Zimowe miesiące oznaczały zawody, treningi, podróże i oczekiwanie na kolejne skoki.
Nawet chwile spędzane razem trzeba było niekiedy dopasowywać do sportowych obowiązków.
Teraz wszystko wygląda inaczej. Po zakończeniu kariery przez trzykrotnego mistrza olimpijskiego małżonkowie wreszcie mogą swobodniej planować wspólny czas.
Właśnie korzystają z tej możliwości podczas podróży do Portoryko, a zdjęcia z kolorowych ulic San Juan pokazują Kamila w zupełnie innym wydaniu niż to, do którego przez lata przyzwyczaił kibiców.
Największą uwagę przyciągnął jednak wpis Ewy. Podczas spaceru para obserwowała ogromny statek wycieczkowy wpływający do portu i zaczęła zastanawiać się nad czymś, co rozbawiło ich samych.
„Czy na świecie jest więcej skoczków narciarskich, czy osób potrafiących zacumować takie »kilkutysięczne miasteczko«?” — napisała Ewa.
Chwilę później dodała, że wspaniale jest po prostu włóczyć się wśród kolorowych uliczek. W tych kilku słowach kryje się sporo: po latach sportowego pośpiechu mogą wreszcie cieszyć się chwilą, której nie trzeba podporządkowywać wynikom i kolejnym zawodom.
Nie jest tajemnicą, że małżonkowie od dawna marzyli o dalekich podróżach. Kamil zdradził niedawno, że otrzymali w prezencie wycieczkę dookoła świata.
Przyznał, że chciałby ją zrealizować po tym, jak znajdzie odpowiednią przestrzeń na nowy etap życia. Wyjazd do Portoryko wygląda więc jak kolejny krok w stronę planów, na które wcześniej często brakowało czasu.
Nie oznacza to jednak, że para ogłosiła już dokładny harmonogram podróży dookoła świata. Na razie pokazuje kolejne kadry z San Juan: kolorowe fasady budynków, port i chwile spędzane bez sportowego napięcia.
Dla kibiców, którzy przez lata obserwowali Kamila na skoczni, taka zmiana może być równie interesująca jak kolejne sportowe osiągnięcie.
Kamil Stoch zakończył karierę w marcu 2026 roku. Jego ostatni weekend Pucharu Świata w słoweńskiej Planicy był pożegnaniem nie tylko z zawodami, lecz także z codziennością, którą znał przez ponad dwadzieścia lat.
Zdobył trzy indywidualne złote medale olimpijskie, dwa tytuły mistrza świata i dwukrotnie sięgnął po Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
Do tego dochodziły setki startów, treningi, podróże i presja, której kibice często nie dostrzegali. Stoch przez lata należał do ścisłej światowej czołówki, a jego sukcesy stały się ważną częścią historii polskich skoków.
Po tak długim czasie trudno po prostu zamknąć jeden rozdział i następnego dnia zacząć żyć zupełnie inaczej.
Sam Kamil przyznawał, że po zakończeniu kariery potrzebował odpoczynku i całkowitego uporządkowania codzienności.
Musiał przyzwyczaić się do tego, że sam może decydować o swoim kalendarzu. Zamiast podporządkowywać dzień treningom, odprawom i konkursom, zaczął planować go według własnych potrzeb.
W rozmowie z TVP Sport mówił, że cieszy go możliwość samodzielnego dysponowania czasem. Po latach, kiedy o jego życiu w dużej mierze decydował sportowy harmonogram, taka wolność jest dla niego czymś nowym.
„Obserwując to niezwykłe 'parkowanie’ w porcie, zastanawiamy się, czy na świecie jest więcej skoczków narciarskich, czy osób potrafiących zacumować takie 'kilkutysięczne miasteczko'” – napisała żona Stocha.
Dużą rolę w przygotowaniu tego przejścia odegrała Ewa. Kamil wprost przyznawał, że żona stworzyła mu dobry grunt pod przyszłość.
