W życiu prywatnym Tadeusz Łomnicki przeżył cztery rozwody i ostatnie lata życia spędził wyłącznie z Marią Bojarską. Czym pisarka podbiła serce aktora

Są aktorzy, których pamięta się przede wszystkim z wielkich ról. Tadeusz Łomnicki należał właśnie do tego grona.

Był perfekcjonistą, legendą polskiego teatru i kina, człowiekiem całkowicie oddanym scenie. Za kulisami jego życie wyglądało jednak zupełnie inaczej.

Cztery rozwody, burzliwe związki i opinia człowieka, z którym trudno było wytrzymać na co dzień, sprawiły, że wielu uważało go za artystę, który bardziej kochał teatr niż własną rodzinę.

Dopiero u boku Marii Bojarskiej odnalazł kobietę, która została z nim aż do ostatnich chwil życia.

Łomnicki przez lata uchodził za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Zachwycał publiczność rolami w filmach „Pan Wołodyjowski”, „Potop”, „Człowiek z marmuru” czy „Kingsajz”, a jego teatralne kreacje przeszły do historii.

Reżyserzy cenili jego niezwykły talent, ale jednocześnie wiedzieli, że współpraca z nim wymaga ogromnej cierpliwości.

Był bezkompromisowy, wymagający i nie uznawał półśrodków. Najwięcej oczekiwał jednak od samego siebie.

Równie burzliwe jak kariera było jego życie uczuciowe. Aktor pięciokrotnie stawał na ślubnym kobiercu, a cztery małżeństwa zakończyły się rozwodami.

W środowisku teatralnym żartowano nawet, że „urodził się żonaty”. Każda z jego partnerek musiała zmierzyć się z człowiekiem, dla którego teatr zawsze pozostawał najważniejszy.

Praca pochłaniała go bez reszty, a emocje, które zostawiał na scenie, często przenosiły się również do domu.

Przełom nastąpił, gdy na jego drodze pojawiła się Maria Bojarska – młodsza od niego o 26 lat teatrolożka, pisarka i krytyczka teatralna.

Poznali się, gdy była studentką warszawskiej szkoły teatralnej, której Łomnicki był rektorem. Początkowo niewiele osób wierzyło, że ich relacja przetrwa.

Dzieliło ich pokolenie, doświadczenie i temperament, ale mimo to stworzyli związek, który trwał niemal dwie dekady. Ślub wzięli w 1984 roku, po wielu latach wspólnego życia.

Maria Bojarska nigdy nie idealizowała swojego męża. W swoich wspomnieniach pisała, że życie z nim było jednocześnie fascynujące i niezwykle wyczerpujące.

Nazywała go człowiekiem opętanym teatrem, perfekcjonistą, który nie potrafił odpuszczać ani sobie, ani innym.

Przyznała nawet, że przed niemal każdą premierą myślała o rozstaniu, lecz gdy emocje opadały, zostawała.

Doskonale rozumiała, że za surowością i trudnym charakterem krył się artysta całkowicie oddany swojej pasji.

Sama zajmowała się historią teatru i literaturą, dlatego potrafiła spojrzeć na niego nie tylko jak na męża, ale także jak na człowieka pochłoniętego przez sztukę.

Najtrudniejszy moment ich wspólnego życia przyszedł w 1992 roku. Łomnicki przygotowywał się wtedy do wymarzonej roli Króla Leara.

Podczas jednej z prób na scenie zasłabł. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. Maria Bojarska była przy nim do końca.

Po śmierci męża poświęciła wiele lat na pielęgnowanie pamięci o nim i napisała poruszającą książkę „Król Lear nie żyje”, w której pokazała Łomnickiego nie jako pomnik wielkiego aktora, lecz człowieka pełnego sprzeczności, słabości i ogromnych emocji.

Historia Tadeusza Łomnickiego pokazuje, że wielki talent często idzie w parze z równie wielkimi życiowymi komplikacjami.

Publiczność zapamiętała go jako jednego z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, ale najbliżsi znali także jego drugie oblicze – człowieka trudnego, bezkompromisowego i całkowicie zakochanego w teatrze.

Maria Bojarska nie próbowała go zmieniać. Została z nim wtedy, gdy inni odchodzili, i to właśnie ona okazała się największą miłością jego życia.

Jak wygląda miejsce spoczynku Stanisława Tyma. Pojawiły się tam niezwykłe przedmioty, które przyciągają uwagę

Z kim była Marta Wiśniewska po rozstaniu z Michałem Wiśniewskim. Każdy z jej wybranych nie przypominał poprzedniego

Michał Szpak pokazał swoją miłość. Jest obecnie w Warszawie i to ona skradła jego serce