Jan Englert od wielu lat pozostaje jednym z najważniejszych aktorów polskiego teatru i kina.
Dla jednych na zawsze pozostał inteligentnym bohaterem filmów z lat 70. i 80., dla innych — wymagającym dyrektorem Teatr Narodowy, człowiekiem starej szkoły teatralnej, który nie toleruje powierzchowności.
Jednak za wielką karierą, dziesiątkami ról i opinią jednego z najbardziej cenionych aktorów w Polsce przez lata kryło się także skomplikowane życie prywatne, o którym sam Englert mówił bardzo rzadko.
Jego historia to nie tylko teatr i kino, ale również opowieść o wielkiej miłości, małżeństwie rozpadającym się powoli i boleśnie oraz o próbie zachowania wzajemnego szacunku mimo osobistych trudności.
Jan Englert urodził się w 1943 roku w Warszawa. Dorastał w powojennej Polsce, w rzeczywistości, która wymagała dyscypliny i odporności. Już jako młody człowiek wyróżniał się powagą i opanowaniem, które później stały się jego znakiem rozpoznawczym.
Na ekranie zadebiutował bardzo wcześnie — w filmie Kanał. Był to początek drogi, która z czasem uczyniła go jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów polskiego kina. Później przyszły studia teatralne, kolejne role i wieloletnia praca na scenie.
Reżyserzy cenili go za profesjonalizm, a widzowie widzieli w nim klasę, inteligencję i wewnętrzny spokój. Englert nigdy nie należał do aktorów budujących popularność na skandalach. Zawsze trzymał dystans wobec mediów i bardzo ostrożnie chronił swoje życie prywatne.
Właśnie dlatego jego małżeństwo z Barbara Sołtysik przez lata wydawało się niemal idealne. Byli piękną teatralną parą, razem pracowali, wychowywali dzieci i przez długi czas sprawiali wrażenie stabilnej rodziny.
„Umówiliśmy się z żoną, że nie rozstaniemy się, dopóki dzieci nie będą dorosłe. I tak się stało. Nie przeszkodziło to wszystkim mediom pisać, że »zostawił żonę z trojgiem dzieci«. Moje dzieci miały już wtedy 20 lat, więc nie były dziećmi”
Doczekali się trojga dzieci, a ich relacja wydawała się trwała mimo atmosfery romansów i napięć obecnych w środowisku artystycznym.
Z biegiem lat między małżonkami zaczęło jednak pojawiać się coraz większe oddalenie. Po latach Englert mówił o tym spokojnie i bez publicznych oskarżeń. Osoby z ich otoczenia podkreślały, że oboje starali się nie przenosić prywatnych problemów do mediów i chronić rodzinę przed niepotrzebnym rozgłosem.
„Życie to jest szulerstwo. Raz się wygrywa, raz się przegrywa… To był destrukcyjny związek” – wyznał aktor.
Nawet kiedy ich małżeństwo praktycznie przestało istnieć, nadal funkcjonowali jako rodzina i próbowali zachować wzajemny szacunek.
Dla wielu osób było to nietypowe podejście, szczególnie w świecie show-biznesu, gdzie rozstania często stają się publicznym konfliktem.
Z czasem w życiu aktora pojawiła się Beata Ścibakówna — znacznie młodsza aktorka, która została jego drugą żoną. Ich związek od początku budził zainteresowanie mediów ze względu na różnicę wieku. Wielu komentatorów nie wierzyło, że relacja okaże się trwała.
„Zawsze jestem szczery. Tylko ta moja szczerość jest opakowana. Ma formę. Jestem przeciwnikiem bezwstydnej wiwisekcji i zwierzania się światu z boleści, chorób, zdrad i cierpień”
Tymczasem właśnie z Beatą Englert spędził kolejne dekady życia. Doczekali się córki, Helena Englert, która również wybrała aktorską drogę. Z biegiem lat sam Jan Englert coraz częściej podkreślał, jak wymagający dla życia rodzinnego potrafi być zawód aktora.
Mimo ogromnej popularności nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka zakochanego w sławie. Z czasem stawał się coraz bardziej krytyczny
wobec współczesnego świata show-biznesu i kultury szybkiej popularności. Dla niego teatr pozostawał czymś znacznie ważniejszym niż medialny rozgłos.
Dziś Jan Englert jest już nie tylko aktorem, ale częścią historii polskiej kultury. To człowiek, który przeżył kilka epok teatru i kina, zachowując własny styl, dyscyplinę i charakterystyczną klasę.
Być może właśnie dlatego jego historia porusza tak wiele osób. Za wizerunkiem surowego inteligenta przez lata krył się człowiek, który również przeżywał rozczarowania, trudne decyzje i osobiste kryzysy, starając się jednocześnie zachować prywatność i godność.
A sposób, w jaki on i Barbara Sołtysik próbowali przejść przez rozpad małżeństwa bez publicznych konfliktów, do dziś bywa wspominany jako rzadki przykład dojrzałości i wzajemnego szacunku mimo końca wspólnej historii.




