Katarzyna Zaczek miała zaledwie 34 lata. Dla widzów mogła być jedną z tych aktorek, które pojawiały się na ekranie na chwilę, w dobrze znanym serialu, a potem znikały wśród kolejnych twarzy.
Dla mieszkańców Bydgoszczy była jednak kimś znacznie więcej. Prawniczką, reporterką, samorządowczynią, kobietą, która próbowała połączyć kilka różnych zawodowych światów.
23 września 2026 roku pojawiła się wiadomość, której nikt nie chciał czytać. Katarzyna Zaczek zmarła po długiej i ciężkiej chorobie.
Szczególnie przejmująco brzmi dziś jej ostatni publiczny wpis z marca. Wtedy jeszcze pisała o powrocie do pracy. Miała plany. Czekała, aż będzie mogła znów normalnie wykonywać swoje obowiązki.
Jej droga zawodowa nie była oczywista. Z wykształcenia była prawniczką i ukończyła Uniwersytet Jagielloński.
Zanim na dobre zaangażowała się w działalność samorządową, pracowała jako reporterka bydgoskiej telewizji.
Kamera nie była jej więc obca. Z jednej strony znała świat prawa, z drugiej — telewizję i pracę dziennikarską, wymagającą szybkiego reagowania, rozmów z ludźmi i obecności przed obiektywem.
Była też aktorką. Nie zagrała ról, które uczyniłyby z niej wielką gwiazdę pierwszych stron gazet, ale pojawiała się w produkcjach dobrze znanych polskim widzom.
Można ją było zobaczyć między innymi w „Barwach szczęścia” i „Leśniczówce”, a także w „Przyjaciółkach”, „O mnie się nie martw”, „Koronie królów.
Jagiellonowie” czy „BrzydUli 2”. Miała na koncie również występy filmowe, między innymi w „Miłości na cztery łapy” i „Niewidzialnej wojnie” Patryka Vegi.
W serialu TV4 „Ktoś tu kłamie?” mogła z kolei połączyć swoje dwa światy — wiedzę prawniczą i doświadczenie aktorskie.
To właśnie w tej różnorodności najlepiej widać, jaka była jej zawodowa droga. Katarzyna nie zamknęła się w jednym zawodzie. Raz była po drugiej stronie kamery jako reporterka, innym razem stawała przed nią jako aktorka.
Później zdecydowała się wejść w świat samorządu. W wyborach w 2024 roku zdobyła mandat radnej Rady Miasta Bydgoszczy i rozpoczęła pracę w IX kadencji.
Reprezentowała mieszkańców bydgoskich osiedli, a w radzie zajmowała się między innymi sprawami samorządności i bezpieczeństwa publicznego oraz skargami, wnioskami i petycjami. Pełniła także funkcję zastępczyni przewodniczącego jednej z komisji.
Jej wejście do lokalnej polityki przypadło na czas kampanii samorządowej. Współpracowała wtedy ze środowiskiem Łukasza Schreibera i startowała z list Bydgoskiej Prawicy.
Bydgoska radna Katarzyna Zaczek zmarła w wieku 34 lat, po długiej i ciężkiej chorobie. W Radzie Miasta Bydgoszczy zasiadała w IX kadencji (…) Z wykształcenia była prawniczką, wcześniej pracowała jako reporterka w bydgoskiej telewizji. Miała również doświadczenie aktorskie – wystąpiła w kilku filmach. Rodzinie, Bliskim i Przyjaciołom składamy wyrazy głębokiego współczucia – przekazano w oficjalnym komunikacie miasta.
Później opuściła klub i pozostawała radną niezrzeszoną. Nie był to jednak koniec jej aktywności. Wręcz przeciwnie — jeszcze w pierwszej połowie 2026 roku próbowała łączyć obowiązki radnej z leczeniem.
Choroba przez długi czas pozostawała częścią jej codzienności. Katarzyna nie ukrywała, że sytuacja zdrowotna coraz mocniej wpływa na jej pracę.
Wiosną opublikowała w mediach społecznościowych wiadomość, w której napisała, że od roku jej obowiązki radnej były przerywane pobytami w szpitalu.
Tym razem również przebywała w szpitalu i obawiała się, że nie będzie mogła pojawić się na marcowej sesji rady miasta. Jednocześnie miała powód, by wierzyć, że niedługo wróci do pełni sił i swoich obowiązków.
