Filip Chajzer przyciągnął uwagę kiedy poślubił Biankę. Wiadomo już, jak wyglądali zaręczyny zakochanych

Filip Chajzer przez lata przyzwyczaił widzów do tego, że jego życie toczy się trochę na oczach wszystkich.

Kamery towarzyszyły mu w pracy, media opisywały kolejne etapy jego kariery, a nazwisko Chajzer od dawna było w Polsce dobrze znane.

Tym razem jednak uwagę przyciągnęła nie telewizja, nie kolejny program i nie zawodowy projekt, lecz historia, która zaczęła się zupełnie zwyczajnie.

Filip poznał Biankę przy pracy nad podcastem, a kilka miesięcy później trzymał w kieszeni pierścionek zaręczynowy. Dziś wiadomo już, że nawet same oświadczyny nie wyglądały tak, jak można było sobie wyobrażać.

Filip urodził się w Warszawie 27 listopada 1984 roku i dorastał w cieniu bardzo znanego ojca.

Zygmunt Chajzer był już wtedy rozpoznawalnym dziennikarzem i prezenterem, więc syn od początku wiedział, jak wygląda życie człowieka, którego nazwisko pojawia się w mediach. Mimo tego Filip nie zdecydował się po prostu odziedziczyć rodzinnego miejsca w telewizji.

Zaczynał od prasy, pracował m.in. w „Super Expressie”, „Życiu Warszawy” i „Newsweeku”, próbował swoich sił również w radiu, a później trafił do telewizji.

W TVN Warszawa zdobywał doświadczenie jako reporter, a w 2011 roku dołączył do „Dzień Dobry TVN”.

Z czasem przestał być tylko reporterem i zaczął prowadzić kolejne programy, m.in. „Mali Giganci”, „Dom marzeń” czy „Hipnozę”.

Przez lata jego charakterystyczny styl pracy sprawił, że stał się jedną z rozpoznawalnych twarzy polskich mediów.

Za telewizyjnym obrazem zawsze kryło się jednak życie, o którym nie było już tak łatwo opowiadać. Filip miał za sobą małżeństwo z Julią.

Ich związek zaczął się jeszcze w młodości, a po latach para zdecydowała się na ślub. Wspólnie wychowywali syna Maksymiliana. W 2015 roku wydarzyła się tragedia, która na zawsze zmieniła życie prezentera.

Dziewięcioletni Maksymilian zginął w wypadku samochodowym. Filip przez długi czas nie mówił publicznie o tym, co przeżywał.

Później przyznawał, że potrzebował profesjonalnej pomocy, aby poradzić sobie z ogromem emocji po stracie dziecka.

Później w jego życiu pojawiła się Małgorzata Walczak. Związek z dziennikarką przez pewien czas pozostawał poza światłem kamer.

Para doczekała się syna Aleksandra, który urodził się w 2017 roku. Ich relacja z czasem się zakończyła, ale Filip pozostał ojcem i angażował się w wychowanie chłopca.

Życie prywatne prezentera miało więc wiele różnych rozdziałów — od młodzieńczej miłości, przez małżeństwo, rodzinną tragedię i kolejną relację, aż po moment, w którym niespodziewanie na jego drodze pojawiła się znacznie młodsza Bianka.

Poznali się na początku 2026 roku. Nie podczas wielkiej gali ani przy okazji przypadkowego spotkania na czerwonym dywanie.

Ich drogi przecięły się podczas pracy nad podcastem. Filip pojawił się w studiu, gdzie realizowano rozmowę z Małgorzatą Ohme, a na korytarzu zauważył Biankę pracującą przy produkcji.

Zwrócił na nią uwagę i postanowił zrobić pierwszy krok. Poprosił ją o numer telefonu. Później były kolejne spotkania i znajomość, która bardzo szybko przestała być wyłącznie zawodowa.

Jest w tej historii jeszcze jeden szczegół, który wiele mówi o tym, jak różne były ich światy. Bianka nie znała wcześniej telewizyjnej kariery Filipa.

I kupiłem ten pierścionek. I trzymałem go w samochodzie. I pamiętam też ten moment, zawsze nie mogę się doczekać. Nie mogę się doczekać, żeby to było wczoraj. I miałem wybrany konkretny dzień dla siebie, konkretny dzień związany z moim życiem, bo uważam, że ten konkretny dzień to moje drugie urodziny, więc to było nieformalne, więc pomyślałem, że będzie idealnie, ale nie czekałem, bo cały czas się zastanawiałem, gdzie on jest i czy naprawdę zostawiłem go tam, w schowku, prawda? Więc poszedłem na dół do garażu. Trochę jak dziecko sprawdzające przed świętami, czy prezenty są czy nie. Tak. I wyjąłem go ze schowka i miałem w kieszeni, żeby gdzieś w domu go położyć. Ale kiedy wszedłem do domu i zobaczyłem cię na korytarzu przed drzwiami, głaszczącą psa, już siedzącego na ziemi, pomyślałem, idealnie, usiądę też, i to jest moment.

W rozmowie, którą para nagrała już jako małżeństwo, przyznała, że właściwie nie wiedziała, z kim ma do czynienia. Myślała nawet, że Filip jest lekarzem.

Dla niego musiało to być dość niezwykłe doświadczenie — spotkać osobę, na którą jego medialna rozpoznawalność nie działała w żaden szczególny sposób. Ich pierwsza randka odbyła się w Warszawie, w Wilanowie.

