Artur Barcis szczerze wypowiedział się na temat wizyty Donalda Tuska podczas kręcenia serialu „Ranczo”. Słowa aktora szybko rozeszły się po sieci

Przez lata „Ranczo” bawiło Polaków, ale pod warstwą humoru kryło się coś więcej niż tylko opowieść o mieszkańcach małej wsi.

Serial potrafił celnie pokazywać mechanizmy władzy, polityczne ambicje i ludzkie przywary.

Nic więc dziwnego, że pewnego dnia na planie pojawił się sam premier Donald Tusk.

Do tamtego spotkania wrócił niedawno Artur Barciś, który w serialu stworzył jedną z najbardziej charakterystycznych postaci – Arkadiusza Czerepacha.

W podcaście „Przełomy”, prowadzonym przez Monikę Richardson, aktor opowiedział, jak doszło do tej wizyty. Jego komentarz był krótki, dosadny i szybko zwrócił uwagę internautów.

„Ranczo” – serial, w którym Polacy zobaczyli samych siebie

Artur Barciś nie bez powodu tak mocno utożsamia się z historią Wilkowyj. Kiedy w 2006 roku Telewizja Polska pokazała pierwszy odcinek „Rancza”, niewielu przewidywało, że produkcja stanie się jednym z najpopularniejszych polskich seriali obyczajowych.

Fikcyjna wieś szybko zaczęła przypominać miejsca znane widzom z własnego życia. Były lokalne układy, sąsiedzkie konflikty, ambicje, kościelne spory i polityczne rozgrywki.

W rozmowie z Moniką Richardson aktor zwrócił uwagę, że popularność serialu wynika właśnie z tego, iż nie jest on wyłącznie opowieścią o mieszkańcach podlaskiej wsi.

Jak tłumaczył, widzowie odnajdują w nim siebie i całą Polskę. Nazwał „Ranczo” zjawiskiem kulturowym, a nie zwykłym serialem obyczajowym.

Barciś przez dziewięć sezonów wcielał się w Arkadiusza Czerepacha – człowieka, który potrafił odnaleźć się w niemal każdej politycznej sytuacji.

Był sprytny, wyrachowany, doskonale znał słabości innych i umiał wykorzystać je dla własnych korzyści.

W późniejszych sezonach jego bohater awansował aż do roli premiera. Aktor stworzył postać, która potrafiła jednocześnie rozbawić i zirytować widza.

To właśnie w związku z tym wątkiem pojawiła się historia wizyty Donalda Tuska na planie. Barciś zaznaczył, że sam nie zapraszał premiera.

Z jego relacji wynikało, że zaproszenie wyszło od ówczesnego prezesa Telewizji Polskiej, który uznał, że obecność szefa rządu na planie serialu o politycznych mechanizmach będzie naturalna.

Aktor przypomniał, że skoro grał premiera Polski, spotkanie można było potraktować jako wizytę jednego premiera u drugiego. Swoją ocenę podsumował słowami: „Bardzo to było sprytne”.

Nie była to więc opowieść o prywatnym spotkaniu aktora z politykiem, lecz wspomnienie sytuacji, w której granica między telewizyjną fikcją a prawdziwą polityką na chwilę się zatarła.

Od małej Kokawy do łódzkiej Filmówki

Artur Barciś urodził się 12 sierpnia 1956 roku w Kokawie, niewielkiej miejscowości niedaleko Częstochowy. Dorastał w rodzinie, która nie była związana z artystycznym światem.

Ojciec pracował jako magazynier, matka sprzedawała bilety na kolejowym przystanku. W domu nie brakowało codziennych obowiązków, a dzieciństwo aktora miało w sobie sporo zwyczajności.

Zainteresowanie sceną pojawiło się u niego bardzo wcześnie. W szkole chętnie śpiewał, występował i recytował wiersze. Z czasem zaczął brać udział w konkursach recytatorskich.

Ważną rolę odegrała nauczycielka języka polskiego, która zachęcała go do rozwijania zainteresowań literaturą i teatrem.

Droga do zawodu aktora nie była jednak pozbawiona wątpliwości. Barciś był drobnej budowy i nie przypominał typowego amanta, ale szybko zrozumiał, że scena daje mu możliwość pokazania czegoś, czego nie potrafił wyrazić w zwyczajnym życiu.

W 1979 roku ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi.

Pierwsze zawodowe kroki stawiał w warszawskim Teatrze Na Targówku, później występował w Teatrze Narodowym. Od 1984 roku jest związany z Teatrem Ateneum.

To właśnie teatr stał się jednym z najważniejszych filarów jego kariery. Barciś nie ograniczał się do komedii – grał również w dramatach, podejmował się reżyserii i pracy przy spektaklach muzycznych.

Na ekranie zadebiutował w drugiej połowie lat 70. Z czasem zaczął pojawiać się w produkcjach, które dziś należą do klasyki polskiego kina i telewizji.

