Rozrywka

Jan Englert opowiedział o klęskach zawodowych, jakie poniósł w trakcie swojej kariery aktorskiej. Czy legenda polskiego kina zamierza odejść z zawodu

Jan Englert przez lata przyzwyczaił widzów do ról, w których trudno było odwrócić od niego wzrok.

Aktor, reżyser, pedagog, wieloletni dyrektor artystyczny Teatru Narodowego – jego nazwisko od dekad kojarzy się z polskim teatrem i kinem.

A jednak nawet tak uznany artysta ma w swojej historii momenty, o których nie opowiada się przy pierwszej okazji.

Jednym z nich była sytuacja, którą sam po latach nazwał jedną z większych klęsk zawodowych swojego życia. Co ciekawe, nie wydarzyła się na scenie ani przed kamerą.

Rozegrała się podczas kolacji, wśród ludzi ze świata kultury, i bardzo szybko pokazała Englertowi, że popularność może mieć także drugą stronę.

Jan Englert urodził się 11 maja 1943 roku w Warszawie. Z aktorstwem zetknął się wyjątkowo wcześnie. Kiedy miał zaledwie kilkanaście lat, Andrzej Wajda obsadził go w „Kanale”.

Był to początek drogi, która z czasem doprowadziła go do najważniejszych warszawskich scen i dziesiątek ról filmowych.

W 1964 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, a tego samego roku zadebiutował na scenie Teatru Współczesnego.

Później grał między innymi w Teatrze Polskim, ponownie we Współczesnym, a od 1997 roku jest związany z Teatrem Narodowym. Na
przestrzeni lat pracował z najważniejszymi reżyserami polskiego teatru i filmu.

Widzowie zapamiętali go z wielu różnych wcieleń. Były „Polskie drogi”, „Noce i dnie”, „Perła w koronie”, „Sól ziemi czarnej”, „Wielki Szu”, „Kiler”, „Katyń” czy „Bogowie”.

Englert nigdy nie ograniczał się jednak wyłącznie do aktorstwa. Od lat zajmuje się również reżyserią i pracą pedagogiczną.

W Akademii Teatralnej w Warszawie wykłada od początku lat 80., był dziekanem Wydziału Aktorskiego, a także dwukrotnie pełnił funkcję rektora.

Przez 23 lata odpowiadał za artystyczne oblicze Teatru Narodowego. Dopiero w 2025 roku zakończył tę część swojej działalności, ale nie oznaczało to pożegnania z zawodem.

I właśnie tutaj pojawia się odpowiedź na pytanie, czy Jan Englert zamierza odejść z aktorstwa. Wszystko wskazuje na to, że nie. Po zakończeniu pracy na stanowisku dyrektora artystycznego nie zamknął drzwi teatru.

Nadal gra i reżyseruje. W ostatnich latach przygotowywał między innymi „Hamleta”, „Mizantropa”, „Kordiana” czy spektakl „Fredro. Rok Jubileuszowy”.

Dla człowieka, który większość życia spędził między sceną, planem filmowym i uczelnią, zwykłe przejście na spokojną emeryturę najwyraźniej nigdy nie było oczywistym rozwiązaniem.

Dziś o jego zawodowej drodze mówi się głównie w kontekście sukcesów, ale sam Englert potrafił spojrzeć również na swoje porażki.

Jedną z najbardziej charakterystycznych historii opowiedział w książce „Bez oklasków”, w rozmowie z Kamilą Drecką. Dotyczyła Andrzeja Łapickiego, którego Englert potrafił bardzo dobrze parodiować.

Żartobliwe naśladowanie kolegi z branży stało się jego swoistym popisem. Englert robił to nawet przez telefon, a niektórzy rozmówcy dawali się nabrać.

Pewnego wieczoru został zaproszony na kolację do domu Andrzeja Łapickiego i jego żony Zofii. Przy stole znaleźli się również między innymi Stanisław Dygat, Tadeusz Konwicki i rodzina Trzaskowskich.

