Anna Dymna opowiedziała o tym, jak wygląda proces starzenia się w jej zawodzie aktorskim. Nie wszyscy dobrze odnoszą się do jej stylu życia

Anna Dymna od ponad pięciu dekad jest obecna na scenie i ekranie, dlatego jej twarz dla wielu pokoleń widzów stała się częścią polskiej kultury.

Dorastała jako aktorka razem ze swoją publicznością – od młodej, zachwycającej urodą dziewczyny z pierwszych ról po dojrzałą kobietę, która dziś otwarcie mówi o przemijaniu, zmarszczkach i tym, jak trudno czasami zaakceptować aktorkę, która po prostu się starzeje.

W rozmowie podczas festiwalu Dwa Brzegi Dymna opowiedziała o doświadczeniach, które przez lata zbierała nie tylko na scenie, ale także poza nią.

Niektóre komentarze widzów były dla niej wyjątkowo bolesne, jednak zamiast ukrywać swój wiek, postanowiła mówić o nim bez wstydu.

Jej historia zaczęła się w Legnicy, gdzie urodziła się w 1951 roku. Początkowo myślała nawet o studiowaniu psychologii, jednak ostatecznie wybrała szkołę teatralną w Krakowie.

Jeszcze jako studentka pojawiła się na scenie, a jej zawodowa droga bardzo szybko związała się ze Starym Teatrem w Krakowie.

Oficjalna biografia fundacji aktorki podaje, że zadebiutowała na scenie w 1969 roku, a przez kolejne dekady stworzyła ponad czterysta ról teatralnych i filmowych.

Widzowie pamiętają ją z wielu produkcji, między innymi z „Janosika”, „Znachora”, „Mistrza i Małgorzaty”, „Tylko strachu” czy „Dużego zwierzęcia”.

Dla Dymnej dawne filmy nie są jednak wyłącznie zapisem kariery. Kiedy wraca do nich po latach, widzi przede wszystkim ludzi, których spotkała, miejsca, w których żyła, oraz siebie samą z czasów, które już nie wrócą.

Jak przyznała, oglądanie młodej siebie jest dla niej czymś niezwykłym, bo pozwala na moment cofnąć się w czasie.

Właśnie dlatego temat starzenia się jest dla niej czymś znacznie większym niż kwestia wyglądu.

Dymna nie ukrywa, że przez lata spotykała się z oczekiwaniami części widzów, którzy chcieliby zatrzymać aktorkę w czasie, w którym najbardziej ją zapamiętali.

Problem polega na tym, że człowiek nie jest fotografią. Zmienia się, dojrzewa, przeżywa kolejne doświadczenia, a twarz z czasem zaczyna opowiadać własną historię.

Aktorka zdradziła, że otrzymywała listy od osób, którym przeszkadzał jej naturalny wygląd. Jeden z nich szczególnie zapadł jej w pamięć, ponieważ autor nie tylko krytykował jej wygląd, ale wręcz domagał się, aby zrobiła coś z oznakami starzenia.

Dymna opowiedziała o tym bez próby udawania, że takie słowa nie robią wrażenia. Jednocześnie jasno pokazała, że nie zamierza podporządkować swojego życia oczekiwaniom obcych ludzi.

Co ciekawe, jej stosunek do starości ukształtował się dużo wcześniej. Jako dziecko patrzyła na swoją babcię i jej zmarszczki zupełnie inaczej niż później nauczyło ją społeczeństwo.

Nie widziała w nich powodu do wstydu, lecz coś pięknego i charakterystycznego. Dopiero z czasem zrozumiała, że świat potrafi dzielić ludzi na młodych i starych, a wraz z tym narzucać przekonanie, że młodość jest atrakcyjna, natomiast starzenie się trzeba za wszelką cenę ukrywać.

Dymna dziś zdecydowanie odrzuca takie myślenie. Nie oznacza to jednak, że aktorka krytykuje osoby korzystające z medycyny estetycznej.

Jej zdaniem każdy powinien mieć prawo zdecydować o własnym wyglądzie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy walka z upływem czasu zaczyna zajmować całe życie i przesłania wszystko inne.

Do jednych dlatego, że jestem tam młodziutka i patrzę się na takie dziecko, jak tam biega (śmiech). W „Janosiku” jeszcze byłam w szkole teatralnej, czyli widzę siebie młodą, co jest cudne właściwie. Bo czas tak szybko mija, a my się tak zmieniamy. To jest naprawdę fantastyczne w tym zawodzie, że jesteśmy zarejestrowani i że możemy nagle się cofnąć. Ja dlatego mam taką dobrą pamięć (śmiech). Bo jak coś widzę, to wszystko pamiętam. – powiedziała w wywiadzie.

Dymna zwraca uwagę, że czasu nie da się zatrzymać, a skupienie wyłącznie na wyglądzie może sprawić, że człowiek przestanie zauważać rzeczy naprawdę ważne.