Angażowała się w sprawy publiczne, chciała zmieniać świat na lepsze. Niestety, choroba i śmierć nadeszły zdecydowanie zbyt szybko. Cześć Jej pamięci! – napisał Łukasz Schreiber.
Właśnie dlatego ten wpis tak mocno wybrzmiewa dzisiaj. Katarzyna pisała o niedyspozycji, która „wkrótce może się skończyć”, i o powrocie do pracy.
Nie pisała o pożegnaniu. Nie wyglądało to jak zamykanie pewnego etapu. Przeciwnie — w jej słowach była nadzieja na kolejne miesiące, kolejne sesje rady i powrót do normalnego rytmu. Dziś wiadomo, że tego powrotu już nie będzie.
Drodzy, część z Was wie, że od roku pracę radnej przerywają mi pobyty w szpitalu. Tak jest i tym razem. Marcowa sesja RM może mnie ominąć, ale dowiedziałam się dzisiaj, że moja niedyspozycja wkrótce może się skończyć ☺️ i będę mogła w pełni wrócić do obowiązków💪 Kwestia czasu i cierpliwość – pisała Katarzyna Zaczek.
O jej życiu prywatnym wiadomo niewiele, ponieważ Katarzyna nie należała do osób, które szeroko opowiadały w mediach o swojej codzienności.
Znacznie częściej można było znaleźć informacje o jej pracy, działalności publicznej czy kolejnych zawodowych doświadczeniach niż o tym, co działo się poza kamerami i salą obrad.
I właśnie dlatego jej historię warto zostawić taką, jaka była naprawdę — bez dopisywania szczegółów, których sama nie zdecydowała się upublicznić.
W ostatnich miesiącach choroba coraz bardziej ograniczała jej obecność w życiu publicznym. Pojawiały się pytania o nieobecności podczas posiedzeń rady, ale za nimi kryła się przede wszystkim walka o zdrowie.
W jednym z późniejszych materiałów przypominano, że Katarzyna mówiła o poważnej chorobie szpiku i leczeniu w różnych ośrodkach w Polsce.
Zmagała się z problemami, które wymagały specjalistycznej opieki i sprawiały, że jej zawodowe plany musiały schodzić na dalszy plan.
Mimo tego jeszcze niedawno próbowała wracać do normalności. W jej przypadku praca nie była jedną, prostą ścieżką. Było prawo, była telewizja, były plany filmowe i serialowe, a później samorząd.
Każdy z tych etapów zostawił po niej inny ślad. Dla jednych była radną, którą spotykali podczas lokalnych wydarzeń. Dla innych — reporterką znaną z bydgoskiej telewizji.
Widzowie seriali mogli kojarzyć jej twarz z „Barw szczęścia”, „Leśniczówki” czy innych produkcji.
Po wiadomości o jej śmierci głos zabrali także ludzie, z którymi pracowała przy działalności publicznej.
Łukasz Schreiber pożegnał ją w mediach społecznościowych, wspominając jej zaangażowanie w sprawy publiczne i podkreślając, że choroba i śmierć przyszły zdecydowanie zbyt szybko. Podobne słowa pojawiły się w oficjalnych komunikatach bydgoskiego samorządu.
Katarzyna Zaczek odeszła 23 września 2026 roku, mając 34 lata. Zmarła w Warszawie. Została po niej historia znacznie bardziej różnorodna, niż mógłby sugerować sam nagłówek o aktorce znanej z popularnych seriali.
Była prawniczką, dziennikarką, aktorką i radną. Próbowała różnych dróg i nie ograniczała się do jednej roli.
A może najbardziej przejmujące jest dziś to, że jeszcze kilka miesięcy temu pisała o cierpliwości i czekaniu na moment, w którym będzie mogła wrócić do obowiązków.
Miała przed sobą kolejne plany, pracę i życie, które — jak wtedy wierzyła — miało znów nabrać normalnego tempa. Los zdecydował inaczej.
Po Katarzynie Zaczek pozostają jej zawodowe ślady, ekranowe role, działalność dla Bydgoszczy i słowa, które jeszcze niedawno były zwykłą wiadomością ze szpitala, a dziś stały się jednym z ostatnich zapisów jej życia.
Związek Mandaryny i Wiśniewskiego budzi wśród fanów ogromne emocje. Dlaczego dali sobie drugą szansę





