W odległej wiosce opowiedziano mi pewną historię. Bez osądzania, po prostu historię życia upadłego człowieka. Był tam starszy mężczyzna.
Mieszkał w małym domu, a jego dom spłonął dawno temu. To była jego własna wina. Nikt nigdy nie widział tego człowieka trzeźwego.
To był dobry dom. I dobry człowiek. Przyjechał z miasta do żony. Spotkał ją w domku letniskowym nad morzem. Tak, wiejska kobieta spędzała wakacje nad morzem.
Mogła sobie na to pozwolić. Nie była łatwą kobietą. Sprzedawała rzeczy, jeździła samochodem do innych wiosek, energiczna kobieta.
I była piękna. Czarnowłosa, jeżdżąca na łyżwach… Ten mężczyzna się w niej zakochał. Pisał do niej listy.

A potem sprzedał swoją część mieszkania i przyjechał z pieniędzmi. Zdobył względy pięknej kobiety, wybudował piękny dom, pracował…
Porzucił dla niej wszystko. Żonę, dzieci i schorowaną, starą matkę. Porzucił prestiżową pracę. To była po prostu fatalna miłość, pasja, która nim zawładnęła.
Przez dwa lata wszystko szło dobrze. A potem ten mężczyzna wrócił do domu, ale jego żona nie. Wyszła z jednym z gości, zabrała swoje rzeczy, złoto – wszystko, co cenne.
Pieniądze, oczywiście, też. A potem odeszła. Napisała po prostu: „Nie kocham cię. Jestem tobą zmęczona!”
To cała historia. A ten mężczyzna czekał. Miał nadzieję. Próbował ją znaleźć. Próbował ją zwrócić. Nic się nie wydarzyło. I dom spłonął. To się po prostu stało. Przeniósł się do małej chatki.
Nie miał dokąd wracać. Jego żona nie chciała o nim słyszeć, spotykała się z innym mężczyzną, jego dzieci skończyły szkołę i studiowały w stolicy. Jego matka zmarła.
Żona zaopiekowała się nią. Sprzedał swoją część mieszkania. Nie miał gdzie mieszkać. Nie zostanie ponownie zatrudniony, praca jest już dawno zajęta. Miejsce zostało szybko zajęte…
A on został w wiosce, by przeżyć swoje dni. Narzekając, płacząc, pijąc, skarżąc się… Porzucił dobre życie dla miłości. Tak właśnie myślał.
Opuścił swój dom i swoich bliskich. I odciął sobie wszystkie drogi powrotu. Ludzie oczywiście mu współczuli. Dawali mu jedzenie i inne rzeczy. Ale on zawsze był sam, czarny, wysuszony, nieogolony…
To tylko historia o poświęceniu w imię miłości. Trzeba się upewnić, że to jest miłość. Czy człowiek nie poświęca innych w imię swojej pasji? I czy osoba, dla której poświęca wszystko i wszystkich, a nawet czasem zdradza, tego potrzebuje?
A w tamtej wiosce ludzie się nie rozwodzili. Silne rodziny. Przykład zbyt jaskrawy, zbyt smutny. A spalony teren na skraju wsi już zarósł chwastami.
Ale nic tam nie zbudowano. Złe miejsce, mówili. Chociaż miejsce nie jest ważne. Działania mogą być pochopne i złe. I nie przynoszą nic dobrego…