Screenshot
Absurd PRL-u, kultowe dialogi i bohaterowie, których pamięta się po jednej scenie – wszystko to sprawiło, że film stał się częścią polskiej popkultury.
Wśród epizodycznych, ale zapadających w pamięć postaci był także Robuś – chłopak z jednej z najbardziej rozpoznawalnych scen filmu.
Choć jego rola była krótka, do dziś widzowie zastanawiają się, kim był aktor i jak potoczyło się jego życie po latach.
Film „Miś” wszedł na ekrany w 1980 roku i szybko stał się czymś więcej niż tylko komedią.
To satyra na realia PRL-u, w której każdy szczegół miał znaczenie, a nawet najmniejsze role budowały większy obraz absurdalnej rzeczywistości.
Właśnie dlatego postać Robusia, choć pojawia się na moment, została zapamiętana przez widzów. Tego typu epizody w filmach Barei często działały jak błysk – krótkie, ale trafiające w punkt.
Aktor wcielający się w Robusia nie zrobił wielkiej kariery w show-biznesie. W przeciwieństwie do gwiazd filmu, które później regularnie pojawiały się na ekranie, on z czasem zniknął z pierwszego planu.
Jak wynika z późniejszych wspomnień i materiałów poświęconych produkcji, nie był zawodowym aktorem pierwszego planu, a jego udział w „Misiu” miał charakter epizodyczny, typowy dla wielu osób występujących w filmach Barei.
Dziś jego nazwisko rzadko pojawia się w mediach, ale sama scena z jego udziałem żyje własnym życiem.
Widzowie, którzy wracają do „Misia”, często dopiero po latach zaczynają się zastanawiać, kim był chłopak z tej krótkiej, ale charakterystycznej sekwencji.
To właśnie jedna z cech tego filmu – nawet drugoplanowe twarze zostają w pamięci na długo.
Historia Robusia jest też przykładem tego, jak działa kino kultowe. Nie zawsze potrzebne są główne role, by zapisać się w historii.
Czasem wystarczy kilkanaście sekund na ekranie, kilka zdań dialogu albo jedno dobrze zagrane spojrzenie. „Miś” pełen jest takich momentów – i dlatego po ponad czterdziestu latach wciąż wraca się do niego z takim samym zainteresowaniem.
Dziś, patrząc na film z perspektywy czasu, Robuś staje się symbolem tamtej epoki kina – anonimowych twarzy, które współtworzyły wielkie dzieło.
„Były powtórki, bo ja byłem bardzo rozbawionym dzieckiem. Sytuacja była taka, że moja filmowa mama przeskakiwała przez łańcuch i prawie by się przewróciła, bo zahaczyła nogą. A jak później usłyszałem jej kwestię, to byłem tak już rozbawiony, że nie mogliśmy tego nakręcić. Tam widać, że jestem uśmiechnięty i radosny. Natomiast reżyser powiedział: „No dobrze, to już wystarczy tych dubli”. I zostało tak jak widać».
Nie każdy aktor z „Misia” trafił na pierwsze strony gazet, ale wielu – nawet w krótkich rolach – stało się częścią historii polskiej komedii.
Do „Misia” trafiłem z castingu, który załatwiła mi moja babcia, która miała po prostu znajomych w telewizji i dowiedziała się, że jest casting. Poszedłem na casting i go wygrałem – wspominał 52-latek.
I choć o samym Robusiu wiadomo niewiele, jedno pozostaje pewne: jego scena przetrwała próbę czasu. A to w świecie filmu znaczy często więcej niż długa filmografia.
Danuta Holecka od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji informacyjnej. Widzowie dobrze znają…
Krzysztof Skiba od lat udowadnia, że scena nie jest jedynym miejscem, na którym potrafi przyciągnąć…
Bogumiła Wander przez dziesięciolecia pojawiała się w polskich domach za pośrednictwem telewizyjnego ekranu. Jej twarz,…
Jeszcze niedawno jego życie prywatne regularnie trafiało na nagłówki portali, a każda kolejna informacja o…
Patrycja Markowska nie próbowała ukrywać wzruszenia. Po pierwszym koncercie jubileuszowej trasy z okazji 25-lecia kariery…
Kiedy Irena Santor pojawiła się w studiu „Tańca z gwiazdami”, nie musiała wykonywać żadnego przeboju,…