Wystąpił między innymi w „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy, „Znachorze” Jerzego Hoffmana, a także w filmach i serialach związanych z Krzysztofem Kieślowskim, w tym w kolejnych częściach „Dekalogu”.

Szeroką rozpoznawalność przyniosły mu dwie telewizyjne role. W „Miodowych latach” stworzył niezapomnianą postać Tadeusza Norka, przyjaciela Karola Krawczyka granego przez Cezarego Żaka.

Później przyszedł Czerepach z „Rancza”. Obie kreacje były zupełnie inne, ale łączyła je umiejętność budowania postaci, które widzowie zapamiętują na długo.

Miłość, która zaczęła się od spotkania w Łodzi

Choć zawodowo Barciś od dekad pozostaje osobą rozpoznawalną, życie prywatne konsekwentnie trzyma z dala od medialnego zamieszania.

Od ponad czterdziestu lat jego żoną jest Beata Barciś, montażystka filmowa i telewizyjna.

Ich historia rozpoczęła się w 1983 roku, kiedy on rozwijał karierę aktorską, a ona studiowała w łódzkiej szkole filmowej i zdobywała pierwsze doświadczenia w pracy przy produkcjach telewizyjnych.

Poznali się w środowisku filmowym. Różniło ich doświadczenie zawodowe, ale szybko znaleźli wspólny język.

W wywiadach wracali do początków znajomości z humorem. Artur wspominał między innymi ich pierwsze spotkania, a Beata opowiadała o swoich planach i o tym, jak chciała uniknąć przewidywalnego życia od ósmej do szesnastej.

Beata nie jest jedynie żoną znanego aktora. Sama zbudowała zawodową pozycję w branży filmowej, pracując jako montażystka, między innymi przy dokumentach i spektaklach Teatru Telewizji.

Nie szuka jednak popularności i rzadko pojawia się w centrum zainteresowania mediów.

W jednym z wywiadów Barciś mówił o niej z dużą czułością. Nazywał ją „Bebą” i podkreślał, że nie wyobraża sobie bez niej życia. Ich relacja przetrwała lata pracy, zawodowych wyjazdów i zmian, jakie przynosi codzienność.

Ja premiera nie zapraszałem. Premier przyszedł, bo miał tam jakieś powody – skomentował bez ogródek Barciś, po czym wyjaśnił kulisy tego niecodziennego spotkania: Z tego co wiem, to zaprosił go prezes telewizji, który uznał, że wizyta premiera na planie serialu, który jest do pewnego stopnia serialem politycznym, będzie naturalna. Gram premiera Polski, więc to było jak premier z premierem. Bardzo to było sprytne.

W 1989 roku na świat przyszedł ich syn Franciszek. Dziś ma własną rodzinę. W 2014 roku poślubił Joannę Żydowicz, a Artur i Beata zostali dziadkami. Wnuk Gustaw stał się kolejnym ważnym członkiem ich rodzinnego świata.

Aktor, który nigdy nie chciał być tylko jedną postacią

W przypadku Artura Barcisia łatwo skupić się na Czerepachu albo Tadeuszu Norku. To role, które przyniosły mu największą popularność i sprawiły, że widzowie rozpoznają go niemal natychmiast.

Jego dorobek jest jednak znacznie szerszy. Przez lata pracował w teatrze, filmie, telewizji i dubbingu, a także próbował sił jako reżyser.

Jego kariera pokazuje, że nawet aktor kojarzony z komedią może z powodzeniem budować role dramatyczne i charakterystyczne.

Nie potrzebował pierwszego planu, by przyciągać uwagę. Często wystarczyło kilka scen, wyrazista mimika i sposób wypowiadania kwestii, by widz zapamiętał jego bohatera.

Serial jest bardzo popularny. Wywołał ogromne poruszenie w związku z kontynuacją po 10 latach. Jest mnóstwo fanklubów i jest masa ludzi, którzy oglądają “Ranczo” na okrągło, ponieważ okazało się, że to nie jest jakiś serial obyczajowy o wsi na Podlasiu, tylko to jest serial o nas samych, o Polsce, o nas wszystkich. I w związku z tym stał się serialem kulturowym – podkreślił aktor.

Dlatego wspomnienie o wizycie Donalda Tuska na planie „Rancza” zainteresowało nie tylko fanów serialu. Barciś opowiedział o kulisach wydarzenia bez zbędnego patosu, z charakterystyczną dla siebie ironią.

A jego słowa o tym, że wizyta premiera była „bardzo sprytna”, przypomniały, jak niezwykłym miejscem stały się Wilkowyje – fikcyjna wieś, w której prawdziwa polityka potrafiła spotkać się z telewizyjną satyrą.

Rozwód był dla niej niełatwym okresem. Zaskoczyła kochankę w restauracji i dała jej nauczkę

Jak obecnie wygląda miejsce spoczynku Romualda Lipki. Co nowego się tam pojawiło, co przyciągnęło uwagę

Marzena Kipiel-Sztuka stała się prawdziwym skarbem całego narodu. Jak obecnie wygląda miejsce jej spoczynku