Rozrywka

Lubomirski-Lanckoroński, mimo swojego szlacheckiego statusu, stara się być zwykłym Polakiem. Opowiedział też prawdę o swojej drugiej żonie

Nazwisko zobowiązuje, a rodzinne tradycje potrafią wyznaczać człowiekowi drogę jeszcze zanim sam zdecyduje, kim chce zostać. Jan Lubomirski-Lanckoroński doskonale zna ten świat.

Pochodzi z jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich rodów arystokratycznych, zarządza rodzinnymi nieruchomościami, angażuje się w ochronę zabytków i od lat dba o historyczne dziedzictwo Lubomirskich.

Jednak kiedy opowiada o swoim życiu prywatnym, wcale nie brzmi jak człowiek, który oczekuje, że wszyscy będą mu się kłaniać.

Szczególnie dużo ciepła pojawia się w jego opowieściach o drugiej żonie, Helenie Mańkowskiej.

W ich domu nie brakuje francuskich zwrotów, kulinarnych eksperymentów i drobnych różnic charakterów, które w każdym związku potrafią wywołać uśmiech. Sam książę przyznaje, że to właśnie żona częściej przejmuje inicjatywę. I wcale mu to nie przeszkadza.

W niedawnym wywiadzie Jan Lubomirski-Lanckoroński opowiedział o codzienności, która wygląda znacznie zwyczajniej niż pałacowe wnętrza i eleganckie przyjęcia, z którymi bywa kojarzony.

Zdradził między innymi, że Helena, która wiele lat spędziła w Paryżu, czasami podczas sprzeczek przechodzi na francuski. Dla niego nie jest to jednak tajemniczy język, w którym można ukryć nieprzychylne uwagi.

Doskonale rozumie, co mówi żona, i z uśmiechem przyznaje, że zna już sporo jej francuskich zwrotów. Zaraz jednak dodaje, że kłócą się rzadko.

Zamiast tworzyć obraz idealnego małżeństwa, opowiada o relacji, w której dwoje ludzi ma własne charaktery, zainteresowania i przyzwyczajenia, ale potrafi znaleźć wspólny język.

Helena Mańkowska wniosła do ich domu również miłość do gotowania i francuskie inspiracje kulinarne. Jan nie ukrywa, że w kuchni zdecydowanie ustępuje żonie.

Sam przygotowuje przede wszystkim zapiekanki — proste grzanki z serem i dodatkami. Za to o potrawach Heleny mówi z prawdziwym entuzjazmem.

Szczególnie lubi indyka z kasztanami, łączącego francuskie inspiracje z polskimi smakami, a także tradycyjne zrazy z sosem i kopytkami.

Wspominał, że żona potrafi modyfikować dawne przepisy i wykorzystywać je podczas wspólnych przedsięwzięć, takich jak bankiety czy koncerty.

Właśnie w takich szczegółach najlepiej widać ich codzienność: za eleganckim wizerunkiem pary stoją wspólne posiłki, domowe obowiązki i zwyczajne rozmowy.

Historia Jana i Heleny zaczęła się zresztą w dość tradycyjny sposób. Po wcześniejszych doświadczeniach uczuciowych rodzina Jana uznała, że powinien ponownie ułożyć sobie życie.

W rolę swatów wcielili się kuzyni, którzy zwrócili jego uwagę na Helenę. Ona przez wiele lat mieszkała w Paryżu, ale postanowiła wrócić do Polski.

Sama mówiła, że do kraju ciągnęło ją serce. Podczas rodzinnego wesela oboje mieli okazję lepiej się poznać i właśnie wtedy zaczęła się historia, która zaprowadziła ich do ołtarza.

Nie była to znajomość zbudowana na medialnym rozgłosie. Łączyły ich rodzinne korzenie, podobne zainteresowania i przekonanie, że można stworzyć wspólne życie bez rezygnacji z własnej niezależności.

W sierpniu 2020 roku wzięli ślub w Krakowie. W tym samym roku zostali rodzicami córki Elisabeth, która przyszła na świat 28 października.

Dla Jana był to kolejny ważny rozdział w życiu rodzinnym, ale tym razem w zupełnie innych okolicznościach niż podczas pierwszego małżeństwa.

Helena została nie tylko jego żoną, lecz także partnerką w codziennych przedsięwzięciach. Oboje interesują się historią, sztuką i działalnością związaną z dziedzictwem kulturowym.

Nie oznacza to, że wszystko robią razem. Jan podkreśla raczej, że ich relacja opiera się na partnerstwie i wzajemnym szacunku dla własnych spraw.

Kiedy w rozmowie zapytano go, kto rządzi w domu, odpowiedział bez wahania, że żona. Zrobił to jednak z humorem, a nie z poczuciem rezygnacji.

Podkreślił, że ceni w Helenie energię, samodzielność i gotowość do działania. Jego zdaniem związek z osobą, która ma własne zdanie i potrafi podejmować decyzje, może być dużą wartością.

Oboje prowadzą własne projekty, a jednocześnie wspierają się wtedy, gdy jest to potrzebne. Nie próbują przejmować kontroli nad każdą sferą życia drugiej osoby. Dla Jana to jeden z fundamentów udanego związku.

