Ciekawostki

Sąsiadka specjalnie polewała ściany swojego mieszkania wodą, abyśmy zrobili jej nowy remont: „Jestem samotną kobietą i żyję tylko z emerytury”

Kiedy wraz z mężem w końcu zebraliśmy pieniądze i wyremontowaliśmy nasze mieszkanie, byłam przeszczęśliwa.

Ściany lśniły nową farbą, w kuchni pachniało nowymi meblami, a w salonie pojawiła się długo wyczekiwana sofa, o której marzyłam od kilku lat.

Wydawało się, że życie w końcu weszło w spokojną i piękną fazę, kiedy można po prostu cieszyć się własnym komfortem. Ale wtedy ponownie dała o sobie znać nasza sąsiadka z góry — pani Joanna.

Od dawna narzekała na różne problemy w mieszkaniu: to skrzypiące drzwi, to migająca żarówka, to „hałaśliwe” rury.

Oczywiście słuchaliśmy tego wszystkiego i kiwaliśmy głowami. Ale ostatnio zaczęła robić coś dziwnego.

Pewnego wieczoru, kiedy siedzieliśmy w kuchni, poczułam dziwny zapach wilgoci. Mąż powiedział:

— Słyszysz? Jakby ściany były mokre.

Podeszliśmy do ściany w sypialni i rzeczywiście zobaczyliśmy mokrą plamę, która rozprzestrzeniała się na świeżo pomalowanej powierzchni. Serce mi zamarło. „Tylko nie to” — pomyślałam.

Wezwaliśmy hydraulika, sprawdziliśmy wszystkie rury — u nas wszystko suche. Wtedy postanowiłam pójść do sąsiadki. Otworzyła drzwi i udawała, że nic się nie stało. Ale dobrze zauważyłam, że jej ściana od naszej strony też jest mokra. Zapytałam wprost:

— Pani Joanna, czy u pani leci woda?

Westchnęła i rozłożyła ręce: — Ależ skąd, córko, mieszkam tu sama, u mnie nic nie leci. To chyba u was jest problem. Coś mnie wtedy zaniepokoiło.

Postanowiłam obserwować sytuację uważniej. Pewnego dnia, kiedy wracałam do domu, usłyszałam z jej mieszkania odgłos wody.

Jakby ktoś celowo wylewał ją na podłogę. Zapukałam, ale długo nie otwierała, a kiedy w końcu otworzyła, w mieszkaniu było wilgotno, aż para unosiła się w powietrzu.

Jakby ktoś celowo wylewał ją na podłogę. Zapukałam, długo nie otwierała, a kiedy w końcu otworzyła, w mieszkaniu było wilgotno, aż para unosiła się w powietrzu. I wtedy zauważyłam: na podłodze stało wiadro z wodą, a ściana przy naszej sypialni była cała mokra.

— Co pani robi? — nie wytrzymałam.

— Ja? Nic… Może trochę wytarłam… — odpowiedziała, spuszczając wzrok.

Zrozumiałam. Celowo niszczyła nasz remont, żebyśmy potem, z litości, pomogli jej z jej własnym. Już po kilku dniach sama zaczęła sugerować:

— Jestem sama, jest mi ciężko, mam małą emeryturę… Myślę więc, może pomalowalibyście mi trochę ściany, bo są już zupełnie szare.

Nie wiedziałam wtedy, czy płakać, czy się śmiać. Z rozpaczy powiedziałam o tym mężowi. On tylko zacisnął pięści i powiedział:

— Nie, tym razem nie damy się nabrać.

Ale sąsiadka nie poddawała się. Zaczęła opowiadać innym mieszkańcom, że rzekomo zalaliśmy jej mieszkanie i teraz jesteśmy zobowiązani do jego remontu. Kiedy usłyszałam to od sąsiadki z pierwszego piętra, ugięły się pode mną kolana.

„A co mam zrobić?” – odpowiedziała spokojnie. „Jesteście młodzi, macie pieniądze, a ja jestem sama, sami pomyślcie…”.

