Irena Santor należała do tych artystek, których nie trzeba było przedstawiać.
Wystarczyło kilka pierwszych dźwięków, by publiczność wiedziała, kto śpiewa. Dziś ma 91 lat i choć mogłoby się wydawać, że po tak długiej karierze żyje otoczona przepychem, sama Santor mówi o swoim obecnym życiu zupełnie inaczej.
Nie potrzebuje wielkiego domu, kosztownych podróży ani życia w centrum zainteresowania. Zamiast tego ceni spokój, własne mieszkanie i zwyczajne dni.
W jej przypadku słowo „emerytura” też nie oznacza całkowitego odcięcia od świata muzyki. Nadal interesuje się tym, co dzieje się na scenie, spotyka się z ludźmi i wraca wspomnieniami do czasów, które zbudowały jej niezwykłą historię.
Irena Santor urodziła się 9 grudnia 1934 roku w Papowie Toruńskim. Jej dzieciństwo nie przypominało późniejszego życia wielkiej gwiazdy.
Dorastała w trudnych czasach, a wojna bardzo mocno wpisała się w historię jej rodziny. Jako młoda dziewczyna zaczęła śpiewać, ale początkowo nie mogła wiedzieć, że muzyka stanie się jej zawodem na całe życie.
Talent szybko został zauważony i właśnie dzięki niemu trafiła do zespołu „Mazowsze”. Była jedną z pierwszych wokalistek tego słynnego zespołu, a praca z nim otworzyła jej drzwi do profesjonalnej sceny.
Lata spędzone w „Mazowszu” były dla niej szkołą życia. Koncerty, wyjazdy, wymagające próby i występy przed publicznością nauczyły ją scenicznej dyscypliny.
To właśnie tam poznała Stanisława Santora, skrzypka i muzyka orkiestry, który później został jej mężem. Pobrali się w 1958 roku. Ich małżeństwo trwało kilkanaście lat, a po rozwodzie pozostali związani wspólną historią i światem artystycznym.
Irena Santor nie doczekała się własnych dzieci. Po latach przyznawała, że ten temat był jednym z trudniejszych fragmentów jej życia.
Kiedy opuściła „Mazowsze”, rozpoczęła karierę solową. Wtedy zaczęła się historia artystki, którą znały już kolejne pokolenia Polaków. Śpiewała piosenki, które szybko stawały się przebojami, występowała w radiu i telewizji, jeździła na festiwale.
Jej nazwisko zaczęło być kojarzone z elegancją, charakterystycznym głosem i repertuarem, który potrafił być jednocześnie lekki i bardzo emocjonalny.
Jednym z najważniejszych momentów jej kariery był festiwal w Sopocie. Santor zdobywała nagrody również na innych najważniejszych polskich scenach, a jej piosenki trafiały do domów milionów słuchaczy.
Wśród utworów, z którymi jest dziś najbardziej kojarzona, znajdują się między innymi „Tych lat nie odda nikt”, „Już nie ma dzikich plaż”, „Embarras” czy „Powrócisz tu”. Każdy z nich przypomina inną epokę, ale wszystkie łączy ten sam charakterystyczny głos.
Jej kariera nie ograniczała się zresztą do śpiewania. Santor pojawiała się również w filmach i programach telewizyjnych, była jurorką, prowadziła koncerty i przez lata pozostawała jedną z najważniejszych postaci polskiej estrady.
Otrzymała wiele nagród i odznaczeń, ale szczególne miejsce w jej dorobku zajmuje publiczność. To ona przez kolejne dekady wracała do jej piosenek.
Życie prywatne Ireny Santor miało jednak również swoją trudną stronę. Po rozwodzie ze Stanisławem Santorem artystka ponownie wyszła za mąż.
Jej drugim mężem był Zbigniew Korpolewski, aktor, reżyser i autor tekstów. Byli razem przez wiele lat. Korpolewski zmarł w 2018 roku.
Po jego śmierci Santor została sama, choć przez lata podkreślała, jak ważną osobą był dla niej mąż i jak wiele wspólnych wspomnień pozostało po ich związku.
W jej życiu nie brakowało również problemów zdrowotnych. Santor przeszła operację związaną z chorobą nowotworową. W 2018 roku ujawniła, że lekarze usunęli jej raka piersi.
Artystka nie ukrywała później, że doświadczenie choroby zmieniło jej spojrzenie na wiele spraw. Nie chciała jednak budować swojej publicznej historii wyłącznie wokół cierpienia. Znacznie ważniejsze było dla niej to, że mogła wrócić do normalnego życia.
