Rozrywka

Marzyłam o rodzinie i dzieciach, ale mój mąż zawsze był temu przeciwny. Żałuję, że nie uświadomiłam sobie tego wcześniej

Wiktor i ja znaliśmy się od prawie sześciu lat, a od trzech byliśmy małżeństwem. Poznaliśmy się w pracy, a raczej on przyszedł do nas ze swoim szefem, który zatrudnił go jako głównego programistę, a ja byłam dopiero w trzecim miesiącu pracy jako sekretarka w nowej pracy.

Nasze firmy miały właśnie podpisać nowy korzystny kontrakt, więc przez kilka miesięcy widziałam twarz Wiktora prawie codziennie.

W tamtym czasie wydawał mi się bardzo przyjaznym i spokojnym młodym człowiekiem, który był po prostu doskonale zorientowany w tych wszystkich komputerach, laptopach, Internecie i tak dalej.

Nie mogłam pochwalić się taką wiedzą i umiejętnościami, więc ze szczególnym entuzjazmem śledziłam każdy jego ruch.

Od samego początku naszej znajomości wyraźnie czułam rodzącą się między nami sympatię, która była wyczuwalna nawet wtedy, gdy nie widzieliśmy się przez kilka dni.

screen Youtube

Ale była ona szczególnie jasna w tych momentach, kiedy łapałam długie, poważne spojrzenia Wiktora. Jego niebieskie oczy dosłownie przenikały moją duszę i serce, pozostawiając tam ślad, który zaczynał boleć, gdy tylko znikał mi z oczu.

Mój szef wielokrotnie go chwalił, zapewniając mnie, że ma przed sobą wspaniałą przyszłość, ponieważ powiedział, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego programisty. Tak, Wiktor wiedział, jak zdobyć zaufanie ludzi, a ja nie byłam wyjątkiem.

Później, kiedy kontrakt został w końcu podpisany, przestaliśmy się widywać tak nagle, jak zaczęliśmy. Każdy z nas miał własną pracę, własne życie.

Na początku często myślałam o moim nowym przyjacielu, przewijając w głowie pewne wspomnienia z nim związane. Ale w miarę upływu czasu moja pamięć stopniowo wymazywała wspomnienia z nim związane, pozostawiając tylko niektóre z głównych punktów.

Z każdym kolejnym dniem zapominałam o nim coraz bardziej. I być może nigdy byśmy się nie spotkali, gdyby mój laptop nie zepsuł się kilka miesięcy później.

Będąc w dobrych stosunkach z moim szefem, Andrzejem, jakoś, nie zastanawiając się nad tym zbytnio, puściłam to mimo uszu, dzieląc się swoimi przemyśleniami na temat naprawy mojego wiernego przyjaciela, który wykonywał całą moją pracę razem ze mną.

Kiedy Andrzej o tym usłyszał, uśmiechnął się i wręczył mi małą wizytówkę z numerem programisty, z którym również kontaktował się w przeszłości.

Wieczorem tego samego dnia, zdając sobie sprawę, że sama nic nie zdziałam, wybrałam ten numer. Pół godziny później Wiktor stał na progu, najwyraźniej równie zaskoczony jak ja.

Szybko naprawił awarię, nie pobierając ode mnie ani grosza, a ja, nie chcąc być dłużna, poczęstowałam go herbatą. Siedzieliśmy nad tym całą noc, omawiając, jak się wydaje, wszystko, co można było omówić. Na szczęście kilka następnych dni było wolnych.

Po tym dniu zaczęliśmy widywać się prawie codziennie, a sześć miesięcy później, zdając sobie sprawę, że jesteśmy dla siebie idealni, zaczęliśmy się spotykać.

W ten sposób minęły trzy lata, po których nastąpił ślub, a następnie kolejne trzy lata wspólnego życia małżeńskiego.

Początkowo Wiktor i ja mieliśmy absolutnie podobne poglądy na życie – oboje chcieliśmy zdobyć przyczółek w naszym zawodzie, kupić własną nieruchomość, a następnie samochód.

A najdziwniejsze jest to, że choć wtedy na to nie wyglądało, nasze rozmowy nigdy nie poruszały tematu dzieci.

Ale podejrzewałam, a przynajmniej tak myślałam, że on, podobnie jak ja, uważał, że jest dla nas za wcześnie. I było za wcześnie.

Przez prawie rok próbowałam mu to zasugerować, poruszyć ten temat, ale za każdym razem Wiktor umiejętnie zmieniał temat rozmowy na coś innego.

Na początku myślałam, że się boi, że nie jest gotowy na taką odpowiedzialność, bo byliśmy jeszcze dość młodzi. A on nie miał za sobą osobistej przestrzeni życiowej ani wiary w przyszłość. Doskonale go wtedy rozumiałam i wspierałam.

