Młodym chłopakiem ze wsi, który marzył o innym życiu, chciał zostać kierowcą, zdobyć wykształcenie i wyrwać się ze świata, w którym przyszło mu dorastać.
Kiedy serial pojawił się w telewizji w 1976 roku, Stroiński miał zaledwie 25 lat i był jeszcze aktorem na początku swojej drogi. Nie mógł wtedy wiedzieć, że jedna rola zostanie z nim na całe życie.
Dziś ma 75 lat, a za sobą ponad pięć dekad pracy. Nadal pojawia się w filmach, choć znacznie rzadziej niż dawniej.
I choć widzowie mogą bez trudu wymienić wiele jego późniejszych ról, to właśnie Leszek Górecki wciąż jest tym bohaterem, z którym kojarzy go kilka pokoleń Polaków.
Stroiński urodził się 9 października 1950 roku w Pszczynie. Zanim trafił na wielki ekran, wybrał łódzką szkołę filmową, którą ukończył w 1972 roku.
Już podczas studiów pojawiał się w pierwszych produkcjach, między innymi w „Doktorze Ewie” i „Pierścieniu księżnej Anny”.
Później zaczął pracę w teatrze, występował w Tarnowie, Łodzi, a następnie na warszawskich scenach.
Przez lata nie ograniczał się zresztą do jednego rodzaju aktorstwa. Grał w filmach, serialach, teatrze, Teatrze Telewizji, a w latach 1992–1994 był także związany z Kabaretem Olgi Lipińskiej.
Największy przełom przyszedł jednak wraz z „Daleko od szosy”. Historia Leszka była bliska widzom, bo opowiadała o kimś, kto nie chciał pogodzić się z tym, że jego przyszłość została z góry ustalona.
Bohater pochodził ze wsi, ale interesowała go motoryzacja, chciał zdobyć zawód i wykształcenie. Poznał Anię, studentkę z miasta, a ich uczucie stało się jednym z najważniejszych wątków serialu.
Sama historia nie była zresztą całkowicie wymyślona. Pierwowzorem Leszka był Lechosław Uciński, a jego prawdziwe losy stały się inspiracją dla scenarzysty Henryka Czarneckiego.
Dla Stroińskiego sukces przyszedł szybko, ale miał też drugą stronę. Aktor zdawał sobie sprawę, że tak mocna rola może sprawić, iż publiczność będzie widziała w nim przede wszystkim Leszka.
Widzowie z tamtych lat starzeją się razem ze mną i rozpoznają mimo zmiany aparycji. To przecież miłe — wyznał w jednym z wywiadów.
Po latach przyznawał, że rzeczywiście przez pewien czas miał problem z kolejnymi propozycjami filmowymi. Popularność serialu była tak duża, że trudno było od razu odciąć się od postaci, która przyniosła mu rozpoznawalność.
Stroiński nie żałował jednak swojej decyzji. Przyjął rolę dlatego, że zainteresował go sam bohater i możliwość zbudowania go na ekranie.
Co ciekawe, sam aktor niewiele miał wspólnego z Leszkiem, którego oglądali widzowie. Spokojniejszy, zdystansowany i niechętny medialnemu rozgłosowi Stroiński przez całe życie wybierał raczej pracę niż bywanie na salonach.
Nie należał do artystów, którzy zabiegali o uwagę za wszelką cenę. Wręcz przeciwnie. W wywiadach podkreślał, że nie czuje się dobrze w świecie autopromocji i woli mówić o sobie poprzez role.
Rzadko udziela wywiadów, niechętnie pojawia się na branżowych imprezach, a jego życie poza sceną i planem filmowym pozostaje niemal całkowicie poza zainteresowaniem mediów.
Nie otrzymuję takich ilości propozycji filmowych i nie miałem zbyt wiele do stracenia. Zainteresowała mnie postać. Istniała szansa zbudowania jej. I chciałem z tego skorzystać – zdradził lata temu.
I właśnie dlatego o jego prywatności wiadomo tak niewiele. Stroiński przez lata bardzo konsekwentnie oddzielał życie zawodowe od rodzinnego.
W przeciwieństwie do wielu współczesnych gwiazd nie budował swojej popularności na pokazywaniu codzienności, bliskich czy prywatnych emocji.
Informacje dotyczące jego rodziny są bardzo ograniczone i nie ma podstaw, by uzupełniać te braki plotkami. Sam aktor wielokrotnie dawał do zrozumienia, że chce zachować tę część życia dla siebie.
Zamiast tego przez kolejne dekady pozwalał mówić za siebie swoim rolom. Po „Daleko od szosy” pojawiał się między innymi w „Matkach, żonach i kochankach”, gdzie zagrał Michała Lindnera, później przyszedł czas na „Pitbulla”, „Rysę”, „Lęk wysokości”, „Sprawiedliwych” i wiele innych produkcji.
