Na polskiej scenie muzycznej nie brakuje artystów, którzy potrafią spojrzeć na siebie z dystansem. Tym razem żart padł na jednego z największych bohaterów disco polo.
Podczas koncertu Budki Suflera pojawiła się parodia Zenka Martyniuka, a publiczność szybko podchwyciła żart. Najciekawsze było jednak to, co wydarzyło się później i jak na całą sytuację zareagował sam „król disco polo”.
Budka Suflera od ponad pięciu dekad jest jednym z najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki rozrywkowej.
Grupa powstała w 1974 roku w Lublinie, a jej największe przeboje — między innymi „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Takie tango” czy „Bal wszystkich świętych” — na stałe weszły do polskiej kultury muzycznej.
Przez lata skład zespołu zmieniał się wielokrotnie, podobnie jak jego muzyczne oblicze. Zenek Martyniuk reprezentuje zupełnie inny świat.
Lider Akcentu stał się symbolem disco polo, a jego piosenki od lat przyciągają tłumy na koncerty. „Przez twe oczy zielone” czy „Przekorny los” znają nawet osoby, które na co dzień nie słuchają tego gatunku.
Martyniuk z czasem przestał być wyłącznie wokalistą disco polo. Stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów.
Nic więc dziwnego, że jego charakterystyczny styl aż prosi się o muzyczne żarty. Podczas jednego z koncertów Budki Suflera muzycy postanowili wykorzystać tę okazję.
Na scenie pojawiła się parodia Martyniuka. Nie chodziło jednak o złośliwy atak, lecz o zabawę konwencją i puszczenie oka do publiczności.
Wokalista Budki Suflera naśladował sposób, w jaki Martyniuk porusza się na scenie i wykonuje swoje największe przeboje. Publiczność szybko zorientowała się, do kogo skierowany jest żart. Zamiast chłodnej reakcji pojawiły się śmiech i brawa.
Odkąd napisałem ciebie, to nawet nie mam czasu zjeść. Czemu chcą cię słuchać? Nie wiem. Ty, piosenko, drażnisz uszy me.
Dla muzyków Budki Suflera była to przede wszystkim sceniczna zabawa. Artyści, którzy spędzili na scenie większą część życia, doskonale wiedzą, że koncert nie zawsze musi być śmiertelnie poważnym wydarzeniem.
Czasem kilka sekund improwizacji wystarczy, żeby stworzyć moment, o którym później mówi cała sala.
Tym bardziej interesująca stała się reakcja Zenka Martyniuka. W świecie show-biznesu podobne sytuacje potrafią przerodzić się w medialne konflikty.
Zwłaszcza gdy jeden popularny artysta publicznie naśladuje drugiego. Tym razem jednak nie było wojny ani ostrej wymiany zdań.
Martyniuk podszedł do sprawy z dystansem. Nie potraktował parodii jako ataku na swoją osobę. I trudno się dziwić — dla artysty, który od lat znajduje się w centrum zainteresowania, poczucie humoru bywa najlepszą odpowiedzią na tego rodzaju sytuacje.
Sam Martyniuk przez lata wielokrotnie udowadniał, że potrafi śmiać się z własnego wizerunku.
Jego charakterystyczny styl, fryzura, sposób śpiewania i sceniczny image stały się tak rozpoznawalne, że parodiowanie ich jest niemal gotowym scenariuszem dla kabareciarzy.
Jego życie zawodowe również nie ograniczało się do samych koncertów. Zenek wraz z żoną Danutą przez lata budował życie rodzinne z dala od części medialnego zamieszania, choć ich syn Daniel wielokrotnie pojawiał się w nagłówkach.
Sam wokalista starał się jednak przede wszystkim koncentrować na muzyce i rodzinie.
Dzisiaj Martyniuk jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny. Jego droga od lokalnych występów i kaset sprzedawanych na bazarach do wielkich koncertów i ogólnopolskiej popularności pokazuje, jak ogromną drogę przeszedł gatunek, który kiedyś przez wielu traktowany był z przymrużeniem oka.
A właśnie dlatego scena z koncertu Budki Suflera miała w sobie coś symbolicznego. Spotkały się dwa muzyczne światy, które przez lata funkcjonowały niemal obok siebie.
Z jednej strony rockowa legenda, z drugiej artysta będący twarzą disco polo. I zamiast rywalizacji pojawił się żart.
Najważniejsze okazało się to, że nikt nie próbował robić z tej sytuacji wielkiej awantury. Martyniuk nie obraził się na kolegów po fachu, a Budka Suflera mogła pozwolić sobie na odrobinę scenicznego szaleństwa.
W show-biznesie nie zawsze trzeba odpowiadać na żart kolejnym żartem. Czasem wystarczy się uśmiechnąć.
I właśnie taka reakcja Zenka Martyniuka sprawiła, że cała historia zamiast kolejnego celebryckiego konfliktu stała się po prostu zabawnym spotkaniem dwóch bardzo różnych muzycznych światów.
Rodzina Jana Frycza miała tylko jedną prośbę skierowaną do fanów aktora. Czy spełnili ją




