Rozrywka

Moja mama bardzo chciała mieć domek letniskowy, a kiedy go dostała, poprosiła nas, abyśmy zabrali ją do domu. Mój mąż i siostra wiedzieli, że tak się stanie

Jak dobrze było zimą – żadnych próśb o ten domek letniskowy. Ale to wszystko, śnieg stopniał, a moja matka została przyciągnięta do swojej ziemi.

Nie słuchała nikogo, prognoza pogody nie była jej dekretem, wszystko miała przemyślane. Najpierw pozjadała wszystkim rozumy, żeby ją tam zaciągnąć, a teraz marudzi, żeby ją stamtąd zabrać, bo nagle okazało się, że jest wilgotno i zimno.

Mama biega po swoim domku letniskowym jak szalona. Byłoby miło, gdyby sama oszalała na jej punkcie, ale nie może tego zrobić, musi namówić wszystkich do wyjazdu.

Najpierw trzeba ją tam zawieźć, potem jeszcze kilka razy pojechać z nią tam i z powrotem, żeby zabrać wszystko, czego nie zdążyła zabrać za pierwszym razem albo o czym zapomniała, a potem przez całe lato trzeba jej pomagać i wysłuchiwać jej marudzenia, że jest zmęczona, że jej nie pomagamy i że nie jest już na tyle młoda, żeby jeździć sama.

Zaczęliśmy pracować w domku letniskowym pięć lat temu. Moja mama przeszła na uprzywilejowaną emeryturę i powiedziała, że nie zamierza mieszkać w domu przez całe lato, więc kupiła domek letniskowy.

screen Youtube

Wszyscy, łącznie z moim mężem i mną oraz moją siostrą i jej mężem, wzruszyliśmy ramionami i powiedzieliśmy: „Jak chcesz, to kupuj”. Nie potrzebowaliśmy tych ogrodniczych przyjemności.

Moja matka kupiła domek letniskowy. Oczywiście nie miała dużo pieniędzy, więc była daleko i nie w najlepszym stanie. Pierwszego lata wszyscy praktycznie tam mieszkaliśmy.

Mężczyźni sami naprawiali dom i budowali toaletę, a ja z siostrą malowałyśmy, prałyśmy, wywoziłyśmy śmieci i pomagałyśmy mamie w przycinaniu wszystkiego, co jej się nie podobało. Nie lato, ale koszmar.

Moja mama, promieniejąc radością, zapewniała nas, że to nic takiego, że w tym roku wszyscy pracowaliśmy razem, a w przyszłym roku nie będziemy musieli nic robić, będzie mogła sama tu chodzić.

Ale tak się nie stało. W następnym roku musieli najpierw przenieść ją i cały jej dobytek, ponieważ planowała zostać na całe lato.

I wtedy zaczęły się prośby – zabierz mnie do miasta umyć, letni prysznic nie jest dobry, przywieź mnie z powrotem, w autobusie jest duszno, i zbierz szklarnie, sama nie dam rady. W sumie tysiąc i jedna prośba.

Mężowie mojej siostry i mój pogodzili się już z tym, że będziemy tu ciągle przyjeżdżać i próbowali uzyskać zgodę mojej mamy na wybudowanie łaźni, żeby mieli chociaż jakąś zachętę, żeby tam przyjeżdżać.

Nie ma mowy! Moja mama walczyła jak lwica o każdy centymetr swojego ogrodu, choć połowa pozostała nieobsadzona.

Moi szwagrowie byli urażeni i trudno ich za to winić. Niemal w każdy letni weekend pachnie tam fasolą i nie wolno im nawet wziąć prysznica.

Powiedziano mi i mojej siostrze, że sklep z dobrowolną pomocą dla naszej matki jest zamknięty. Zabierali nas tam i z powrotem i pozwalali nam robić resztę – niech robi to sama lub zatrudnia ludzi, jeśli czuje się tak źle.

To, co zostało powiedziane, zostało zrobione. Moja mama oczywiście obraziła się na nich, mówiąc, że nie potrzebuje tego wszystkiego, stara się dla naszego dobra, a za trzy lata będzie miała wszystkie nasadzenia zrobione, wszystko zacznie przynosić owoce, a wtedy będziemy śpiewać.

Jak dotąd nic z tego nie wyszło. Moja siostra i ja zdajemy sobie z tego sprawę, ponieważ w przeciwieństwie do mężczyzn, nie mamy możliwości poddania się i nie pojechania – moja matka wypije duszę swoim marudzeniem.

W tym roku moja mama ma wielkie plany dotyczące domku letniskowego. Poznała kobietę, która jest guru w dziedzinie ogrodnictwa.

Udzieliła mojej mamie wielu rad, a ona jest teraz chętna do wypróbowania tego wszystkiego, aby w końcu mogła utrzeć nam nosa swoimi bogatymi zbiorami.