W jej przypadku wiek nie oznacza również zawodowego wycofania. Wręcz przeciwnie – aktorka zwraca uwagę na pewien paradoks swojego zawodu.

Bo to jest tak, że jak ja pięćdziesiąt siedem lat uprawiam zawód, to są tacy ludzie, teraz już na szczęście mniej listów piszą. Ale mam takie listy, w których piszą, że mnie nienawidzą, że mija czas. Nienawidzą. Mam taki jeden list: „Ty misiu zapyziały, nie żryj tyle. Nie życzę sobie, żebyś miała wiszący podbródek, żebyś była stara i wstrętna. Masz się zrobić, operację zrób, ja sobie nie życzę!

Starsze aktorki mają doświadczenie, warsztat i wiedzę, których nie można zdobyć w kilka lat, a mimo to z czasem propozycji zawodowych może być coraz mniej.

Dymna nie rozumie, dlaczego dojrzałość miałaby być powodem do ukrywania się. Przecież role starszych kobiet powinny grać aktorki, które naprawdę znają ten etap życia.

Mnie się wydawało, jak byłam mała, że babcia moja, co miała takie fajne zmarszczki, takie „słoneczka” na twarzy, że to jest najładniejszy człowiek na świecie. I byłam strasznie zdziwiona, że „stare to jest brzydkie”. Nigdy nie mogłam tego pojąć, dopiero jak miałam kilkanaście lat, to już wiedziałam, o co chodzi. Ale ja uważam, że my nie możemy się tego wstydzić.

I sama wciąż pozostaje aktywna. Jej życie od dawna nie ogranicza się zresztą do teatru i filmu. W 2003 roku założyła Fundację „Mimo Wszystko”, której głównym celem jest pomoc dorosłym osobom z niepełnosprawnością intelektualną.

Organizacja prowadzi między innymi „Dolinę Słońca” w Radwanowicach oraz ośrodki i projekty związane z terapią, rehabilitacją i integracją. Dymna pełni funkcję prezeski społecznie.

To właśnie ta druga część jej życia pokazuje, że Anna Dymna nigdy nie chciała być wyłącznie aktorką oglądaną na ekranie.

Od lat angażuje się w działania społeczne, spotyka osoby potrzebujące wsparcia i wykorzystuje swoją rozpoznawalność do zwracania uwagi na problemy, o których wiele osób woli nie mówić.

Fundacja, którą stworzyła, pomogła już dziesiątkom tysięcy osób i rodzin w całej Polsce.

W życiu prywatnym również nie miała jednej prostej historii. Była związana z Wiesławem Dymnym, artystą, którego osobowość i twórczość wywarły na nią ogromny wpływ.

Po jego śmierci ponownie wyszła za mąż. Z małżeństwa ze Zbigniewem Szotą ma syna Michała, a jej obecnym mężem jest reżyser teatralny Krzysztof Orzechowski.

Dziś Anna Dymna patrzy na swoje życie z perspektywy osoby, która zdążyła przeżyć kilka epok polskiej kultury.

Pamięta czasy, gdy była młodą aktorką dopiero szukającą swojego miejsca, później stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina, a następnie coraz mocniej angażowała się w działalność społeczną.

Jej twarz zmieniła się przez te wszystkie lata, podobnie jak zmieniła się ona sama. I właśnie tego nie zamierza ukrywać.

Najbardziej wymowne jest to, że mimo przykrych słów, które czasem słyszy od ludzi, Dymna nie mówi o sobie jak o kimś przegranym przez czas.

Nie będę mówić, co słyszę na ulicy, ale się uśmiecham i idę dalej… Ale takie pytanie: „O Jezu, to pani jeszcze żyje?”

Wręcz przeciwnie. Przyznaje, że cieszy się, iż nadal żyje, pracuje i jest komuś potrzebna. To chyba najlepiej pokazuje jej podejście do przemijania: nie udawać, że czas stoi w miejscu, tylko korzystać z tego, co przynosi kolejny dzień.

Bo Anna Dymna nie chce być wiecznie młodą bohaterką z dawnych filmów. Chce być sobą – kobietą, która ma za sobą dziesięciolecia pracy, własne wspomnienia, bliskich ludzi, doświadczenie i twarz, na której widać przeżyte lata.

I właśnie dlatego jej słowa o starzeniu się brzmią znacznie mocniej niż kolejna opowieść o upływającym czasie.

To historia aktorki, która po tylu latach wciąż ma coś do powiedzenia i nie zamierza przepraszać za to, że życie zostawiło na jej twarzy swój ślad.

Znana polska aktorka, która zasłynęła dzięki serialowi „Ranczo”, nie pojawi się w kontynuacji tego kultowego serialu. Nie dostała propozycji powrotu na plan

Jak dzieci Michała Wiśniewskiego i Mandaryny naprawdę zareagowały na ich powrót. Dlaczego tak się zachowali

Krystyna Loska była prawdziwą gwiazdą telewizji w PRL. Jedna decyzja sprawiła, że pożegnała się z karierą prezenterki telewizyjnej