Przez lata Elżbieta Romanowska była dla widzów przede wszystkim Jolą Pietrek — energiczną, charakterystyczną bohaterką „Rancza”, której trudno było nie zauważyć.
Serial zakończył emisję niemal dekadę temu, ale jego bohaterowie wciąż żyją w pamięci publiczności.
Dlatego wiadomość o powrocie produkcji wywołała ogromne zainteresowanie, a fani zaczęli zastanawiać się, których aktorów ponownie zobaczymy w Wilkowyjach.
Dziś wiadomo już, że jednej z dobrze znanych postaci zabraknie. Elżbieta Romanowska potwierdziła, że nie pojawi się w nowych odcinkach, ponieważ nie otrzymała propozycji powrotu na plan.
Dla aktorki „Ranczo” nie było jednak zwykłym serialem. To właśnie rola Joli przyniosła jej ogólnopolską rozpoznawalność i sprawiła, że nazwisko Romanowskiej zaczęło być kojarzone z jedną z najpopularniejszych produkcji telewizyjnych w Polsce.
Aktorka urodziła się 4 czerwca 1983 roku w Głogowie, a wykształcenie zdobyła we wrocławskiej szkole teatralnej.
Zanim trafiła do Wilkowyj, pojawiała się już w innych produkcjach, między innymi w „Na dobre i na złe” czy „Na Wspólnej”, jednak były to przede wszystkim role epizodyczne. Dopiero „Ranczo” otworzyło przed nią drzwi do znacznie większej popularności.
Jola Pietrek była jedną z tych postaci, które z czasem zaczęły żyć własnym życiem. Romanowska stworzyła bohaterkę wyrazistą, bezpośrednią i pełną temperamentu, a jej ekranowa relacja z Pietrkiem stała się jednym z elementów charakterystycznych dla serialu.
Przez kolejne sezony widzowie obserwowali jej losy, dlatego po zakończeniu emisji wiele osób nadal miało nadzieję, że kiedyś będzie można ponownie zobaczyć Jolę w Wilkowyjach.
Tym bardziej że „Ranczo” przez lata zbudowało wyjątkową więź ze swoją publicznością.
Kiedy zaczęły pojawiać się informacje o możliwej kontynuacji serialu, Romanowska nie ukrywała, że sama nie wie, czy jej bohaterka znajdzie się w scenariuszu.
Aktorka zwracała uwagę, że od zakończenia produkcji minęło wiele lat, a powrót do historii po tak długiej przerwie nie byłby prostym zadaniem.
W rozmowie dotyczącej przyszłości serialu mówiła również o tym, że „Ranczo” było dla niej jedną z najpiękniejszych zawodowych przygód, ale jednocześnie miała świadomość, że niektórych historii nie da się po prostu odtworzyć w dokładnie taki sam sposób.
Dziś sytuacja jest już jasna. Zdjęcia do kontynuacji ruszyły, a Elżbieta Romanowska nie znalazła się w obsadzie nowych odcinków.
Aktorka przyznała, że nie było nawet telefonu od produkcji z propozycją powrotu. Nie oznacza to jednak, że odcina się od swojej dawnej roli.
Wręcz przeciwnie — Romanowska życzy całej ekipie powodzenia i podkreśla, jak znakomitych aktorów oraz reżysera ma wokół siebie nowa odsłona serialu.
Po zakończeniu „Rancza” Romanowska nie zniknęła z ekranów. Jej kariera poszła dalej, a aktorka pojawiała się w kolejnych serialach, filmach i programach telewizyjnych.
Widzowie mogli oglądać ją między innymi w „Pierwszej miłości”, a z czasem otrzymała również nowe zawodowe zadania poza aktorstwem.
Stała się twarzą programu „Nasz nowy dom”, gdzie zastąpiła Katarzynę Dowbor, dzięki czemu pokazała publiczności inną stronę swojej osobowości.
Nie była już wyłącznie aktorką kojarzoną z jedną serialową bohaterką, lecz osobą, która potrafi odnaleźć się również w roli prowadzącej.
Właśnie dlatego brak Joli w nowym „Ranczu” jest dla wielu widzów szczególnie odczuwalny. Romanowska przez lata stała się częścią świata Wilkowyj, a jej nazwisko na zawsze zostało związane z tą produkcją.
Jednocześnie sama aktorka wydaje się podchodzić do całej sytuacji bez niepotrzebnych emocji. Nie ma publicznego żalu do twórców ani próby wywierania presji.
Nie było żadnego telefonu. Nie musiałam odmawiać. Poza tym, jakby był taki telefon, to jak odmówić powrotu Joli do swojego Pietrka? – powiedziała.
Jest raczej świadomość, że telewizja się zmienia, aktorzy idą dalej, a każda produkcja ma swój własny rytm i swoje decyzje.
Dla widzów pozostaje więc przede wszystkim wspomnienie Joli Pietrek takiej, jaką znali z dawnych odcinków.
Jej historia zakończyła się w świecie serialu, ale nie oznacza to końca kariery Elżbiety Romanowskiej.
Aktorka od lat udowadnia, że jedna popularna rola może otworzyć drzwi, ale później trzeba już samemu zdecydować, dokąd się przez nie pójdzie.
Dziś Romanowska ma za sobą znacznie więcej niż tylko przygodę z „Ranczem”, choć właśnie ta produkcja pozostaje jednym z najważniejszych punktów jej zawodowej drogi.
Powrót po dziesięciu latach na pewno nie będzie łatwy. Ale to są tak znakomici aktorzy, cudowny reżyser, że myślę, że wszyscy będą zadowoleni – podsumowała aktorka.
Nowe „Ranczo” będzie więc musiało poradzić sobie bez Joli Pietrek, a widzowie będą musieli przyzwyczaić się do tego, że nie wszystkie znane twarze pojawią się ponownie w Wilkowyjach.
Dla części publiczności będzie to zapewne rozczarowanie, bo trudno wyobrazić sobie ten świat bez bohaterów, którzy przez lata stali się niemal częścią rodzinnego krajobrazu.
Elżbieta Romanowska pozostaje jednak z tą historią związana na zawsze — i choć tym razem nie wróci na plan, Jola Pietrek nadal będzie jedną z tych postaci, których widzowie długo nie zapomną.
Pola Wiśniewska sama wychowuje sześcioro dzieci. Jak jej się to udaje i czym zajmuje się na co dzień




