screen Youtube
Igor, imię brata męża, nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia. Był bezwstydny, chamski i od razu pomyślałbyś, że to bandzior, gdybyś spotkał go na ulicy.
Na szczęście nie musiałam zbyt często kontaktować się z tym cudem. Mieszkamy z dala od rodziny mojego męża, co bardzo mi odpowiada.
Zanim brat męża zdecydował się studiować w naszym mieście, widziałam go tylko dwa razy – na weselu, a potem na rocznicy mojej teściowej.
Ale teraz dorosły mężczyzna zdecydował, że nadal potrzebuje edukacji, więc postanowił zapisać się na studia. Wybrał uczelnię w naszym mieście, co od razu mnie zaniepokoiło.
I jak się wkrótce okazało, nie na próżno, bo powiedziano mi, że Igor zamieszka z nami na czas studiów.
Byłam niezadowolona z tej decyzji, ale nie kłóciłam się, bo w końcu byliśmy rodziną. Pożałowałam jednak swojej decyzji kilka dni po tym, jak Igor się do nas wprowadził.
Na pierwszej sesji przyjechał, zadomowił się i zaczął zamieniać nasze mieszkanie w swój zwykły chlew. Zmywanie naczyń nie należało do jego obowiązków, więc jestem wdzięczna, że przynajmniej umył zlew.
Czy powinnam zanieść pranie do kosza na bieliznę? Po co, skoro można je po prostu porozrzucać po całym mieszkaniu? Zostawiłam je tam, gdzie je zdjęłam, a pokojówki pozbierają je później.
Igor też nie kupował jedzenia do domu, ale jadł z apetytem, a gotować musiał codziennie. Gotowałam przez trzy dni, a następnego dnia lodówka była pusta. Co innego facet ma robić w domu? Jeść i robić bałagan.
Igor też nie zamierzał dostosowywać się do naszego rytmu życia. W nocy zaczynało się jego życie – włączał telewizor w kuchni, trzaskał naczyniami, rozmawiał z kimś przez telefon i nie obchodziło go, czy komuś to przeszkadza.
Regularnie robiłam mężowi uwagi na temat jego starszego brata, bo jest dla mnie krewnym, tylko nominalnie, nie robiłam mu żadnych uwag, ale sam Bóg kazał mężowi rozmawiać i stawiać brata na swoim miejscu, ale nie było efektu.
Albo nie potrafił czegoś wytłumaczyć Igorowi, albo w ogóle nic nie mówił, ale w ciągu miesiąca, w którym trwała sesja, byłam gotowa złożyć pozew o rozwód, bo miałam dość bałaganu, ciągłego gotowania i kompletnie nieczułej postawy rozwodnika.
Sesja trwała tydzień dłużej, do rozwodu niby nie doszło, ale nerwy miałam zszargane. Zwłaszcza, że mąż nie rozwiązał problemu, tylko poradził, żebym się uspokoiła.
Bałagan? Nie, to nie taki bałagan. Często musisz gotować? Wystarczy zrobić coś prostego, nie jesteśmy wybredni. Czy to nie pozwala ci zasnąć? Weź jakieś tabletki, jego brat w ogóle mu nie przeszkadza.
Kiedy brat mojego męża wyjechał, powiedziałam mu, że nie będzie już z nami mieszkał. Mąż się wtedy nie kłócił i zamknęliśmy temat. Miałam nadzieję, że się rozumiemy.
Trwałam więc w błogiej nieświadomości, dopóki nie okazało się, że Igorowi zaczyna się semestr, więc powinniśmy przygotować się na jego przyjazd. Mój mąż był oburzony, jak mógł odmówić bratu, zwłaszcza, że mieliśmy dwupokojowe mieszkanie.
Nawet nie zadałam sobie trudu, aby przypomnieć mu, że to mieszkanie jest moje. Powiedziałam tylko, że jeśli Igor tu przyjedzie, to obaj się wyprowadzą.
Niech wynajmie mieszkanie, pokój, dogada się z którymś z kolegów z klasy. Nie obchodzi mnie to. Nie chcę go widzieć w moim domu, miałam go dość ostatnim razem.
Teraz czekam na godzinę sesji. Mąż udaje, że rozumie, ale to zupełnie nic nie znaczy. Może ma nadzieję, że żartuję i nie wygonię jego brata, gdy przyjedzie. Na próżno ma nadzieję, bo ja to zrobię.
Są takie nazwiska w polskim kinie, które nie potrzebują przedstawienia, bo przez lata stały się…
W świecie polskiej telewizji niewiele jest osób, które przez lata miały tak realny wpływ na…
W czasach, gdy scena muzyczna w Polsce miała swój niepowtarzalny klimat, a artyści budowali popularność…
Nie każdy potrafi utrzymać się na szczycie przez dekady, a jeszcze mniej osób robi to…
W tej historii wszystko wydaje się odwrócone od tego, do czego przywykliśmy, bo role, które…
W jego życiu uczucia zawsze zajmowały miejsce pierwszoplanowe, a Jacek Borkowski nigdy nie ukrywał, że…