Joanna wróciła do domu podekscytowana, ale zdeterminowana. Dziś uczestniczyła w szkoleniu na temat „Czy istnieje miłość po pięćdziesiątce?”, gdzie młoda kobieta przez trzy godziny tłumaczyła, że miłość istnieje, tylko trzeba ją znaleźć.
I tak Joanna była zdeterminowana, by tę miłość odnaleźć, a szukać jej zamierzała z własnym mężem, bo angażowanie w tym celu innych mężczyzn było czasochłonne i kłopotliwe, a jej mąż był gdzieś w pobliżu.
Najczęściej jego siedlisko pokrywa się z lokalizacją lodówki i sofy. Joanna spoważniała, więc w jej torebce znajdowały się teraz dwa kilogramy mięsa, cebula, ziemniaki, butelka spirytusu, zalotny komplet bielizny, pończochy i nowe perfumy z feromonami.
Joanna zaczęła od kotletów i tłuczonych ziemniaków i postanowiła pójść drogą, którą podążała od lat, by trafić do serca męża. Znała jego upodobania na pamięć. W końcu trzydzieści lat małżeństwa to nie jest coś, co można opisać palcem.
Gdy Maciej dotarł na miejsce, w domu unosił się już aromat kotletów. Maciej wziął głęboki oddech i wszedł do kuchni. Tam czekał już na niego stół.

Były na nim te same kotlety, tłuczone ziemniaki, ogórki kiszone, a nawet butelka mocnego napoju, co ucieszyło i zmartwiło Macieja.
Maciej zaczął pilnie przypominać sobie, jaka to mogła być okazja. Nie mógł wymyślić żadnej i był zdenerwowany. Ale żona rozwiała jego wątpliwości. Wzruszyła leniwie ramionami i powiedziała, że może zjeść coś na poprawę nastroju.
Maciej miał w głowie mnóstwo pytań, ale ugryzł się w język, bo nie pyta się szczęścia skąd się bierze. Bojąc się spłoszyć swoje szczęście, Maciej sięgnął po butelkę, ale nikt go nie powstrzymał.
Żona patrzyła na niego przychylnie i wyczekująco, co ostudziło radość Macieja z tak wspaniałego zakończenia dnia.
Podczas kolacji Joanna wzdychała leniwie i rzucała mężowi obiecujące spojrzenia, przez co ten spoglądał w dół na swój talerz.
Wszystko było zbyt dziwne: ta wystawna kolacja i zachowanie jego żony.
Gdy kolacja dobiegła końca, Maciej chciał udać się do swojej wiernej przyjaciółki, kanapy, ale zamiast tego został wysłany do łazienki tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Maciej powąchał, nic nie wyczuł, ale poszedł załatwić sprawy żony, nie chcąc się z nią kłócić i bojąc się. Była dziś zbyt tajemnicza.
Po kąpieli Maciej, czyściutki jak piskorz, miał już udać się na kanapę, ale został przechwycony przez żonę, która zaprowadziła go do sypialni. Tam pchnęła Macieja na łóżko, szepnęła ponurym, uroczystym tonem „poczekaj” i gdzieś wyszła, szeleszcząc torbą.
Maciej czuł się zupełnie nieswojo. Schował się w rogu łóżka i z niepokojem nasłuchiwał odgłosów dochodzących zza drzwi.
Oczekiwanie było długie, więc Maciej miał już dość wiercenia się i zaczynał przysypiać, gdy do pokoju weszła Joanna. Miała na sobie ładny komplet bielizny, pończochy, które ciągle podciągała, a na nogach psie kapcie.
Maciej przycisnął się do wezgłowia, a jego żona powoli podeszła do niego i zapytała, co się stało. Wtedy Joanna szarpnęła się w jakimś zwierzęcym podskoku, ale najwyraźniej coś źle obliczyła i prawie przeleciała nad łóżkiem. Maciej próbował ją złapać, ale jego żona była wysmarowana jakimiś olejkami eterycznymi czy kremami i wyślizgnęła mu się z rąk, nurkując jak ryba w stronę kaloryfera.
Maciej próbował podnieść żonę, ale dwukrotnie wyślizgnęła mu się z rąk, a za trzecim razem oboje upadli i Joanna została przygwożdżona do męża.
Później leżała na łóżku w swoim pięknym komplecie, pończochach i szaliku na szyi, która była bardzo obolała, a Maciej delikatnie wcierał maść rozgrzewającą w dolną część jej pleców.
Joanna uśmiechnęła się gorzko do siebie, stwierdzając, że to miłość po pięćdziesiątce, ale zaraz odepchnęła od siebie tę myśl. Nie jest jeszcze stara i wciąż jest bardzo żywa. Gdy tylko jej szyja się rozluźni, jej dolna część pleców będzie lepsza, spróbuje ponownie, ale z korzyścią dla doświadczenia.
Moja babcia nie chce pomocy od nikogo, mimo że jest stara. Postanowiłam jej pomóc