Wtedy zrozumiałam, że nie chodzi tylko o remont. Człowiek, który przez całe życie manipulował innymi, będzie to robił zawsze. Nie widziała w nas sąsiadów, widziała źródło rozwiązania swoich problemów.

I nie miało dla niej znaczenia, że właśnie wydaliśmy ostatnie oszczędności. Postanowiliśmy działać.

Wezwaliśmy komisję z urzędu mieszkaniowego, sporządziliśmy protokół, że nie ma żadnych przecieków z naszej strony. Kiedy pokazaliśmy pani Joannie podpisany dokument, tylko wzruszyła ramionami:

— No dobrze, nie chcecie pomóc starszej osobie — to nie musicie.

Ale po tym wszystkim pozostał mi gorzki posmak. Bo zrozumiałam, że nie zawsze samotność i starość czynią człowieka dobrym. Potrafią też wywołać zgorzknienie, zmusić do szukania korzyści za wszelką cenę.

A wiecie, co najbardziej uderzyło mnie? Pewnego dnia usłyszałam, jak mówiła do swojej przyjaciółki:

— Oni są dobrzy, poddadzą się, pójdą i zrobią mi remont. Muszę tylko trochę poczekać.

Wtedy ostatecznie przekonałam się: nie można pozwolić sobie na manipulację, nawet jeśli przed tobą stoi „samotna kobieta na emeryturze”. Bo czasami za tymi słowami kryje się nie słabość, a zimny rachunek.

Zostawiłam mężowi i jego kochance dzieci i powiedziałam: „Wychowujcie je, dzieci powinny dorastać w pełnej rodzinie”. Tydzień później stał z dziećmi na progu mojego mieszkania

Pożyczyłam przyjaciółce swój sweter, a po tygodniu zwróciła mi go z dziurą: „To chyba u ciebie się podarł, ja nie mam z tym nic wspólnego”

Powiedziałem żonie, żeby zabrała moją mamę do nas, bo byłem w podróży służbowej, a ona sama mieszka na wsi i nie ma co jeść: „Niech twoja siostra ją zabierze, nie mamy nadmiaru jedzenia”

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Aleksander Kwaśniewski, podobnie jak wielu emerytowanych Polaków, również musi pracować. Jakie świadczenia otrzymuje były przywódca państwa

Aleksander Kwaśniewski od dawna nie mieszka już w świecie prezydenckich przemówień, oficjalnych wizyt i państwowych…

8 godzin ago

Obecność Donalda Tuska na planie «Rancza». Dlaczego tak się stało i jak załoga zareagowała na jego wizytę

Powrót „Rancza” po latach przerwy miał być przede wszystkim powodem do radości dla widzów, którzy…

18 godzin ago

Wanda Kwietniewska zbudowała swoje szczęście, zabierając mężczyznę z innej rodziny. Na to szczęście czekała 30 lat

Wanda Kwietniewska przez dekady była przede wszystkim kobietą sceny. Jej głos kojarzył się z polskim…

21 godzin ago

Joanna Racewicz opublikowała na swoim profilu w mediach społecznościowych wymowne zdjęcie. Słowa miłości nie opuszczają ani jej, ani tego, komu je dedykuje

Joanna Racewicz przez lata przyzwyczaiła swoich odbiorców do tego, że o najważniejszych sprawach mówi ostrożnie.…

1 dzień ago

Aktor Andrzej Beya-Zaborski, który zagrał w filmie „U Pana Boga za piecem”, opuscił ten świat. Miał 75 lat

Andrzej Beya-Zaborski odszedł 11 sierpnia 2026 roku, mając 75 lat. Wiadomość o jego śmierci szybko…

1 dzień ago

Anna Dymna opowiedziała o tym, jak wygląda proces starzenia się w jej zawodzie aktorskim. Nie wszyscy dobrze odnoszą się do jej stylu życia

Anna Dymna od ponad pięciu dekad jest obecna na scenie i ekranie, dlatego jej twarz…

1 dzień ago