Ale teraz mieliśmy wszystko: mieszkanie, które kupiliśmy i urządzaliśmy przez dwa lata, dobrą, dobrze płatną pracę i samochód.

Spojrzałam na moją sąsiadkę, która już dwukrotnie została matką w czasie, gdy my kupowaliśmy i remontowaliśmy nasz dom rodzinny, i zdałam sobie sprawę, że chcę zrobić to samo.

Ale Wiktor milczał albo obracał wszystko w żart, a potem znowu mówił, że jest za wcześnie, żebyśmy o tym myśleli.

Każdego dnia zdawałam sobie sprawę, że nie jestem coraz młodsza, ale że mój wiek jest, jak powiedzieliby moi wszechwiedzący sąsiedzi, „już naglący”.

Każdego dnia, gdy spotykałam sąsiadkę i jej dwójkę uroczych dzieci, z których jedno znało już moje imię, przypominałam sobie, jak kiedyś marzyłam o ulubionej pracy, o własnym domu, o dużej, przyjaznej rodzinie.

O dzieciach. A teraz miałam wszystko z wyjątkiem dwóch ostatnich rzeczy. Nie mogąc się powstrzymać, pewnego wieczoru postanowiłam odbyć tę rozmowę.

Poczekałam, aż Wiktor wróci z pracy, nakarmiłam go, a następnie usiadłam obok niego w salonie i zaczęłam rozmawiać na ten temat.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy mój mąż odpowiedział na moje dziecięce marzenia i pragnienia bez żadnych emocji i tak niezadowolony, że nie chce dzieci i myślał, że ja też ich nie chcę.

Po odczekaniu jakiegoś czasu ponownie poruszyłam ten temat. Odpowiedź pozostała taka sama. A potem znowu i znowu.

Teraz zrozumiałam, że Wiktor w zasadzie nie chciał mieć dzieci, co wielokrotnie powtarzał w ciągu ostatnich kilku dni. Marzył o zupełnie innych rzeczach i niestety nie miały one nic wspólnego z moimi pragnieniami.

Tak, ogólnie Wiktor był idealnym mężczyzną i mieliśmy ze sobą wiele wspólnego, ale była tylko jedna ogromna różnica. Tak więc, nie chcąc psuć życia ani jemu, ani sobie, pewnego wieczoru spakowałam swoje rzeczy i wyjechałam. W końcu moja rodzina była teraz moim priorytetem.

Mój mąż opuścił rodzinę, a syn przestał mnie szanować i mi pomagać. A potem przyprowadził do domu swoją dziewczynę

Teściowa, która przyjechała 30 minut wcześniej, aby odwiedzić dzieci, weszła do pokoju i podsłuchała rozmowę syna z synową: „Nikt tu na nią nie czeka, wyślij jej zdjęcie wnuka i tyle”

Przyjaciel świętował swój ślub w moim mieszkaniu, ale mnie nie zaprosił. Teraz zaprasza mnie do siebie, ale ja nie chcę

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jak wygląda życie Agnieszki Chylińskiej, która stała się ulubienicą Polaków. Co było początkiem jej kariery

Na początku nic nie zapowiadało, że stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny…

5 godzin ago

Robert Mazurek jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy w całej Polsce. Dzięki czemu zyskał popularność i co się wydarzyło w jego życiu, że zrobił sobie przerwę w pracy w telewizji

Nie zaczynał od wielkich studiów telewizyjnych ani od pozycji, która gwarantowała rozpoznawalność. Robert Mazurek budował…

5 godzin ago

Barbara Bursztynowicz podjęła decyzję o odejściu z serialu „Klan”, mimo że była jedną z głównych aktorek. Dlaczego tak postąpiła i zrezygnowała z udziału w serial

Przez lata była jedną z twarzy, które widzowie kojarzyli natychmiast. Codzienna obecność na ekranie sprawiła,…

2 dni ago

Hanka Bielicka przez 12 lat była żoną Jerzego Duszyńskiego. Czy żałowała swojej decyzji o zakończeniu tego związku

Na scenie była pewna siebie, błyskotliwa i natychmiast rozpoznawalna. Jej głos i sposób mówienia sprawiały,…

2 dni ago

Jak zaczęła się miłość Aliny Janowskiej i Wojciecha Zabłockiego. Ich miłość przeszła wiele prób, a mimo wszystko doskonale się uzupełniali zarówno w życiu, jak i w pracy

Ich miłość nie była historią gwałtowną ani spektakularną od pierwszego spojrzenia. Raczej powolnym zbliżeniem dwóch…

2 dni ago