Kiedy zostałam sama, rodzice mojego męża zamiast mi pomóc, powiedzieli, że urodziłam dziecko z innym mężczyzną. Tylko brat mojego męża mnie wspierał

Niedawno naszą rodzinę spotkała wielka tragedia: zmarł mój mąż. Nie chcę wchodzić w szczegóły, chcę mówić o zachowaniu jego rodziców, a nie o tym.

Nie mogę powiedzieć, że byliśmy z nimi w bliskich stosunkach. Zawsze trzymaliśmy się od siebie z daleka.

Nigdy nie wtrącali się w moje relacje z mężem, nigdy się nie odwiedzaliśmy, komunikowaliśmy się głównie przez mojego męża i gratulowaliśmy sobie nawzajem z okazji świąt.

Kiedy urodziła się nasza córka, przyjęli tę wiadomość raczej chłodno. Rzadko też komunikowali się z dzieckiem, zobaczyli ją po raz pierwszy dopiero na jej pierwszym przyjęciu urodzinowym i nie było mowy o żadnych drogich prezentach ani ciepłej komunikacji.

Na początku byłam zdenerwowana takim podejściem do mojej córki, ale mój mąż powiedział, że to po prostu tacy ludzie, którzy nie są przyzwyczajeni do okazywania uczuć i nie potrzebują bliskiej komunikacji.

screen Youtube

Powiedział, żebym nie brała sobie tego do serca, tacy po prostu są. Posłuchałam męża i odpuściłam. Skoro nie chcą komunikować się ze mną i moją wnuczką, po co się narzucać? Mój mąż sam odwiedził swoich rodziców, a oni nigdy nas nie zaprosili.

Rodzice mojego męża są dość zamożnymi ludźmi. Jego ojciec ma własną firmę, ale mój mąż nie chciał kontynuować rodzinnego biznesu.

Zdobył wykształcenie, specjalizację i zaczął pracować w zupełnie innej dziedzinie. I ożenił się ze mną, dziewczyną ze zwykłej biednej rodziny, a nie z taką damą, jakiej chcieli jego rodzice.

Nie ingerowali w nasz związek, ale od razu dali do zrozumienia, że nie są zadowoleni z wyboru syna. Nawiasem mówiąc, nie był ich jedynym dzieckiem.

Mają jeszcze jednego syna i córkę, oboje są już dorośli i mieszkają ze swoimi rodzinami. Nawiasem mówiąc, mam z nimi całkiem dobre relacje, czasami nas odwiedzają i lubią bawić się z moją siostrzenicą. Nie mają jeszcze własnych dzieci.

Po tym, jak rodzina doznała żałoby, zaczęli wyłudzać ode mnie pieniądze i grozili, że pozwą mnie o część mieszkania, w którym mieszkam z moją siedmioletnią córką.

Teściowa twierdzi, że choć tak nie jest, to mieszkanie zostało kupione za nasze pieniądze. Mieszkanie zostało kupione w małżeństwie.

Część pieniędzy dostaliśmy w prezencie ślubnym, część zarobiliśmy własną pracą, ale większość odziedziczyłam po śmierci babci.

Rodzice mojego męża, kiedy dowiedzieli się o naszym zamiarze kupna mieszkania, dali synowi hojną sumę, ale wszystkie te pieniądze zostały wydane na remonty.

Nie rozumiem, dlaczego w ogóle mieliby dbać o naszą nieruchomość, zwłaszcza teraz, ale wciąż wywierają na mnie presję i grożą pozwem.

Nie mogę sobie nawet wyobrazić, co w nich wstąpiło. Nigdy wcześniej nie zauważyłam, żeby rodzice mojego męża byli tak chciwymi ludźmi, ale teraz moje życie zamieniło się w koszmar.

Dlaczego działają mi na nerwy z powodu własności, z którą nie mają prawie nic wspólnego? I tak przechodzę przez trudny okres.

Nigdy nie widziałam, żeby moi rodzice po tragedii od razu zaczęli rozwiązywać problemy finansowe. Dla mnie to absolutnie nienormalne zachowanie.

Rozumiem, że żaden sąd nie zaspokoi ich oskarżeń i żądań, a ja nie mam nic, co mogłabym im oficjalnie przedstawić, ale teściowa i jej mąż nadal wywierają na mnie presję. Nie ma dnia, żeby nie dzwonili do mnie z groźbami i żądaniami.

Dlaczego w ogóle pomyśleli, że mają jakiekolwiek prawa do tego mieszkania? W pewnym momencie miałam dość i zablokowałam ich numery telefonów.

Co dziwne, brat mojego męża mnie poparł. Powiedział mi, żebym nie zwracała na nich uwagi, że są szaleni, ale że wszystko się poprawi, tylko muszę to przeczekać.

Próbował uspokoić rodziców, ale oczywiście nikt go nie słuchał. Niedawno skontaktowała się ze mną również siostra mojego męża, ale powiedziała mi o fakcie, który jeszcze bardziej mnie zszokował.

Okazało się, że moja teściowa poważnie wierzy, że prawie cały czas zdradzałam męża i że dziecko nie jest jego, dlatego zawsze byli tak zimni w stosunku do swojej wnuczki.

Moja teściowa powiedziała, że urodziłam dziecko od kogoś nieznanego, a teraz zacznę przyprowadzać mężczyzn do mieszkania, które kupił mój syn.

O ile wcześniej miałam nadzieję, że wszystko uda się rozwiązać w cywilizowany sposób, bo przecież każdy tutaj jest dorosłym i odpowiednim człowiekiem, to teraz widzę, że to się nie uda. Skoro grożą mi pozwem, mogą robić, co chcą.

Teściowa była u mnie kilka razy, ale jej nie wpuściłam. Nie chcę już tracić nerwów i czasu na tych nieodpowiednich ludzi, mam wystarczająco dużo problemów bez nich.

Moja matka rozumie, że nie będzie żyła wiecznie, więc prosi mnie i mojego brata, byśmy nie porzucali mojej siostry, która w ogóle nie jest przystosowana do życia: „Lepiej byłoby ją czegoś nauczyć”

Pewien mężczyzna porzucił swoje dobre życie dla miłości. Tak właśnie myślał. Zostawił swój dom i swoich bliskich. Nie był jednak pewien, czy uczucie było wzajemne

To był bardzo ważny dzień dla Krzysztofa: zamierzał oświadczyć się swojej dziewczynie. Ale kiedy zobaczył staruszka przy stoisku z kwiatami, zapomniał o sobie i postanowił mu pomóc