Współczesne małżeństwo księcia nie jest jednak pierwszym rozdziałem jego życia prywatnego, który przyciągał uwagę mediów. W 2001 roku poślubił Dominikę Kulczyk, córkę przedsiębiorcy Jana Kulczyka.

Ich związek od początku wzbudzał zainteresowanie ze względu na połączenie dwóch znanych nazwisk: arystokratycznego rodu Lubomirskich i jednej z najbardziej wpływowych rodzin biznesowych w Polsce.

Małżeństwo trwało dwanaście lat. Para doczekała się syna Jeremiego, urodzonego w 2004 roku, oraz córki Weroniki, która przyszła na świat w 2008 roku. W 2013 roku doszło do rozwodu.

„Niestety rozumiem, ale używa, to prawda. Jak najbardziej używa dużo różnych słów, których się dawno nauczyłem, więc tu nie ma mowy o tym, żebym nie zrozumiał. Ale prawie się nie kłócimy, więc to bardzo rzadko”.

Po latach Jan wrócił do tamtego związku w szczerej rozmowie, nie próbując udawać, że wszystko od początku układało się idealnie.

Opowiadał, że ich pierwsze spotkanie odbyło się z inicjatywy rodziców i miało w sobie element aranżacji. Wspominał również o presji medialnej, która towarzyszyła ich małżeństwu.

Wiele osób zakładało, że dzięki zamożności rodziny Kulczyków jego życie stało się łatwiejsze i bardziej dostatnie.

On sam zaprzeczał takiemu uproszczeniu, podkreślając, że w ich relacji nie wyglądało to tak, jak wyobrażała sobie opinia publiczna.

Po rozstaniu oboje zaczęli układać życie na własnych zasadach. Jan mówił nawet, że być może dopiero po rozwodzie mogli w pełni stać się sobą.

Choć małżeństwo się zakończyło, dzieci nadal pozostają bardzo ważną częścią jego życia. Jan podkreśla, że regularnie się z nimi kontaktuje, a telefon bywa w ich relacji równie ważny jak spotkania.

Zależy mu na tym, aby Jeremi i Weronika czuli, że mają w ojcu oparcie, nawet jeśli ich codzienność wygląda inaczej niż jego.

„Jeśli chodzi o kuchnię, to wnosi bardzo dużo ciekawych przepisów właśnie z Francji. To jest bardzo fajne, że u nas w rodzinie powstała pierwsza najstarsza polska książka kucharska – trochę te przepisy wykorzystujemy i je modyfikuje żona właśnie przy różnych przedsięwzięciach, które razem robimy, czyli bankietach, czy też różnych innych koncertach i tak dalej”

Dziś tworzą rodzinę patchworkową, w której starsze dzieci mają swoją przestrzeń, a najmłodsza Elisabeth dorasta u boku Heleny i Jana.

Dla niego rodzina nie kończy się wraz z rozwodem, a nowe małżeństwo nie powinno oznaczać zamykania drzwi przed wcześniejszym rozdziałem życia.

„Jestem też zwykłym Polakiem, zresztą się z tego cieszę. Jestem bardzo dumny z bycia Polakiem. Zawsze mnie to ogromnie bardzo cieszy i (…) bardzo mi na tym zależy, żeby tę polskość podkreślać. Żona wprawdzie z importu z Paryża, ale też w połowie jest Polką” – wyjawił książę.

Za tą historią stoi człowiek, który od początku miał świadomość ciężaru własnego nazwiska. Jan Lubomirski-Lanckoroński urodził się 22 marca 1978 roku w Krakowie.

Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie kontynuował edukację za granicą. Kształcił się między innymi w London School of Economics oraz w ramach programu menedżerskiego realizowanego przez University of Navarra we współpracy z Uniwersytetem Harvarda.

Zdobywał również wiedzę z zakresu zarządzania nieruchomościami, doradztwa i rynków finansowych. Zamiast ograniczać się do pielęgnowania historii rodu, budował własną karierę zawodową.

Pierwsze doświadczenia biznesowe zdobywał jeszcze podczas studiów. Później pracował w branży nieruchomości oraz w kancelariach prawnych, również za granicą.

Dziś stoi na czele Grupy Landeskrone i Fundacji Książąt Lubomirskich. Zajmuje się między innymi ochroną zabytków, działalnością kulturalną i projektami społecznymi.

Jednym z ważnych miejsc związanych z jego rodziną jest zamek w Lubniewicach, który od lat pozostaje częścią jego działalności związanej z przywracaniem dawnych rezydencji do świetności.

W jego przypadku rodzinne dziedzictwo nie sprowadza się więc wyłącznie do nazwiska czy tytułu. To także konkretna odpowiedzialność za budynki, zbiory i historię, które przetrwały wiele pokoleń.

„Przyznaję się do czegoś, co się nazywa zapiekanki, co sam uwielbiam, czyli po prostu grzanka, do tego ser różnego rodzaju, może trochę pomidorów. To rzeczywiście jest fajne i sam to lubię jeść. […] Żona jest wspaniałą kucharką, mistrzynią i w ogóle robi cudowne rzeczy” – z dumą podkreślał Lubomirski-Lancokoroński.

