Natalia ciężko pracowała. Starała się jak mogła. Pracowała też w domu, sprzątając, piorąc, opiekując się dziećmi, kotem i starą teściową.
Opiekowała się też mężem, który był trochę despotyczny. Był przystojnym, pracowitym mężczyzną, ale był despotyczny – nie zdawał sobie z tego sprawy.
Ale ten człowiek kochał porządek. Czystość, zdrowe jedzenie, powinno być świeże! Ciągle remontowali.
Czasami wieczorem oglądali programy polityczne – mąż to lubił. Dyskutowali: mąż mówił swoje zdanie, a żona słuchała, choć była bardzo śpiąca.
Raz powiedziała mężowi, że ma kontrolę w pracy. Raz w tygodniu zostawała do późna w nocy. To była ważna inspekcja i musiała wszystko przygotować!

To długa historia, ale mąż podejrzewał niewierność – był bardzo zazdrosny. Wyśledził swoją żonę – potajemnie odwiedzała klub fitness lub salon piękności. Ale było to miejsce, w którym można było oszukiwać, z sauną i basenem.
Znalazł szlafrok i ręcznik w samochodzie Natalii i wytropił ją. Dotarł na miejsce, wszedł z determinacją, zobaczył żonę siedzącą przy basenie w szlafroku i czytającą coś. Nie krzyczał i nie wyzywał jej, po prostu ją przesłuchiwał. Rodzaj przesłuchania, w którym pytasz uporczywie jednostajnym głosem i świecisz lampą w oczy.
Natalia bardzo płakała, przepraszała – tłumaczyła, że jest bardzo zmęczona. I zrobiła podłą rzecz – potajemnie chodziła do tego klubu, wydając pieniądze rodziny. Było niedrogo, płaciła niewiele, tylko za basen i herbatę.
Natalia płakała. Mąż jej wybaczył, ale przestał jej ufać i obwiniał ją później, wypominając jej oszustwo. Co za podłe zachowanie! On nie rozumiał.
Nie chciał zrozumieć, że ludzie się męczą. I zaczynają wagarować, jak w szkole, uciekają w ciche miejsce, szukając spokoju…
A potem zachorowała i to był koniec. Nie chcę pisać smutnych rzeczy. Ale uciekła, tylko w inne miejsce. Do nieba, gdzie zawsze jest wolność – a spokojni ludzie mogą odpocząć. Szczerze odpocząć.