Kiedy kilka miesięcy temu pojawiły się informacje o powrocie „Rancza”, wśród fanów kultowego serialu natychmiast zapanowała euforia.
Dla wielu widzów historia mieszkańców Wilkowyj nie była zwykłą produkcją telewizyjną. To był serial, przy którym dorastały całe rodziny, który przez lata gromadził przed telewizorami miliony Polaków i stał się jednym z największych fenomenów w historii TVP.
Nic więc dziwnego, że każda nowa wiadomość dotycząca kontynuacji wywołuje ogromne emocje. W samym środku tego zamieszania znalazła się Katarzyna Żak, czyli niezapomniana Kazimiera Solejukowa.
Aktorka postanowiła jednak ostudzić nastroje. Choć sama nie ukrywa radości z faktu, że widzowie wciąż pamiętają o serialu, od początku bardzo ostrożnie wypowiada się na temat nowych odcinków.
W rozmowach z mediami przypomina, że wiele szczegółów nie może jeszcze zostać ujawnionych, a część pytań musi pozostawić bez odpowiedzi. Nie dlatego, że nie chce rozmawiać z fanami, ale dlatego, że twórcy produkcji nie są jeszcze gotowi zdradzić wszystkich kart.
Dla Katarzyny Żak „Ranczo” jest czymś więcej niż kolejnym serialem w dorobku. Gdy produkcja zadebiutowała w 2006 roku, nikt nie przypuszczał, że stanie się telewizyjnym fenomenem.
Grana przez nią Kazimiera Solejukowa początkowo wydawała się jedynie jedną z wielu barwnych mieszkanek Wilkowyj. Z czasem jednak stała się jedną z najbardziej lubianych bohaterek całej serii.
Widzowie obserwowali, jak kobieta wychowująca liczne dzieci stopniowo zmienia swoje życie, zdobywa wykształcenie i coraz pewniej odnajduje się w świecie.
To właśnie ten rozwój postaci sprawił, że Solejukowa do dziś jest wspominana z ogromnym sentymentem przez fanów serialu.
Popularność bohaterki widać nawet dziś w internetowych dyskusjach, gdzie wielu widzów uważa ją za jedną z najlepszych postaci całego „Rancza”.
Sama Katarzyna Żak od lat należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorek teatralnych i telewizyjnych.
Urodziła się w Toruniu, ukończyła warszawską szkołę teatralną i przez lata budowała swoją pozycję zarówno na scenie, jak i przed kamerą.
Widzowie znają ją nie tylko z „Rancza”, ale również z licznych spektakli, seriali i programów rozrywkowych.
Mimo popularności zawsze starała się chronić prywatność i unikać skandali, dzięki czemu przez lata zyskała opinię jednej z najbardziej lubianych gwiazd polskiego show-biznesu.
W jej życiu prywatnym od dawna ważne miejsce zajmuje Cezary Żak. Poznali się jeszcze jako młodzi aktorzy i stworzyli jedno z najbardziej trwałych małżeństw w polskim środowisku artystycznym.
Razem wychowali córki, razem przechodzili przez sukcesy zawodowe i trudniejsze momenty. Co ciekawe, właśnie „Ranczo” sprawiło, że widzowie mogli oglądać ich wspólnie na ekranie.
Cezary Żak wcielał się przecież zarówno w wójta Pawła Kozioła, jak i księdza Piotra Kozioła, tworząc jeden z najbardziej charakterystycznych duetów serialu.
Dziś, gdy po niemal dziesięciu latach „Ranczo” wraca z nowym sezonem, emocje są ogromne. Katarzyna Żak przypomina jednak, że warto zachować cierpliwość.
„Była dzisiaj pierwsza próba czytana. Pamiętajmy jednak, że nagramy tylko sześć odcinków, które nasz scenarzysta (…) Andrzej [Grembowicz zmarły w 2018 roku – przyp. aut.], zaczął pisać już po zakończeniu 'Rancza’. Na skutek wielkiego zainteresowania te sześć odcinków powstanie” – powiedziała.
Wiele rzeczy nadal pozostaje tajemnicą, a twórcy chcą, by widzowie odkrywali nowe historie stopniowo. Być może właśnie dlatego aktorka tak konsekwentnie milczy na temat szczegółów.
Nie chce odbierać fanom radości z oczekiwania ani zdradzać tego, co powinno pozostać niespodzianką.
Jedno jest pewne – niezależnie od tego, jak potoczą się losy nowych odcinków, Katarzyna Żak już dawno zapisała się w historii polskiej telewizji.
A Kazimiera Solejukowa pozostaje jedną z tych bohaterek, które widzowie wspominają nie dlatego, że były idealne, ale dlatego, że wydawały się prawdziwe.
I właśnie ta prawdziwość sprawiła, że po tylu latach mieszkańcy Wilkowyj wciąż mają swoje miejsce w sercach milionów Polaków.
Beata Tyszkiewicz podzieliła się smutną wiadomością z domu. Potwierdziło się najgorsze