Wspólnie od lat rozwijają Klub Sportowy Eve-Nement Zakopane, który zajmuje się szkoleniem młodych skoczków.
Mają również firmę i markę Kamiland, związaną ze sportową odzieżą oraz charakterystycznymi czapkami.
Stoch może więc stopniowo wykorzystywać wiedzę zdobytą podczas wieloletniej kariery, a jednocześnie poznawać przedsiębiorczą stronę życia, która wcześniej nie była jego głównym zajęciem.
W październiku 2026 roku Polski Związek Narciarski poinformował również, że będzie pełnił funkcję doradczą zarządu i pomagał w komunikacji między zawodnikami, sztabami a działaczami.
Nie odchodzi zatem całkowicie od skoków, lecz zmienia miejsce, z którego będzie wspierał tę dyscyplinę.
Historia Ewy Bilan-Stoch jest równie ciekawa, choć przez długi czas pozostawała w cieniu sukcesów męża. Urodziła się w Zakopanem i sama miała sportową przeszłość.
Trenowała między innymi judo i jujitsu, a później rozwijała zainteresowania artystyczne. Ukończyła Krakowskie Szkoły Artystyczne, kształciła się również w kierunku pedagogicznym.
Szczególne miejsce w jej życiu zajęła fotografia. To właśnie z aparatem przyjechała do Planicy w 2006 roku, aby przygotować materiał z zawodów. Nie spodziewała się wówczas, że wyjazd związany z pracą doprowadzi do spotkania, które zmieni jej życie.
Kamil miał wtedy osiemnaście lat. Poznali się przypadkiem, choć oboje pochodzili z Podhala i wcześniej mogli mijać się w rodzinnych stronach.
„Planujemy jeszcze podróż dookoła świata z Ewą, którą otrzymaliśmy w prezencie. Po niej mam nadzieję, że usiądę sobie w spokoju na miejscu i pojawi się przestrzeń, by realizować ten plan” – wyznał niedawno.
Początkowo łączyła ich znajomość, która stopniowo przerodziła się w poważny związek. Co ciekawe, właśnie w Planicy, miejscu ich pierwszego spotkania, Kamil kilka lat później się oświadczył.
W sierpniu 2010 roku wzięli ślub w kościele na Bachledówce. Od tamtej pory Ewa towarzyszyła mu w kolejnych etapach sportowej kariery, ale jednocześnie budowała własną zawodową drogę.
Nie ograniczyła się do roli żony znanego sportowca. Została jego menedżerką, współtworzyła klub i markę, a fotografia nadal pozostała jedną z jej pasji.
Ich relacja od początku opierała się na partnerstwie, choć codzienność wyczynowego sportowca nie zawsze sprzyja spokojnemu życiu rodzinnemu.
Kamil przez większą część sezonu przebywał na zawodach, trenował i przygotowywał się do kolejnych startów.
Ewa nie tylko wspierała go podczas najważniejszych konkursów, ale też zajmowała się sprawami, które pozwalały mu skupić się na skokach.
Z biegiem lat sama zdobyła duże doświadczenie w zarządzaniu sportowymi projektami. Ich wspólne przedsięwzięcia pokazują, że nie była jedynie osobą stojącą za sukcesami męża. Miała własne pomysły i potrafiła przekuwać je w konkretne działania.
Widzowie najlepiej zapamiętali ją z chwil, kiedy po zwycięstwach Kamila czekała na niego przy skoczni.
W 2018 roku po zdobyciu przez niego kolejnego olimpijskiego złota sportowiec mówił z wdzięcznością, że jego dom jest tam, gdzie znajduje się żona.
Ta wypowiedź dobrze oddaje znaczenie, jakie ma dla niego ich związek. Jednak Ewa nie jest osobą, która stale szuka zainteresowania mediów.
Rzadko opowiada o prywatnych sprawach, a jej profile społecznościowe wypełniają przede wszystkim fotografie, podróże i ujęcia związane z pasjami. Kiedy już publikuje coś bardziej osobistego, zwykle robi to naturalnie, bez długich deklaracji.