Kiedy pogoda była mniej lub bardziej ciepła, moja mama już siedziała na swoich walizkach i ciągle za nie ciągnęła – kiedy wyjedziemy? Deszcze będą tak ulewne, że po zimie nie będzie można wyjść z domu.

Ale w zeszły piątek moja mama w końcu doprowadziła moją siostrę i jej męża na skraj ich siedzeń. Przyjechali po moją matkę wcześnie w sobotę, zabrali ją z mnóstwem rzeczy, udało im się dostać do domku letniskowego, ponieważ drogi wokół domku letniskowego są teraz dość kiepskie, i rozładowali szczęśliwą matkę.

Mój zięć pomógł jej zalać piec i pociąć drewno na opał, a moja siostra spędziła pół dnia, przekonując ją, żeby nie zawracała sobie głowy tym nonsensem i nie ryzykowała, tylko wróciła z nimi do miasta. Ale moja matka nalegała, żeby zostać. Moja siostra i jej mąż wyjechali.

W poniedziałek mama odcięła telefon do wszystkich – do mnie, do siostry, nawet do szwagrów. Nie czuje się tam dobrze, jest wilgotno i zimno. Nie da się pracować na zewnątrz z powodu długotrwałych deszczy, a dom powoli się przez nie nagrzewa. Więc przyjedź i zabierz ją, moja matka właśnie płacze przez telefon.

Mój zięć od razu powiedział, że tam nie pojedzie. Mówi, że ostatnim razem ledwo przejechał, prawie siedząc na brzuchu, a teraz w ogóle nie da rady przejechać.

A nasz samochód jest niższy, więc skoro on prawie utknął, to my na pewno dojedziemy. Poza tym musimy jeździć w weekendy, bo w dni powszednie nie dojedziemy tam za dnia, a po ciemku jazda tą drogą zagraża życiu.

Życiu i zdrowiu mojej mamy nie zagraża niebezpieczeństwo, ale gdyby było inaczej, szwagier i siostra wepchnęliby ją do samochodu i zabrali.

Owszem, przebywanie w nieogrzewanym domu jest nieprzyjemne, ale kto ją wyganiał? Powinna była posłuchać rozsądnych ludzi, a nie łazić jak łoś po lesie.

Ale i tak telefony matki działają mi na nerwy. Czuję, że jeśli do weekendu się nie zgodzi, to będę musiał jechać tam dwoma samochodami. Ale to będzie ostatni raz w tym roku, kiedy zabieramy mamę do domku letniskowego, uzgodniliśmy to już z moją siostrą.

Moja matka uważa, że wie najlepiej, czego moja córka potrzebuje w przyszłości. Ale zapomniała zapytać o to mnie

Moja teściowa poprosiła nas o opiekę nad jej domem, gdy była w nowym związku. A kiedy zdecydowała się wrócić, nawet nas nie poinformowała

Moja matka oddała rzeczy mojej córki dla wnuczki, jej przyjaciółki, bez mojej zgody, nie pytając mnie: „Nie potrzebujecie tych wszystkich ubrań, i tak ich nie nosicie”

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jak wygląda życie Agnieszki Chylińskiej, która stała się ulubienicą Polaków. Co było początkiem jej kariery

Na początku nic nie zapowiadało, że stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny…

2 godziny ago

Robert Mazurek jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy w całej Polsce. Dzięki czemu zyskał popularność i co się wydarzyło w jego życiu, że zrobił sobie przerwę w pracy w telewizji

Nie zaczynał od wielkich studiów telewizyjnych ani od pozycji, która gwarantowała rozpoznawalność. Robert Mazurek budował…

3 godziny ago

Barbara Bursztynowicz podjęła decyzję o odejściu z serialu „Klan”, mimo że była jedną z głównych aktorek. Dlaczego tak postąpiła i zrezygnowała z udziału w serial

Przez lata była jedną z twarzy, które widzowie kojarzyli natychmiast. Codzienna obecność na ekranie sprawiła,…

1 dzień ago

Hanka Bielicka przez 12 lat była żoną Jerzego Duszyńskiego. Czy żałowała swojej decyzji o zakończeniu tego związku

Na scenie była pewna siebie, błyskotliwa i natychmiast rozpoznawalna. Jej głos i sposób mówienia sprawiały,…

1 dzień ago

Jak zaczęła się miłość Aliny Janowskiej i Wojciecha Zabłockiego. Ich miłość przeszła wiele prób, a mimo wszystko doskonale się uzupełniali zarówno w życiu, jak i w pracy

Ich miłość nie była historią gwałtowną ani spektakularną od pierwszego spojrzenia. Raczej powolnym zbliżeniem dwóch…

2 dni ago