Rozrywka

Łukasz Nowicki przekazał smutną wiadomość. Prezenter telewizyjny stracił osobę, która była dla niego bardzo ważna

Łukasz Nowicki przekazał smutną wiadomość. W ostatnich dniach pożegnał człowieka, który był ważną częścią jego krakowskiego życia.

Przemysław Branny zmarł 3 października 2026 roku w wieku 55 lat. Kiedy wiadomość dotarła do Nowickiego, wróciły wspomnienia sprzed ponad dwóch dekad: wspólna praca w teatrze, góry, Praga, krakowskie spotkania i rozmowy, które z czasem stały się częścią jednej z tych przyjaźni, o których nie trzeba mówić codziennie, żeby nadal były ważne.

Nowicki pożegnał Brannego bardzo osobiście. Przypomniał rok 2001 i pracę nad „Tramwajem zwanym pożądaniem” w Teatrze Bagatela. To właśnie wtedy lepiej się poznali.

Później były wspólne wyjazdy w góry, Praga i zwyczajne krakowskie wieczory. Z czasem ich drogi zawodowe coraz bardziej się rozchodziły, ale więź została.

Ostatni raz widzieli się kilka lat temu na krakowskich Plantach. Jeszcze rok temu pisali do siebie.

I właśnie to zdanie Nowickiego chyba mówi o tej relacji najwięcej: są przyjaciele, z którymi kontakt nie jest częsty, a mimo to pozostają bliscy.

Przemysław Branny był człowiekiem teatru niemal od dzieciństwa. Urodził się w Czeskim Cieszynie i jako dziecko występował na tamtejszej Scenie Polskiej. Później studiował w krakowskiej PWST pod kierunkiem między innymi Krystiana Lupy i Jerzego Stuhra.

Z Teatrem Bagatela związał się na stałe, a jego dorobek obejmował dziesiątki ról, zarówno dramatycznych, jak i muzycznych. Był także wokalistą, występował z recitalami, współpracował z kabaretem Loch Camelot i pojawiał się w dużych widowiskach muzycznych.

To właśnie scena połączyła go z Nowickim. W „Tramwaju zwanym pożądaniem” z 2002 roku obaj występowali w jednej obsadzie — Nowicki jako Stanley, Branny jako Mitch.

Dla widzów był to po prostu jeden z teatralnych zespołów. Dla nich był to początek znajomości, która szybko wyszła poza scenę.

Nowicki sam ma zresztą z Krakowem bardzo mocny związek. Urodził się tutaj, ukończył krakowską szkołę teatralną, a pierwsze ważne doświadczenia zawodowe zdobywał właśnie w tym mieście.

W 2000 roku zadebiutował w warszawskim Teatrze Ateneum, ale początki jego aktorskiej drogi zawsze pozostawały związane z Krakowem.

Później jego kariera rozrosła się na wiele stron: teatr, film, dubbing, radio, telewizję i pracę prezentera.

Polska publiczność zna go jednak przede wszystkim z telewizji. Przez wiele lat był jedną z twarzy „Pytania na śniadanie”.

Prowadził również „Postaw na milion”, a jego głos można było usłyszeć w dubbingu, reklamach i programach telewizyjnych.

Przez lata potrafił płynnie przechodzić między sceniczną powagą a telewizyjnym luzem. Nie został jednak wyłącznie prezenterem. Sam mówił, że teatr zajmuje w jego życiu pierwsze miejsce.

Po odejściu z „Pytania na śniadanie” chciał właśnie więcej grać, podróżować i rozwijać własne projekty.

W jego przypadku droga zawodowa od początku była związana z rodzinnym nazwiskiem. Łukasz jest synem Jana Nowickiego, jednego z najbardziej znanych polskich aktorów, oraz Barbary Janiszewskiej-Sobotty, wybitnej lekkoatletki i medalistki olimpijskiej.

Dorastanie w cieniu dwóch tak różnych światów musiało być doświadczeniem samym w sobie. Z jednej strony teatr i film, z drugiej sport i ogromne sukcesy matki.