Podróż do Portoryko doskonale wpisuje się w ten styl. Nie ma tu relacji wypełnionej szczegółowym planem każdego dnia ani potrzeby pokazywania luksusu.
Są za to kolory San Juan, ogromny statek i zabawna rozmowa o tym, ilu ludzi na świecie potrafi sterować tak wielką jednostką.
Dla pary, która przez lata żyła w rytmie sportowych przygotowań, takie obserwacje mogą być po prostu przyjemną odmianą.
Nie trzeba już sprawdzać prognozy wiatru ani zastanawiać się, kiedy odbywa się kolejny trening. Można stanąć w porcie, popatrzeć na statek i zadać pytanie, które nie ma nic wspólnego z wynikiem zawodów.
To nie znaczy, że Kamil całkowicie odciął się od sportu. Przeciwnie, jego doświadczenie może być cenne dla kolejnego pokolenia skoczków.
„Obserwując to niezwykłe 'parkowanie’ w porcie, zastanawiamy się, czy na świecie jest więcej skoczków narciarskich, czy osób potrafiących zacumować takie 'kilkutysięczne miasteczko'” – napisała żona Stocha.
Jednak teraz ma większą swobodę wyboru, a w jego kalendarzu pojawiło się miejsce również na sprawy, które wcześniej musiały czekać.
Ewa także może skupić się na własnych projektach, wspólnym biznesie i zainteresowaniach bez tak częstego podporządkowywania życia sezonowi zimowemu.
Ich obecny etap nie jest więc tylko długimi wakacjami. To próba odnalezienia nowego rytmu po zakończeniu kariery, która przez dwie dekady wyznaczała granice codzienności.
Najbardziej wymowne w tej historii jest to, że po latach rywalizacji i wielkich sukcesów małżonkowie cieszą się rzeczami bardzo prostymi.
Spacerem, kolorową ulicą, widokiem statku wpływającego do portu i możliwością wspólnego zastanawiania się nad czymś zupełnie nieistotnym dla świata sportu.
„Fajnie tak się włóczyć pośród tych kolorów” – dodała pani Ewa.
W ich przypadku taka zwyczajność ma szczególną wartość, bo wcześniej była towarem deficytowym. Kamil Stoch pozostaje jedną z największych postaci polskich skoków, ale nie musi już udowadniać swojej pozycji każdym kolejnym występem.
Dziś razem z Ewą może wreszcie ruszyć w podróż, o której marzyli, i odkrywać miejsca, na które wcześniej brakowało czasu.
A ich żartobliwy wpis z Portoryko pokazuje, że w nowym rozdziale jest miejsce nie tylko na wielkie plany, lecz także na ciekawość świata i zwykłą radość z bycia razem.
Po tylu latach spędzonych w cieniu sportowych emocji być może właśnie takie chwile będą dla nich najcenniejsze.
Gwiazda serialu „Na Wspólnej” w pewnym momencie podjęła ważną decyzję. Powód był oczywisty
Nazwisko zobowiązuje, a rodzinne tradycje potrafią wyznaczać człowiekowi drogę jeszcze zanim sam zdecyduje, kim chce…
„Ciężko mi żegnać lato…” — napisała Patrycja Markowska w mediach społecznościowych. Do krótkiego wpisu dołączyła…
Aleksandra Konieczna należy do tych aktorek, których nie da się łatwo zapomnieć. Wystarczy przypomnieć sobie…
Olga Tokarczuk znów znalazła się w centrum gorącej dyskusji, ale tym razem nie za sprawą…
Jedno rodzinne zdjęcie wystarczyło, by internauci zaczęli wracać wspomnieniami do Anny Jantar. Natalia Kukulska opublikowała…
Natalia Kukulska opublikowała zdjęcie, które wywołało mnóstwo ciepłych komentarzy. Na fotografii znalazła się z dwiema…