Moja matka uważa, że wie najlepiej, czego moja córka potrzebuje w przyszłości. Ale zapomniała zapytać o to mnie

Moja matka zawsze była władczą kobietą i wszystko w rodzinie było robione tylko tak, jak ona chciała. Ojciec powtarzał „lepiej się nie kłócić”, „lepiej jej nie denerwować” itp.

Jedyne, co mogłam od niej usłyszeć, to „żyjemy w biedzie”, „mąż Lisy wyjechał do pracy do Włoch”, „córka Marty dostała się na uniwersytet w stolicy, wszystko dzięki jej koneksjom”.

Nie trzeba dodawać, że mój zawód został wybrany dla mnie w szkole podstawowej – inżynier projektant w naszej lokalnej fabryce, gdzie moja matka pracowała jako sekretarka.

Ten zawód wymagał algebry i geometrii, a ja nie byłam w nich dobra w szkole. Zamiast tego byłam regularnym uczestnikiem konkursów czytelniczych, a moje raporty z historii i geografii były zawsze podawane jako przykłady.

To z tego powodu dostałam piątkę z matematyki. Moja mama mawiała: „Stać cię na więcej, musisz się postarać, a dostaniesz piątki”.

screen Youtube

Ale ja tylko patrzyłam na podręcznik do geometrii i nic nie rozumiałam, chciałam czytać książkę, rysować.

Moja mama uważała, że jeśli nie będę pracował jako inżynier, to w najlepszym wypadku będę sprzedawcą w sklepie, a najprawdopodobniej sprzątaczem.

Oczywiście dostałam się na studia, a nawet uzyskałam dyplom z inżynierii mechanicznej, ponieważ chłopaki z mojej grupy byli świetni, pomagali nam, dziewczynom.

W instytucie poznałam mojego przyszłego męża i urodziłam córkę, Margaret. Dziecko często chorowało, nie było pomocy ze strony męża i matki, a mój ojciec już wtedy zmarł.

Udało mi się znaleźć pracę dopiero, gdy moja córka poszła do drugiej klasy, oczywiście nie w mojej dziedzinie studiów, zapomniałam o wszystkim przez tyle lat. Potem był rozwód, kilka innych prac.

Wychowuję córkę sama, były mąż dzwoni od czasu do czasu i tyle, alimenty są marne, nie ma mowy o żadnych dodatkowych pieniądzach czy prezentach dla dziecka.

Margaret ma teraz 14 lat, mogę pracować w nocy, biorę dodatkowe zmiany, mam dobrą pensję, firma jest duża i stabilna.

Oczywiście moja mama uważa, że tylko gadam przez telefon cały dzień i narzucam ludziom niepotrzebne usługi, wstydzi się powiedzieć nawet znajomym, co robię, jej córka jest porzucona i spędza noc sama.

Tego dowiedziałam się niedawno od mojej córki. Moja Margaret, która nie potrafi usiedzieć w miejscu przez godzinę, chodzi na kurs programowania, za który zapłaciła jej babcia. Zapytałam ją, czy jest naprawdę zainteresowana i czy naprawdę chce zostać programistką.

Muszę powiedzieć, że płaciłam za wszystkie kursy i kluby, którymi interesowała się moja córka, taniec, studio teatralne. Kupowałam kostiumy i dawałam jej pieniądze na podróże.

Zawsze lubiła taniec i scenę. A jeśli jestem programistą? I mam złą pracę. Wiadomo, kto podsunął jej ten pomysł.

Moja córka nawet nie pojechała na regionalny konkurs tańca. Powiedziałam jej, że nic na tym nie zarobi. Zaczęłam myśleć o pensjach innych ludzi, o tym, kto ma to, czego my nie mamy… Zaczęłam uczyć się o mojej matce.

Tydzień temu miałam nieprzyjemną rozmowę z matką. Poprosiłam ją, żeby nie wtrącała się do wnuczki, nie narzucała swoich zasad życiowych. Powiedziałam to wprost podczas spotkania. Matka odpowiedziała, że oczywiście, niech tańczy w restauracjach dla mężczyzn!

Albo jak wciskam emerytom kit przez telefon! Zaczęłam mówić, że to był taniec pop i nie tańczyłaby przed żadnym mężczyzną.

A ja pracuję w call center i nie ma w tym żadnego oszustwa. Wszystko jest takie samo! Zmarnowałam sobie życie, a przecież mogłam pracować jako inżynier w fabryce, a tam są normalni mężczyźni. Kogo mogę spotkać w mojej pracy?

Zaczęłam mówić, że ona nie ma celu w poznawaniu kogokolwiek. Moja mama jest pewna, że Margaret wyrośnie jak ja, zazdrosna, wiecznie niezadowolona, ale z „zawodem przyszłości”.

Moja matka powiedziała też, że potrzebuję jej pieniędzy i że czekam, aż umrze, żebym mogła wynająć jej mieszkanie!

Powiedziałam mamie, że nie mogę tego dłużej słuchać. Margaret nie wzięłaby od niej ani grosza, niech sama chodzi na te kursy. Mówią „dostępne dla wszystkich grup wiekowych”.

Nie rozmawialiśmy z matką od tygodnia, kursy zostały opłacone z góry, a moja córka w nich uczestniczy. Wróciła też do tańca. Jak dotąd nie powiedziała nic o tym, dokąd pójdzie ani co będzie robić. Ma jeszcze czas, więc nie będę narzucać swojego zdania.

Pogodzę się z matką, ale trochę później. Margaret idzie do niej, odwiedza ją, a ja tylko pytam, czy dobrze się czuje, czy jest zdrowa. Moja córka odpowiada krótko, że wszystko jest w porządku, a jeśli coś się stanie, myślę, że mi powie.

Moja teściowa poprosiła nas o opiekę nad jej domem, gdy była w nowym związku. A kiedy zdecydowała się wrócić, nawet nas nie poinformowała

Moja matka oddała rzeczy mojej córki dla wnuczki, jej przyjaciółki, bez mojej zgody, nie pytając mnie: „Nie potrzebujecie tych wszystkich ubrań, i tak ich nie nosicie”

Nieustannie pomagałem kolegom w pracy, a oni odmówili prostej prośbie: „Wszystko, czego potrzebujecie, jest na zapleczu, więc proszę bardzo”