Relacja rozwijała się bardzo szybko. Wiosną zaczęli pojawiać się razem, a różnica wieku między nimi od początku przyciągała uwagę. Filip miał 41 lat, Bianka 20.

Tak, było. Ten moment miał być długo wyczekiwany, ale myślę, że dobrze, że był tak spontaniczny, bo to też bardzo nasze. Tak spontaniczne, cudowne, cudowne.

Media zaczęły więc dokładnie przyglądać się każdemu kolejnemu etapowi ich związku. Tymczasem oni nie zwalniali.

W czerwcu 2026 roku pojawiły się informacje o zaręczynach, a kilka miesięcy później para stanęła przed ołtarzem. Od pierwszego spotkania do ślubu minęło około ośmiu miesięcy.

Dopiero po ślubie Filip zdecydował się opowiedzieć, jak naprawdę wyglądał moment, w którym poprosił Biankę o rękę.

I tutaj historia robi się zaskakująco zwyczajna. Pierścionek kupił wcześniej i trzymał go w samochodzie. Miał nawet wybrany konkretny dzień, który uważał za odpowiedni na oświadczyny.

Ale też miałem z tyłu głowy, jaka będzie reakcja. Zastanawiałem się nad tym. Nie mogłem sobie wyobrazić innej odpowiedzi. Od razu miałem takie ding.

Plan jednak nie przetrwał próby czasu. Filip zaczął zastanawiać się, czy pierścionek rzeczywiście nadal leży w schowku. Zszedł więc do garażu, sprawdził go i zabrał ze sobą do domu.

Kiedy wszedł do mieszkania, zobaczył Biankę na korytarzu. Dziewczyna głaskała psa, który siedział na podłodze. Filip spojrzał na tę scenę i uznał, że nie ma sensu czekać na wcześniej wymyślony moment.

Usiadł obok niej i właśnie wtedy zdecydował się na oświadczyny. Bez restauracji, bez specjalnie przygotowanej scenerii, bez wielkiego przedstawienia.

Chwila, która miała być dokładnie zaplanowana, wydarzyła się właściwie przypadkiem. Bianka później przyznała, że właśnie ta spontaniczność bardzo do nich pasowała.

Filip sam przyznał, że przed zadaniem pytania zastanawiał się, jaka będzie odpowiedź. Nie potrafił jednak wyobrazić sobie innego zakończenia tej sceny.

Bianka nie miała podobnych wątpliwości. Jej odpowiedź była dla niej oczywista. W ten sposób para przeszła od wspólnej pracy do narzeczeństwa w tempie, które dla wielu osób mogło wydawać się zawrotne.

19 września 2026 roku nadszedł kolejny etap. Filip i Bianka wzięli ślub w Krakowie, w Kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Ceremonię poprowadził ks. Rafał Główczyński, znany w internecie jako „Ksiądz z osiedla”. Po uroczystości odbyło się kameralne wesele w restauracji Pino Garden. Wśród gości pojawili się rodzice Filipa — Zygmunt i Dorota Chajzerowie. Bianka przyjęła nazwisko Chajzer.

Dla Filipa był to szczególny dzień również z innego powodu. W wieku 41 lat rozpoczyna kolejne małżeństwo, mając za sobą doświadczenia, których nie da się wymazać z pamięci.

Ma dorosłą już historię zawodową, dzieci i rodzinną przeszłość, która naznaczona została ogromną stratą. Bianka wchodzi natomiast w dorosłe życie u boku człowieka, który od lat funkcjonuje w świecie mediów.

Ich relacja od początku była obserwowana z dużą uwagą, ale oboje konsekwentnie pokazują, że chcą opowiadać o niej przede wszystkim własnym głosem.

Zaledwie kilka dni po ślubie zrobili zresztą coś, co w przypadku tej pary wydaje się naturalne — usiedli razem przed mikrofonem.

W swoim podcaście Filip i Bianka wrócili do pierwszego spotkania, pierwszej randki, różnicy wieku i początków związku.

To właśnie podczas tej rozmowy wyszły na jaw szczegóły dotyczące zaręczyn. Zamiast pozwolić, by kolejne wersje ich historii układały media, postanowili sami opowiedzieć, jak było naprawdę.

Dziś Filip Chajzer jest więc w miejscu, którego kilka miesięcy wcześniej trudno było się spodziewać. Ma za sobą lata pracy w prasie, radiu i telewizji, sukcesy, trudne momenty i osobiste tragedie.

Teraz do tej historii dopisał kolejny rozdział — małżeństwo z Bianką, poznaną przypadkiem podczas pracy nad podcastem.

A ich zaręczyny, zamiast wystawnej sceny z romantycznego filmu, okazały się chwilą na domowym korytarzu, przy psie i bez żadnego scenariusza.

Być może właśnie dlatego ta historia tak dobrze pokazuje, jak wyglądało ich dotychczasowe tempo — szybko, niespodziewanie i bez oglądania się na wcześniej napisany plan.

Związek Mandaryny i Wiśniewskiego budzi wśród fanów ogromne emocje. Dlaczego dali sobie drugą szansę

Jan Englert opowiedział o klęskach zawodowych, jakie poniósł w trakcie swojej kariery aktorskiej. Czy legenda polskiego kina zamierza odejść z zawodu

Legenda Familiady nie zamierza zwalniać tempa. Co z emeryturą Karola Strasburgera i dlaczego prezenter nie zwalnia tempa