Dziś Irena Santor ma 91 lat i funkcjonuje znacznie spokojniej niż dawniej. Nie prowadzi życia typowego dla wielkiej gwiazdy, choć mogłaby przecież korzystać z popularności, którą budowała przez ponad siedem dekad.
Sama mówiła, że nie potrzebuje luksusu. Jej codzienność jest znacznie prostsza, a dom stał się miejscem, w którym może odpocząć od tego wszystkiego, co przez lata wiązało się z popularnością.
Nie oznacza to jednak, że całkowicie zniknęła z życia publicznego. Santor nadal udziela wywiadów, pojawia się przy okazji ważnych wydarzeń i czasem wraca na scenę.
Kiedy mówi o przeszłości, nie robi tego z przesadną nostalgią. Pamięta czasy, gdy koncerty oznaczały nieustanne podróże, garderoby, próby i spotkania z publicznością, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że ten etap życia już minął.
W jej przypadku szczególnie interesujące jest to, jak zmieniło się podejście do samej sławy. Kiedyś nazwisko Ireny Santor oznaczało wielkie koncerty, telewizyjne występy i tłumy ludzi czekających na jej piosenki.
Dziś znacznie bardziej ceni ciszę. Nie potrzebuje codziennej obecności w mediach, by udowadniać, że nadal jest częścią polskiej kultury. Jej dorobek zrobił to za nią.
„Nie dorobiłam się żadnego majątku. To zabrzmi nieprawdziwie, ale nie mam takich wielkich potrzeb. Nie chciałabym mieć Rolls-Royce’a, nie chciałabym mieć pałacu. Naprawdę nie. Jestem za naturą małych potrzeb, ale takich, żeby mi starczyło na życie. No i na kawę koniecznie” – wyjawiła piosenkarka.
Przez lata Santor widziała, jak zmienia się polska scena muzyczna. Zmieniały się mody, style, technologie i sposoby słuchania muzyki.
Ona sama pozostała jednak wierna temu, co było jej najbliższe — piosence śpiewanej z wyraźnym tekstem, melodią i emocją.
Nawet kiedy na scenie pojawiały się kolejne pokolenia artystów, jej nazwisko nadal pozostawało punktem odniesienia.
Dziś trudno patrzeć na Irenę Santor wyłącznie przez pryzmat wieku. 91 lat to oczywiście liczba, która robi wrażenie, ale za nią kryje się ponad siedem dekad życia artystycznego.
Jest w tej historii przedwojenne dzieciństwo, wojna, „Mazowsze”, pierwsze wielkie koncerty, małżeństwa, rozwód, śmierć ukochanego człowieka, choroba i powrót do życia. Są też setki piosenek, nagród i spotkań z publicznością.
I może właśnie dlatego obecne życie Ireny Santor wygląda inaczej, niż wielu mogłoby sobie wyobrażać. Po latach spędzonych w świetle reflektorów nie potrzebuje już wielkiego świata wokół siebie.
„Cieszę się tym, że żyję, że jestem, że mam rzeczy do zrobienia. Muszę umyć okna, posprzątać, pójść do przyjaciół. Tym się cieszę” – dodała.
Zamiast tego wybiera spokojniejszą codzienność i rzeczy, które przez większość kariery musiały ustępować miejsca kolejnym występom.
„Mam świadomość mojego przemijania i akceptuję to przemijanie. Chciałabym, żeby ono trwało jak najdłużej” – wyznała pani Irena.
A kiedy dziś słucha się jej dawnych nagrań, trudno uwierzyć, ile czasu minęło od pierwszych koncertów.
Głos pozostał na płytach, wspomnienia zostały z artystką, a Irena Santor — już z dala od dawnego blasku estrady — żyje po swojemu.
Magdalena Ogórek pożegna się z wPolsce24. Informacja o zakończeniu jej współpracy ze stacją pojawiła się…
Ślub Filipa Chajzera i 20-letniej Bianki miał być przede wszystkim ich dniem, ale uwagę gości…
Katarzyna Zaczek miała zaledwie 34 lata. Dla widzów mogła być jedną z tych aktorek, które…
Filip Chajzer przez lata przyzwyczaił widzów do tego, że jego życie toczy się trochę na…
Przez lata wydawało się, że historia Marty Wiśniewskiej i Michała Wiśniewskiego została już dawno zamknięta.…
Jan Englert przez lata przyzwyczaił widzów do ról, w których trudno było odwrócić od niego…