Sam Jan nie ukrywa, że lubi mówić o swoich arystokratycznych korzeniach, ale równocześnie podkreśla, że jest zwykłym Polakiem i właśnie z tego jest dumny.

Oficjalne tytuły szlacheckie nie mają we współczesnej Polsce mocy prawnej, choć historyczne nazwiska wciąż budzą zainteresowanie. On traktuje je jako część własnej tożsamości, ale nie chce, by przesłaniały inne aspekty jego życia.

W jego wypowiedziach często pojawia się przekonanie, że pochodzenie może zobowiązywać do troski o przeszłość, lecz nie zwalnia z samodzielnej pracy.

W tym sensie jego drugie małżeństwo dobrze wpisuje się w obraz, który próbuje budować. Helena nie jest w jego opowieściach jedynie elegancką arystokratką stojącą u boku męża.

Jest partnerką, która wnosi do domu własną energię, pomysły i smaki, potrafi przejąć inicjatywę i ma swoje zdanie. On z kolei mówi o niej z czułością, ale bez przesadnego patosu.

Potrafi żartować z francuskich słów wypowiadanych podczas sprzeczek, przyznać, że w kuchni jest bezradny, i jednocześnie podkreślać, jak wiele zawdzięcza jej obecności.

Po pierwszym małżeństwie, rozwodzie i latach układania życia na nowo Jan znalazł relację, w której — jak sam mówi — ważna jest równość, choć każdy z partnerów ma własny temperament.

Nie próbuje przekonywać, że jego codzienność jest wolna od różnic zdań. Zamiast tego pokazuje, że bliskość nie wymaga identycznego charakteru ani wspólnych zainteresowań w każdej dziedzinie.

„Indyk z kasztanami. To taka wersja, bym powiedział, właśnie francusko, trochę polska, więc tutaj jest taki dosyć duży miks, przy okazji ostatnio zrobiła mi wspaniałą rzecz, którą uwielbiam, czyli zrazy w sosie, właśnie polskim, jak trzeba i tak dalej. Do tego kopytka, więc cudo” – zachwalał.

I właśnie dlatego opowieść o jego drugim małżeństwie jest ciekawsza niż kolejny tekst o zamkach, tytułach i eleganckich wydarzeniach.

W domu Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego liczą się również rzeczy proste: rodzinny posiłek, wspólny projekt, telefon do starszych dzieci i żona, która potrafi jednym francuskim zwrotem przypomnieć, że nawet w najbardziej uporządkowanym świecie nie wszystko musi przebiegać według planu.

A człowiek, który od lat podkreśla znaczenie tradycji, najwyraźniej wie, że prawdziwe życie nie składa się wyłącznie z historii przodków. Tworzy się je każdego dnia — we własnym domu, razem z ludźmi, których wybieramy.

Ewa Bilan-Stoch i Kamil Stoch korzystają z okazji i cieszą się życiem w pełni. O czym teraz się zastanawiają

Patrycja Markowska zdecydowała się na szczere wyznanie. Piosenkarka miała za sobą niełatwy okres i ma się czym podzielić

Gwiazda serialu „Na Wspólnej” w pewnym momencie podjęła ważną decyzję. Powód był oczywisty

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Ewa Bilan-Stoch i Kamil Stoch korzystają z okazji i cieszą się życiem w pełni. O czym teraz się zastanawiają

Ewa Bilan-Stoch i Kamil Stoch przez lata żyli według kalendarza, który wyznaczał rytm całej ich…

22 minuty ago

Patrycja Markowska zdecydowała się na szczere wyznanie. Piosenkarka miała za sobą niełatwy okres i ma się czym podzielić

„Ciężko mi żegnać lato…” — napisała Patrycja Markowska w mediach społecznościowych. Do krótkiego wpisu dołączyła…

1 dzień ago

Gwiazda serialu „Na Wspólnej” w pewnym momencie podjęła ważną decyzję. Powód był oczywisty

Aleksandra Konieczna należy do tych aktorek, których nie da się łatwo zapomnieć. Wystarczy przypomnieć sobie…

1 dzień ago

Nie udało mu się przeprowadzić wywiadu z Olgą Tokarczu. Przyczyną były niewygodne pytania dziennikarza

Olga Tokarczuk znów znalazła się w centrum gorącej dyskusji, ale tym razem nie za sprawą…

2 dni ago

Daniel Nawrocki od początku swojej kariery cieszył się dużą popularnością, aż nagle pojawiła się informacja, że nie wszystko jest tak różowe

Jedno rodzinne zdjęcie wystarczyło, by internauci zaczęli wracać wspomnieniami do Anny Jantar. Natalia Kukulska opublikowała…

2 dni ago

Natalia Kukulska opublikowała urocze zdjęcie z córkami. Fani zauważyli podobieństwo jednej z nich do legendarnej Anny Jantar

Natalia Kukulska opublikowała zdjęcie, które wywołało mnóstwo ciepłych komentarzy. Na fotografii znalazła się z dwiema…

2 dni ago