W pewnym momencie Zofia Łapicka poprosiła Englerta, żeby pokazał wszystkim swoją słynną parodię męża. Aktor dał się namówić.

Był przekonany, że skoro wcześniej jego popis wzbudzał zainteresowanie, tym razem również będzie zabawnie.

Stało się dokładnie odwrotnie. Englert zaczął parodiować Łapickiego, ale przy stole nie pojawił się śmiech. Nikt się nie odezwał.

Po występie zapadła niezręczna cisza. Dopiero po chwili aktor zrozumiał, że został w pewnym sensie wystawiony na próbę.

Cała sytuacja była zaplanowana. Sam po latach przyznał, że w jednej chwili „zwiądł” i zrozumiał, co się właśnie wydarzyło. Nie zrobił awantury. Po prostu odczekał kilka minut, pożegnał się i wyszedł.

To właśnie tę historię określił później jako jedną z większych klęsk zawodowych swojego życia. Nie dlatego, że źle zagrał rolę albo nie dostał angażu.

Chodziło o coś znacznie bardziej osobistego – o moment, w którym jego własna pewność siebie zderzyła się z rzeczywistością.

Englert po latach podkreślał zresztą, że ta historia nie była opowieścią o Łapickim, tylko o nim samym. To właśnie wtedy dostał lekcję pokory, którą zapamiętał na długo.

„W środowisku znany byłem z tego, że świetnie parodiowałem Łapickiego, również przez telefon, i niektórzy się na to nabierali. I oto kiedyś zostałem zaproszony do państwa Łapickich na kolację, w której uczestniczyli również Dygat, Konwicki, Trzaskowscy. Przy deserach pani Zofia (żona Andrzeja Łapickiego – przyp. red.) poprosiła mnie: 'Panie Janku, podobno pan świetnie udaje Andrzeja. Mamy taką prośbę, żeby nam pan to zaprezentował’. (…) W swojej próżności dałem się namówić. I zacząłem jechać tę parodię” – zdradził.

Jego życie prywatne również przez lata pozostawało związane ze środowiskiem artystycznym. Englert był dwukrotnie żonaty.

Z pierwszą żoną, aktorką Barbarą Sołtysik, doczekał się trojga dzieci – syna Tomasza oraz bliźniaczek Katarzyny i Małgorzaty. Ich małżeństwo zakończyło się rozwodem.

W 1995 roku aktor poślubił Beatę Ścibakównę, którą poznał w Akademii Teatralnej. Dzieli ich 25 lat, a ich związek od początku wzbudzał zainteresowanie.

Beata była wówczas studentką, Englert należał już do grona uznanych ludzi teatru. Mimo ogromnej różnicy wieku zdecydowali się stworzyć wspólne życie.

W 2000 roku na świat przyszła ich córka Helena. Englert miał wtedy 57 lat. Sam po latach mówił, że późne ojcostwo miało swoje dobre strony, bo łączyło cierpliwość i doświadczenie z autorytetem ojca.

Helena dorastała w domu, w którym teatr i film były codziennością, ale jej rodzice nie chcieli, by nazwisko otwierało jej wszystkie drzwi.

Młoda aktorka wybrała własną drogę i studiowała między innymi w Nowym Jorku. Dziś również jest związana z aktorstwem, więc artystyczna historia rodziny Englertów pisze się dalej.

Beata Ścibakówna przez lata towarzyszyła mężowi zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Sama jest aktorką Teatru Narodowego, a ich wspólna codzienność nie zawsze była prosta.

W wywiadach opowiadała, że bycie żoną dyrektora jednej z najważniejszych scen w Polsce oznaczało także ogromną presję i konieczność budowania własnej pozycji zawodowej.

Ich małżeństwo przetrwało jednak kolejne lata, a dziś tworzą jedną z najbardziej rozpoznawalnych rodzin polskiego teatru.

Kiedy więc pojawiają się pytania, czy Jan Englert powinien albo zamierza odejść z zawodu, trudno znaleźć w jego dotychczasowych działaniach sygnał definitywnego pożegnania.

