„M jak miłość” przez ponad dwie dekady było czymś więcej niż zwykłą telenowelą. Dla wielu ludzi stało się częścią codzienności.
W domach w całej Polsce punktualnie wieczorem gasły rozmowy, a zaczynały się historie Mostowiaków z Grabiny.
Barbara i Lucjan byli jak członkowie rodziny, a widzowie dorastali razem z bohaterami serialu.
Trudno dziś znaleźć drugi polski serial, który przez tyle lat utrzymałby tak silną pozycję.
Od pierwszego odcinka emitowanego od 2000 roku „M jak miłość” budowało swoją siłę na prostych emocjach — rodzinie, zdradach, miłości, śmierci i codziennych problemach.
W pewnym momencie produkcja gromadziła przed telewizorami miliony widzów i była absolutnym fenomenem polskiej telewizji.
Ale ostatnie miesiące pokazują, że coś zaczęło się zmieniać.
Coraz częściej mówi się o spadającej oglądalności. Widzowie zaczęli narzekać, że scenariusze stały się przewidywalne, a dawny klimat rodzinnej sagi coraz częściej ustępuje miejsca przesadzonym dramatom.
Nie pomogły też liczne odejścia aktorów, śmierci bohaterów i ciągłe zmiany w obsadzie.
Dla części publiczności „M jak miłość” przestało być serialem o rodzinie, a zaczęło przypominać produkcję, która za wszelką cenę próbuje zatrzymać uwagę widza.
W internecie regularnie pojawiają się pytania, czy serial nie zbliża się już do końca. Zwłaszcza że telewizja dziś wygląda zupełnie inaczej niż dwadzieścia lat temu.
„Telewizyjna Dwójka emitowała premierowe odcinki „M jak miłość” dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i wtorki o godz. 20.55 między 8 września 2025 a 25 maja 2026. Średnia oglądalność telenoweli w tym okresie wyniosła 2,43 mln widzów. Dało to TVP2 udział w rynku na poziomie 20,49 proc. w grupie wszystkich widzów i 17,03 proc. wśród widzów w przedziale wiekowym 16-59 – wynika z danych Nielsen Audience Measurement».
Młodsi widzowie przenieśli się na platformy streamingowe, a klasyczne seriale obyczajowe coraz trudniej utrzymują dawną popularność.
A jednak „M jak miłość” nadal pozostaje jednym z najważniejszych seriali TVP. Produkcja wciąż przyciąga milionową widownię, a stacja nie ukrywa, że marka nadal ma ogromną wartość. To już nie tylko serial, ale część historii polskiej telewizji.
I może właśnie dlatego widzowie tak emocjonalnie reagują na każdą zmianę. Bo dla wielu osób Grabina nie była zwykłą fikcją. Była miejscem, do którego wracało się po pracy, po szkole, po trudnym dniu. Miejscem dobrze znanym i bezpiecznym.
Dziś ten świat trochę się zmienił. Bohaterowie są inni, tempo jest inne, a emocje nie działają już tak jak kiedyś. Ale sentyment nadal pozostał.
I być może właśnie on sprawia, że mimo kryzysów i spadków oglądalności „M jak miłość” wciąż trwa.
Bo niektórych historii ludzie po prostu nie chcą jeszcze kończyć.