Sam Nowicki wielokrotnie wracał do tego, że nazwisko ojca nie zawsze było dla niego wyłącznie ułatwieniem.

Bywało także ciężarem, z którym musiał się mierzyć. Szczególnie mocno zmieniły go jednak doświadczenia rodzinne. Jego matka zmarła, kiedy miał 26 lat.

Po latach mówił, że jej śmierć była dla niego ogromnym wstrząsem i że długo nie potrafił się z tym pogodzić. Z kolei Jan Nowicki odszedł w 2022 roku, gdy Łukasz był już dojrzałym mężczyzną.

Te dwie straty przeżywał zupełnie inaczej, ale obie zostawiły w nim ślad. W jednym z późniejszych wywiadów przyznał, że po śmierci ojca dziwnie jest być sierotą, nawet gdy ma się już własną rodzinę i dorosłe życie.

O ojcu mówił zresztą bez lukrowania przeszłości. Jan Nowicki nie był rodzicem, który codziennie czekał w domu.

Łukasz wspominał dzieciństwo, w którym ojciec pojawiał się rzadko, a jego nieobecność była czymś, do czego musiał się przyzwyczaić.

Z czasem ich relacja nabrała innego kształtu. Po śmierci Jana Nowickiego syn wracał do wspólnych rytuałów, rozmów i drobnych gestów, które wcześniej mogły wydawać się zupełnie zwyczajne.

Sam Łukasz stworzył własną rodzinę. Jego pierwszą żoną była wokalistka Halina Mlynkova, z którą ma syna Piotra. Po rozwodzie związał się z Olgą Paszkowską, aktorką i psychoterapeutką.

Pobrali się w 2016 roku i mają córkę Józefinę. Nowicki podkreślał, że wraz z wiekiem inaczej patrzy na ojcostwo.

W rozmowie z PAP mówił, że mając pięćdziesiąt lat bardziej liczy się dla niego jakość czasu spędzanego z dziećmi niż jego ilość.

Dziś Łukasz jest więc w zupełnie innym miejscu niż wtedy, gdy spotkał Brannego. Ma za sobą dwie dekady telewizyjnej popularności, kilka ważnych etapów kariery aktorskiej, własne doświadczenia rodzinne i straty, które zmieniły sposób, w jaki patrzy na bliskość.

Podróże stały się jego drugą pasją. Po odejściu z telewizji śniadaniowej częściej ruszał w świat, prowadził własne projekty i wrócił mocniej do teatru.

Nadal pracuje intensywnie, ale dziś mówi o swoim zawodzie inaczej niż przed laty.

Dlatego wiadomość o śmierci Przemysława Brannego ma w jego przypadku szczególny ciężar. To nie był przypadkowy kolega z jednego przedstawienia ani nazwisko, które po latach zostało w obsadzie starego spektaklu.

To był człowiek związany z czasem, kiedy Nowicki dopiero układał sobie dorosłe życie i budował własną pozycję w teatrze.

„Rok 2001. W teatrze Bagatela realizujemy 'Tramwaj Zwany Pożądaniem’. Wtedy – lepiej- poznaję Przemka Brannego. Spędzamy ze sobą czas. Potem wspólne wyjazdy w góry, czeska Praga, czasem Krakowskie imprezki. Pamiętam czas, kiedy w jego życiu pojawia się Anna. Spokojny, serdeczny, czasem złośliwy, obdarzony nieziemskim głosem. W teatrze Rampa w Sztukmistrzu z Lublina zastąpił Marka Bałatę. I dał radę. Nie wierzyłem, że ten niepozorny człowiek potrafi wydobywać z siebie takie dźwięki” – wspomina przyjaciela Nowicki.

Razem byli młodzi, spotykali się bez wielkich kamer, jeździli, rozmawiali, śmiali się. Później życie zabrało każdego w inną stronę, ale pewne wspomnienia pozostały.

Sam Branny do końca był związany z Teatrem Bagatela. Na jego scenie stworzył 42 role, był aktorem, wokalistą, człowiekiem teatru, który potrafił odnaleźć się zarówno w dramacie, jak i repertuarze muzycznym. W 2024 roku świętował 30-lecie pracy artystycznej.