Zakończył jeden z najważniejszych etapów swojej kariery, rezygnując z kierowania Teatrem Narodowym, ale nadal pracuje jako aktor i reżyser. W jego przypadku odejście z funkcji nie oznacza odejścia od teatru. To raczej zmiana roli.

Po tylu dekadach Englert ma za sobą wszystko, co w tym zawodzie może spotkać aktora: wielkie role, prestiżowe stanowiska, sukcesy, odpowiedzialność za całe zespoły, pracę ze studentami, ale również chwile upokorzenia i sytuacje, które uczą więcej niż najgłośniejsze brawa.

„Szybko zrozumiałem, że to zostało zaplanowane. (…) Momentalnie zwiądłem. Skończyłem, powiedziałem: Nie no, dziś mi jakoś nie idzie…”. Bez żadnego komentarza wrócono do innych rozmów. W ten sposób skutecznie wyleczyli mnie z parodiowania Łapickiego. To była jedna z większych klęsk zawodowych mojego życia. (…) Odczekałem kilka minut, żeby nie dać im satysfakcji, że się obraziłem, pożegnałem się i poszedłem. Zresztą przyjęli to jako właściwe zachowanie. Zostałem wyrzucony z salonu. I ta opowieść nie jest o Łapickim, jest o mnie».

Historia kolacji u Łapickich pokazuje człowieka, który potrafił po latach opowiedzieć o własnej porażce bez wybielania jej i bez udawania, że nic się nie stało.

Dziś Jan Englert nadal jest obecny w teatrze. Nie musi już nikomu udowadniać, kim jest ani ile znaczy jego nazwisko. Po ponad sześciu dekadach pracy jego kariera dawno przestała być jedynie listą ról.

To cała epoka polskiej sceny i kina, zapisana w kolejnych przedstawieniach, filmach i pokoleniach aktorów, których uczył.

I choć zakończył pewien rozdział jako dyrektor Teatru Narodowego, na prawdziwy koniec swojej drogi artystycznej najwyraźniej jeszcze się nie zdecydował.

Legenda Familiady nie zamierza zwalniać tempa. Co z emeryturą Karola Strasburgera i dlaczego prezenter nie zwalnia tempa

Dlaczego Chajzer tak szybko brał ślub z Bianką. Powodem było bardzo radosne wydarzenie

Zygmunt Chajzer na ślubie syna. Jak się zachowywał w kościele znany prezenter telewizijny

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Legenda Familiady nie zamierza zwalniać tempa. Co z emeryturą Karola Strasburgera i dlaczego prezenter nie zwalnia tempa

Karol Strasburger od ponad trzech dekad pojawia się w polskich domach i choć metryka dawno…

23 godziny ago

Dlaczego Chajzer tak szybko brał ślub z Bianką. Powodem było bardzo radosne wydarzenie

Jeszcze na początku 2026 roku niewiele osób wiedziało, kim jest Bianka. Dziś jej nazwisko nosi…

2 dni ago

Zygmunt Chajzer na ślubie syna. Jak się zachowywał w kościele znany prezenter telewizijny

W sobotę 19 września oczy wielu osób zwróciły się w stronę Filipa Chajzera i jego…

3 dni ago

Agnieszka Olczyk i Tomasz Kot rozwodzą się po 20 latach małżeństwa. Co stało się przyczyną takiej decyzji tej pary

Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk przez lata uchodzili za parę, która skutecznie chroni swoje życie…

3 dni ago

Co Karol Nawrocki robi za zamkniętymi drzwiami. Jego żona nie zamierza ukrywać całej prawdy

Za zamkniętymi drzwiami Pałacu Prezydenckiego życie Karola Nawrockiego ma wyglądać znacznie bardziej zwyczajnie, niż można…

7 dni ago

Oliwia Bieniuk rzadko pojawia się w przestrzeni publicznej. Niedawno córka Ani Przybylskiej została zauważona na premierze

Oliwia Bieniuk przez długi czas pojawiała się w przestrzeni publicznej głównie wtedy, gdy chodziło o…

7 dni ago