Marta Lipińska i Pola Raksa przestały być bliskimi przyjaciółkami. Obecnie jedna z nich cieszy się sporą popularnością na scenie, a druga w ogóle się nie pojawia

W latach 60. obie należały do młodego pokolenia aktorek, które dopiero zaczynało zdobywać polską publiczność.

Marta Lipińska i Pola Raksa poznały się w 1963 roku przy okazji filmu „Rozwodów nie będzie”.

Nie grały razem w tej samej noweli, ale szybko znalazły wspólny język. Obie były młode, ambitne i miały za sobą doświadczenia związane z przesiedleniem ze Wschodu.

Wtedy nic nie zapowiadało, że ich znajomość z czasem przestanie być przyjaźnią, a w teatrze pojawi się między nimi wyraźna rywalizacja.

Marta Lipińska była już wtedy po studiach aktorskich i miała mocniejszą pozycję zawodową. Pola Raksa dopiero kończyła naukę w łódzkiej szkole filmowej, ale jej kariera rozwijała się bardzo szybko.

Wkrótce miała zostać jedną z największych gwiazd polskiego kina, przede wszystkim dzięki roli Marusi w „Czterech pancernych i psie”.

Raksa w 1968 roku przeniosła się z Łodzi do Warszawy i rozpoczęła pracę w Teatrze Współczesnym. To właśnie tam drogi obu kobiet przecięły się na dobre.

Lipińska była już jedną z najważniejszych aktorek teatru przy ulicy Mokotowskiej. Raksa pojawiła się w miejscu, w którym jej starsza koleżanka miała ugruntowaną pozycję.

Z czasem między aktorkami zaczęła pojawiać się konkurencja o role. Raksa otrzymywała zastępstwa za Lipińską, między innymi wtedy, gdy ta spodziewała się dziecka i później przebywała na urlopie macierzyńskim.

Według relacji przytaczanych po latach przez media Lipińska miała krytykować jej występy i dawać jej do zrozumienia, że bacznie obserwuje to, co dzieje się na scenie pod jej nieobecność.

Trudno dziś oddzielić wszystkie opowieści od teatralnych anegdot, które przez lata narastały wokół obu aktorek. Jedno jest jednak pewne: ich zawodowe drogi spotykały się wielokrotnie.

Zachowane archiwa Teatru Współczesnego pokazują, że obie występowały w tych samych przedstawieniach i przez lata należały do tego samego zespołu.

W „Coctail Party” z 1971 roku Lipińska i Raksa były obsadzone w tej samej produkcji, a w „Szczęśliwym wydarzeniu” z 1973 roku obie wymieniano w obsadzie tej samej roli.

To pokazuje, jak niewielka potrafiła być wówczas przestrzeń dla aktorek tego samego pokolenia. Każda nowa premiera oznaczała kolejne role, kolejne zastępstwa i kolejne porównania.

A gdy obie kobiety były młode, popularne i miały ambicje, napięcia były niemal nieuniknione.

Pola Raksa miała jednak coś, czego nie można było zaplanować. Publiczność ją uwielbiała. Jej uroda sprawiła, że stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina.

„Po latach Raksa uznała, że głównym nieszczęściem w jej teatralnym życiu była zmiana dyrektorska we Współczesnym i fakt, że Marta Lipińska, żona Macieja Englerta, zagarniała odtąd „jej” role” – twierdzi autor książki „Poli Raksy twarz”.

Rola Marusi przyniosła jej ogromną popularność, ale jednocześnie na wiele lat przykleiła do niej wizerunek pięknej, delikatnej dziewczyny. Aktorka próbowała później udowodnić, że potrafi znacznie więcej.

Marta Lipińska poszła inną drogą. Jej siłą była przede wszystkim scena. Przez lata budowała pozycję aktorki charakterystycznej, której nie trzeba było przedstawiać publiczności.

„Okoliczności złożyły się na to, że przestała mi się podobać praca w teatrze. Przepraszam za nieskromność, ale znam ten zawód i potrafię grać. Tymczasem proponowano mi niewielkie i nieistotne role, co spowodowało, że zawód ten przestał być dla mnie atrakcyjny (…). Aktorstwo stało się zbyt kosztownym hobby”.

Jej kariera okazała się niezwykle długa, a kolejne pokolenia widzów poznawały ją zarówno z teatru, jak i telewizji.

Los sprawił więc, że dwie kobiety, które na początku znajomości potrafiły się lubić, zaczęły funkcjonować w zupełnie innych zawodowych światach.

Raksa z czasem wycofała się z aktorstwa i od wielu lat nie pojawia się publicznie. Lipińska przeciwnie — pozostała aktywna i nadal jest obecna w kulturze.

Ich historia jest o tyle ciekawa, że nie przypomina typowej opowieści o wielkiej przyjaźni zakończonej jednym dramatycznym wydarzeniem.

To raczej historia dwóch kobiet, które spotkały się w bardzo konkurencyjnym środowisku, a później zaczęły podążać różnymi drogami. Młodzieńcza sympatia nie przetrwała próby czasu, a zawodowa bliskość zamieniła się w dystans.

Pola Raksa przez lata pozostawała symbolem dawnego kina i jedną z najpiękniejszych aktorek swojego pokolenia. Marta Lipińska zbudowała natomiast karierę, która trwała znacznie dłużej i pozwoliła jej pozostać blisko publiczności.

Dziś trudno wyobrazić sobie, że kiedyś obie spotykały się na tej samej scenie, walczyły o podobne role i musiały dzielić teatralną przestrzeń. Jedna z nich niemal całkowicie zniknęła z życia publicznego, druga nadal pojawia się przed widzami.

A dawna przyjaźń? Pozostała przede wszystkim częścią historii polskiego teatru — historii, w której za kulisami, obok wielkich ról i oklasków, zdarzały się także ambicje, urażone emocje i rywalizacja.

I właśnie dlatego opowieść o Lipińskiej i Raksie do dziś budzi ciekawość.

Marcin Hakiel ma zastrzeżenia wobec swojej byłej żony dotyczące wychowania wspólnych dzieci. Potomstwo zachowuje się inaczej po powrocie z Cichopek

Małgorzata Tomaszewska ma dwa tygodnie na opuszczenie swojego domu i nie wie, gdzie będzie mieszkać. Wraz z synem opowiedziała o swoich planach na przyszłość

Małgorzata Tomaszewska ma dwa tygodnie na opuszczenie swojego domu i nie wie, gdzie będzie mieszkać. Wraz z synem opowiedziała o swoich planach na przyszłość