W 2026 roku nadal znajdował się w repertuarze Bagateli. Jego odejście było więc nagłe dla środowiska, które znało go jako człowieka aktywnego zawodowo i stale obecnego na scenie.

Pożegnanie Nowickiego nie było długim przemówieniem. Kilka wspomnień, fotografia ze spektaklu i jedno zdanie skierowane do przyjaciela.

Napisał: „Śpiewaj aniołom przyjacielu”. Właśnie takie słowa zostają czasem najmocniej, bo za nimi nie ma już potrzeby niczego tłumaczyć.

Łukasz Nowicki po raz kolejny został postawiony w sytuacji, którą zna aż za dobrze — musi pożegnać człowieka ze swojej przeszłości.

Najpierw rodzice, później kolejni znajomi i przyjaciele, a teraz Przemysław Branny. Z biegiem lat coraz wyraźniej widać, że pamięć o ludziach staje się równie ważna jak to, co robi się przed kamerą.

„Ostatni raz widzieliśmy się kilka lat temu na Krakowskich Plantach. Pisaliśmy do Siebie rok temu. Macie pewnie takich przyjaciół, z którymi nie kontaktujecie się zbyt często, ale z jakiegoś dziwnego powodu są wam bliscy. Tak było w mojej relacji z Przemkiem” – opisuje.

Bo kariera zostaje w archiwach. Spektakle mają swoje daty, programy swoje nagrania, a filmografie można przeglądać latami.

Przyjaźń zostaje gdzie indziej — w jednej rozmowie, w wyjeździe do Pragi, w spacerze po Plantach, w twarzy człowieka, którego nie trzeba było widywać codziennie, żeby wiedzieć, że jest bliski.

Dla Łukasza Nowickiego właśnie taki był Przemysław Branny. I dlatego tym razem nie chodziło o aktora, którego znała publiczność. Chodziło o przyjaciela, którego znał on.

Znany aktor serialu „Ranczo” pożegnał się z tym światem. Rodzina opowiedziała o wszystkich szczegółach tego, co się wydarzyło, oraz o jego ostatnich dniach

Anatolij Kaszpirowski już nie jest z nami. Niemal każdy Polak znał tę postać z telewizji

Żona Macieja Orłosia wypowiedziała się na temat świeżo upieczonej pary, Filipa i Bianki Chajzerów. Paulina nie była zbyt wylewna

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Znany aktor serialu „Ranczo” pożegnał się z tym światem. Rodzina opowiedziała o wszystkich szczegółach tego, co się wydarzyło, oraz o jego ostatnich dniach

Stanisław Pąk odszedł 29 września 2026 roku. Miał 70 lat. Informację o jego śmierci przekazano…

10 godzin ago

Anatolij Kaszpirowski już nie jest z nami. Niemal każdy Polak znał tę postać z telewizji

Anatolij Kaszpirowski nie żyje. 3 października 2026 roku zmarł w Moskwie w wieku 87 lat.…

11 godzin ago

Żona Macieja Orłosia wypowiedziała się na temat świeżo upieczonej pary, Filipa i Bianki Chajzerów. Paulina nie była zbyt wylewna

Kiedy Filip Chajzer i Bianka kilka tygodni temu wzięli ślub, można było przewidzieć, że ich…

11 godzin ago

Izabela Janachowska po raz drugi została mamą. Szczęśliwa mama opublikowała zdjęcie nowo narodzonego dziecka

Izabela Janachowska właśnie rozpoczęła jeden z najbardziej prywatnych i zarazem najbardziej wyczekiwanych rozdziałów swojego życia.…

12 godzin ago

Teresa Lipowska, znana aktorka serialu „M jak miłość”, w wieku 89 lat wydała oświadczenie. Plotki się potwierdziły

Teresa Lipowska skończyła 89 lat, a mimo to jej nazwisko wciąż pojawia się przy jednym…

1 dzień ago

Monika Richardson przetrwała w mediach największe burze. Czym dziś zajmuje się Monika Richardson

Przez lata jej głos był jednym z tych, które bez trudu można było rozpoznać w…

2 dni ago