W „Pitbullu” stworzył zupełnie inny od Leszka wizerunek, wcielając się w aspiranta Mirosława Saniewskiego, znanego jako „Metyl”. To właśnie takie role pokazywały, że aktor nie zamierza być więźniem jednego sukcesu sprzed lat.
Jedną z najważniejszych kreacji w późniejszej części jego kariery była rola w „Rysie”. Stroiński dostał za nią Polską Nagrodę Filmową Orzeł w kategorii najlepszej głównej roli męskiej.
W 2015 roku został natomiast nagrodzony za pierwszoplanową rolę męską podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za „Anatomię zła”.
To był ważny moment, bo pokazywał, że po czterdziestu latach od debiutu nadal potrafił przyciągać uwagę krytyków i tworzyć role dalekie od jego pierwszego wielkiego bohatera.
Nie otrzymuję takich ilości propozycji filmowych i nie miałem zbyt wiele do stracenia. Zainteresowała mnie postać. Istniała szansa zbudowania jej. I chciałem z tego skorzystać – zdradził lata temu.
Stroiński nigdy nie chciał też grać wszystkiego. Zdarzało mu się odrzucać propozycje, nawet jeśli wiązały się z atrakcyjnym wynagrodzeniem.
W jednym z głośniejszych przypadków odmówił udziału w filmie „Zenek”, ponieważ nie odpowiadała mu proponowana droga zawodowa.
Jak relacjonowali jego znajomi, aktor wolał wybierać projekty, które uważał za interesujące artystycznie. To podejście dobrze pasuje do człowieka, który przez całą karierę trzymał się trochę z boku show-biznesu.
W 2025 roku minęło 55 lat od rozpoczęcia jego zawodowej pracy. I trudno mówić o karierze, która zatrzymała się na jednym serialu. W ostatnich latach Stroiński pojawiał się między innymi w „Czarnym suficie”, „Samcu Alfie” czy filmie „Wróbel”.
W jego dorobku znalazł się także „Diabeł” Błażeja Jankowiaka. To pokazuje, że mimo wieku aktor nadal przyjmuje role i pozostaje obecny w polskim kinie.
Zmienił się również jego wygląd. Dawnego Leszka pamiętamy z ciemną, bujną fryzurą i młodzieńczą twarzą. Dziś Stroiński ma krótkie siwe włosy i często nosi zarost.
Zdarzało mu się też pojawiać publicznie z nieco dłuższymi, siwymi włosami. Twarz aktora wciąż jest jednak łatwo rozpoznawalna.
On sam zauważał zresztą, że widzowie, którzy poznali go przed laty, starzeją się razem z nim i mimo upływu czasu nadal potrafią go rozpoznać.
Jego obecne życie wygląda więc zupełnie inaczej niż życie gwiazd, które codziennie pojawiają się w mediach społecznościowych.
Nie ma wokół niego ciągłego zamieszania, rodzinnych relacji publikowanych w internecie ani regularnego komentowania własnego życia.
Jest za to teatr, film i role wybierane z dużą ostrożnością. W Teatrze Telewizji pojawia się od lat 70., a za swoje role w spektaklach „W roli Boga” i „Skutki uboczne” otrzymał Grand Prix Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Telewizji Polskiej.
Minęło prawie pół wieku od chwili, gdy młody Krzysztof Stroiński pojawił się jako Leszek Górecki i razem z Anią wyruszył w swoją drogę „daleko od szosy”. Dziś tamten chłopak jest już częścią historii polskiej telewizji. Sam aktor poszedł jednak znacznie dalej.
Zagrał dziesiątki innych postaci, pracował z kolejnymi pokoleniami reżyserów, zdobywał nagrody i konsekwentnie unikał życia na pokaz.
I może właśnie dlatego, kiedy po latach widzowie znów widzą jego twarz, jest w niej coś znajomego. Nie jest już młodym Leszkiem z lat 70., ale nadal pozostaje aktorem, który zdecydowanie więcej mówi poprzez swoje role niż poprzez własne życie.
A to życie, choć prowadzone z dala od fleszy, okazało się znacznie bogatsze niż jedna kultowa postać, którą pokochała cała Polska.
Jak wygląda obecnie życie Ireny Santor. 91-letnia ikona polskiej piosenki nie żyje dziś w luksusie
Magdalena Ogórek pożegna się z wPolsce24. Informacja o zakończeniu jej współpracy ze stacją pojawiła się…
Przez dziesięciolecia jej głos rozbrzmiewał w największych salach koncertowych, na festiwalach i w telewizji. Irena…
Ślub Filipa Chajzera i 20-letniej Bianki miał być przede wszystkim ich dniem, ale uwagę gości…
Katarzyna Zaczek miała zaledwie 34 lata. Dla widzów mogła być jedną z tych aktorek, które…
Filip Chajzer przez lata przyzwyczaił widzów do tego, że jego życie toczy się trochę na…
Przez lata wydawało się, że historia Marty Wiśniewskiej i Michała Wiśniewskiego została już dawno zamknięta.…