screen Youtube
Bardzo podobało mi się to, że nie musiałam błagać męża o pieniądze na moje osobiste potrzeby i zachcianki, a potem się z nich rozliczać.
Oczywiście, jeśli planowaliśmy duży zakup, odkładaliśmy pieniądze i kupowaliśmy daną rzecz razem.
Dla wielu osób może się to wydawać nieodpowiednie i złe, bo przecież w rodzinie wszystko powinno być wspólne, ale dla mnie i mojego męża Macieja było to wygodniejsze i bardziej komfortowe.
Wszystko zmieniło się, gdy poszłam na urlop macierzyński. Nie otrzymywałam już pensji, a co za tym idzie, nie miałam własnych pieniędzy.
Z wyjątkiem, oczywiście, pieniędzy na utrzymanie dziecka, które były wydawane na niego.
Maciej sam kupował artykuły spożywcze i wszystkie niezbędne rzeczy do domu, nie dając mi ani grosza. Musiałam błagać o pieniądze na niektóre moje kobiece rzeczy.
Za każdym razem wyciągał portfel z niezadowoloną miną i odliczał kwotę, o którą prosiłam, robiąc mi w ten sposób przysługę. Byłam głęboko urażona taką postawą, choć wiedziałam, że to ja ustaliłam zasady, przez które cierpię.
Marzyłam o jak najszybszym powrocie do pracy i uniezależnieniu się od męża. Kiedy po raz kolejny zwróciłam się do męża z prośbą o pieniądze na wizytę u fryzjera, doszło między nami do konfliktu.
Maciej zapytał mnie, ile pieniędzy potrzebuję i powiedział, że ostatnio już mi je dał. Wyjaśniłam, że to było na manicure, a teraz potrzebuję pieniędzy na farbowanie włosów.
Mąż zaczął się oburzać i powiedział, że mogę farbować włosy w domu. Powiedziałam, że nie chcę zepsuć moich włosów, nie mogę tego zrobić tak, jak robi to moja manikiurzystka.
Powiedział, że jak dostanę pensję, to pójdę do salonu, dał mi 50 zł i powiedział, że to na farbę. Łzy stanęły mi w gardle. Byłam tak urażona, że chciałam wyć na cały głos.
Maciej zapytał mnie, dlaczego płaczę, patrząc na łzy spływające po moich policzkach. Powiedział, że skoro tak bardzo się staram, żeby dał mi więcej pieniędzy, to mi się nie uda.
Powiedziałam mu, że pensję dostał przedwczoraj, gdzie ona jest? Powiedział, że nie musi się do mnie zgłaszać. Powiedziałam mu, że doskonale wie, że jestem na urlopie macierzyńskim, zresztą z naszym wspólnym dzieckiem, i nie jestem jeszcze w stanie iść do pracy.
Moja uraza zaczęła przeradzać się w agresję. Maciej naginał swoją linię, mówiąc, że skoro zostaję w domu, to nie mam na co wydawać pieniędzy. I tak jak niektóre matki, mogę znaleźć pracę na pół etatu podczas urlopu macierzyńskiego, a potrzeba pieniędzy natychmiast zniknie.
Jaka praca na pół etatu, czasami nie mam czasu na jedzenie, nie mówiąc już o pracy! Dziecko pochłania cały mój czas. Szczerze mówiąc, od dawna niczego nie chciałam, nawet mieszkać z mężem w jednym mieszkaniu.
Chciałam zabrać dziecko i uciec od tego wszystkiego. Ale chłodna głowa i zdrowy rozsądek podpowiadały mi, że tylko pogorszę swoją sytuację.
W końcu będąc na urlopie macierzyńskim jestem całkowicie zależna finansowo od męża. Jak miałabym żyć sama, bez pieniędzy, z małym dzieckiem na ręku?
Postanowiłam, że poczekam trochę, aż córka podrośnie i pójdzie do przedszkola, pójdę do pracy i przestanę być zależna finansowo od Macieja. I dopiero wtedy z lekkim sercem złożę pozew o rozwód.
Beata Tyszkiewicz przez dziesięciolecia była jedną z najbardziej wyrazistych kobiet polskiego kina. Miała w sobie…
Irena Santor należy do grona artystek, których głos przez dekady był obecny w polskich domach.…
Nazwisko Martyniuk od lat kojarzy się w Polsce przede wszystkim z muzyką disco polo, wielkimi…
Ryszard Rembiszewski przez niemal ćwierć wieku był dla milionów Polaków twarzą losowań Lotto. Pojawiał się…
Marcin Prokop od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy i prezenterów polskiej telewizji. Jego charakterystyczny…
W serialu „Ranczo” ich bohaterowie byli małżeństwem, które widzowie doskonale zapamiętali nie tylko dzięki codziennym…