„I tak odbiorę ci spadek”: mówi siostra po nieudanej próbie podważenia testamentu ojca

Mój ojciec był bardzo wyrachowaną osobą. Zawsze robił wszystko z myślą o przyszłości, myśląc o tym, jak pewne decyzje wpłyną na losy innych ludzi.

Nawet stojąc na krawędzi grobu, nie porzucił swoich zasad – gdy dowiedział się o strasznej diagnozie, sporządził testament.

Nikomu jednak nie zdradził jego treści. Najwyraźniej chciał zrobić niespodziankę.

I zrobił, ku „uciesze” wszystkich… skłócił moją siostrę i mnie na całe życie, bez szans na pojednanie.

A istota problemu polega na tym, że zgodnie z tym testamentem cały majątek, łącznie z mieszkaniem, domkiem letniskowym, samochodem i pewnymi oszczędnościami pieniężnymi, przypadł jego synowi,czyli mnie.

screen Youtube

Córce nie pozostawił zupełnie nic, ani grosza. Do testamentu dołączone było pismo ojca z wyjaśnieniami.

Zgodnie z nim, decyzja ta była spowodowana udanym małżeństwem siostry Natalii. Jej mąż jest bogatym przedsiębiorcą, więc niczego nie potrzebuje.

W zasadzie trudno się z tym nie zgodzić. Mąż Natalii jest milionerem, zabiera ją dwa razy w roku na Malediwy i do Nicei. A ja jestem spawaczem w małej firmie, dostaję grosze, z których większość płacę za kredyt hipoteczny i pożyczkę.

Oczywiście nie odrzuciłem zapisanej w testamencie nieruchomości – to rozwiązanie wszystkich problemów naraz. Szansa na przyszłość.

Oczywiście moja siostra nie była z tego powodu zadowolona. Trzy dni po ogłoszeniu testamentu przyszła do mnie z pretensjami. Dlaczego nie przyszła do mnie od razu? Najwyraźniej skonsultowała się ze swoim sprytnym mężem i najprawdopodobniej z prawnikiem.

Delikatnie siadając na krawędzi sofy w moim salonie, zaczęła mówić, że z pewnością szanuje wolę ojca, ale uważa, że testament jest niesprawiedliwy.

Powiedziałem jej, że nie sądzę. Ona już ma życie jak miód, a ja jestem zadłużony i liczę każdy grosz. Tata też nie był głupcem, wiedział co robi.

Siostra się zgodziła, ale i tak muszę dać jej połowę, tak byłoby przynajmniej sprawiedliwie. Zwłaszcza, że jest kobietą.

Przerwałem siostrze i powiedziałem, że ma męża, który ją utrzymuje. A ja jestem sam i żebrzę. Rozmowa zakończyła się na wysokim tonie, ale tym razem nie doszło do otwartej kłótni.

W zasadzie w pewnym momencie naszła mnie myśl, że faktycznie powinienem się czymś z Natalią podzielić, ale odepchnąłem ją od siebie.

W końcu nie jestem nic winien siostrze, a testament jest dokumentem poświadczonym notarialnie.

Kilka dni później Natalia przyszła do mnie w towarzystwie swojego męża, łysego, ale ogólnie brutalnego wuja o przeszywających, złych oczach. Temat rozmowy był ten sam – podział spadku po rodzicach z naciskiem na „sprawiedliwość” i „poczucie braterskiego obowiązku”.

Moja siostra przemówiła tęsknym głosem, mówiąc, że nie mówi, że powinienem dać jej wszystko. Zaproponowała, żebyśmy sprzedali mieszkanie i domek letniskowy i podzielili się pieniędzmi. Zostawiłaby mi samochód i pieniądze taty. Nie ma ich zbyt wiele.

Patrząc od mojej siostry do jej męża i z powrotem, ostro odpowiedziałem, że wielokrotnie mówiłem, że tak się nie stanie. Mąż mojej siostry nagle zaczął mi grozić, że nie dostanę mieszkania.

Odesłał ich w niegrzeczny sposób. Powiedziałem im, że nie podzielę się niczym z zasady i życzyłem sobie, aby nigdy więcej mnie nie widzieli.

W odpowiedzi usłyszałem tylko śmiech. Miesiąc później otrzymałem pozew sądowy. Moja siostra postanowiła zakwestionować testament mojego ojca za pośrednictwem właściwych organów.

Jej argumenty były dobrze przemyślane, oczywiście doradzone przez prawnika. Twierdzi, że mój ojciec był poważnie chory, brał silne środki przeciwbólowe i mógł sporządzić testament w stanie zmienionej świadomości.

Powiedział, że mój ojciec był całkiem zdrowy i trzeźwy. Tym razem moja siostra i jej mąż ponieśli porażkę. Ale kiedy opuszczali budynek sądu po podjęciu decyzji o odrzuceniu roszczeń, zaczęli im grozić.

Siostra powiedziała, że i tak zabierze mi spadek. I wezmę wszystko, a nie połowę. Powinienem był posłuchać wcześniej, ale teraz i ona ocknęła się ze swoimi zasadami.

Powiedziałem jej, starając się zachować spokój, że powinna po prostu spróbować. I to pomimo tego, że z Natalią zawsze się dogadywaliśmy i żyliśmy w pokoju.

Byliśmy bratem i siostrą w najlepszym tego słowa znaczeniu. I z powodu jakiejś woli nagle staliśmy się zaprzysięgłymi wrogami, gotowymi zabić się nawzajem. Ale ja się nie poddam – będę walczyć o to, co moje, do końca!

Nie chcę puszczać córki na weekend do teściowej, bo w jej domu panuje atmosfera swobody, a ja mam reżim: „Nie powinna tego robić, ona ma jeszcze 3 lata, chce się bawić”

Powiedziała swojej młodej synowej, że jest złą matką, ale z jakiegoś powodu cała jej rodzina stanęła po jej stronie

„Nie jesteś moim ojcem i zabiorę od niego moje dzieci”: powiedziała mi córka, która zostawiła męża dla młodego kochanka