Publiczność się bawiła, ale nagranie z występu szybko trafiło do internetu. Wtedy niewinny, przynajmniej w zamyśle autora, żart przestał być tylko sceniczną zabawą.
Zenek Martyniuk nie odebrał tego jako zwykłej parodii. Szczególnie mocno dotknęła go sugestia, że podczas koncertów może korzystać z playbacku.
Dla artysty, który od ponad czterech dekad występuje na scenie, był to zarzut dotyczący zawodowej wiarygodności. Martyniuk ostro zareagował, a sprawa w ciągu kilku dni zaczęła żyć własnym życiem.
Jacek Kawalec długo nie był jednak człowiekiem kojarzonym przede wszystkim z muzyką. Dla większości widzów pozostawał aktorem, prezenterem i jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskiej telewizji. Urodził się 29 września 1961 roku w Warszawie.
Ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, a na scenie zadebiutował jeszcze w pierwszej połowie lat 80.
Pierwsze lata jego kariery związane były przede wszystkim z teatrem. Grał między innymi w warszawskim Teatrze Komedia oraz Teatrze Polskim.
Pojawiał się również w kolejnych produkcjach telewizyjnych i filmowych. Nie był aktorem jednej roli, choć z czasem jedna z jego kreacji przyniosła mu szczególną popularność.
Tą rolą okazał się Tomasz Witebski z „Rancza”. Nauczyciel języka polskiego, który z czasem angażował się w życie Wilkowyj, szybko stał się jedną z rozpoznawalnych postaci serialu.
Kawalec potrafił połączyć w tej roli komediowy dystans z charakterystycznym, nieco ironicznym sposobem bycia. Widzowie zapamiętali go właśnie z tego świata, choć jego dorobek zawodowy jest znacznie szerszy.
W jego karierze nie brakowało również prowadzenia programów, dubbingu i występów scenicznych.
Pracował przy różnych produkcjach telewizyjnych, pojawiał się w „Klanie”, „Miodowych latach”, „Ojcu Mateuszu”, „Na Wspólnej”, „Pierwszej miłości” i wielu innych serialach. Z czasem coraz mocniej zaczął jednak zwracać się w stronę muzyki.
To właśnie muzyka doprowadziła go ostatecznie do Budki Suflera. W 2022 roku Kawalec został jednym z wokalistów zespołu.
Decyzja ta od początku wzbudzała emocje, bo Budka Suflera miała za sobą wielką historię i publiczność przyzwyczajoną do konkretnych głosów.
Kawalec nie próbował jednak udawać, że zastępuje kogokolwiek. Wszedł do zespołu jako doświadczony aktor i wokalista, który chciał wykorzystać drugą część swojej kariery również na muzycznej scenie.
I właśnie wtedy pojawiła się parodia Zenka Martyniuka. Kawalec sięgnął po „Przez twe oczy zielone”. Nie wykonał utworu w oryginalnej wersji.
Zmienił słowa, zaczął naśladować głos Martyniuka, a w swoim tekście odniósł się także do popularnego tematu playbacku. Całość miała być satyrycznym komentarzem do disco polo i jego fenomenu.
Problem pojawił się wtedy, gdy żart zaczął być odbierany nie jako kpina z gatunku, lecz jako osobisty atak na konkretnego artystę.
Martyniuk nie zamierzał przejść nad tym do porządku dziennego. Podkreślał, że podczas koncertów występuje z muzykami na żywo i nie zgadza się na sugerowanie, że jego występy są oszustwem. Zapowiedział również możliwość podjęcia kroków prawnych wobec Kawalca.
Wtedy konflikt przestał być już tylko konfliktem dwóch artystów. Do sprawy musiała odnieść się Budka Suflera. Zespół publicznie odciął się od słów Kawalca i przeprosił Martyniuka.
Dla aktora była to bardzo niekomfortowa sytuacja. Kawalec później tłumaczył, że przygotowany przez niego numer istniał już wcześniej i powstał jeszcze zanim rozpoczął współpracę z Budką Suflera.
Według jego relacji parodia była jego własnym spojrzeniem na zjawisko disco polo, a nie atakiem przygotowanym specjalnie przeciwko Martyniukowi.
Ostatecznie Kawalec zdecydował się zakończyć współpracę z Budką Suflera. Historia, która zaczęła się od kilku minut muzycznej satyry, miała więc dla niego znacznie poważniejsze konsekwencje.
Co ciekawe, jakiś czas później pojawił się jeszcze na scenie podczas koncertu zespołu we Wrocławiu, pokazując, że rozstanie nie oznaczało natychmiastowego zniknięcia ze wspólnej sceny.
Sam aktor nie wycofał się jednak ze swoich wyjaśnień. W rozmowie z Kubą Wojewódzkim przeprosił Martyniuka za to, że ten poczuł się urażony, ale jednocześnie jasno zaznaczył, że jego intencją było komentowanie szerszego zjawiska, a nie wyłącznie osoby lidera Akcentu.
Jeszcze ciekawszy okazał się kolejny etap tej historii. Kawalec powiedział, że jest gotowy spotkać się z Martyniukiem twarzą w twarz i wyjaśnić nieporozumienia.
Pojawiła się nawet propozycja, aby obaj artyści spotkali się podczas koncertu, wspólnie stanęli przy mikrofonach i zamknęli konflikt rozmową.
Według relacji Kawalca początkowo pomysł został zaakceptowany. Niedługo później otrzymał jednak telefon, że Martyniuk wycofał się ze spotkania. Na tym etapie nie doszło więc do zapowiadanego pojednania.
Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że Jacek Kawalec przez lata sam był człowiekiem, który potrafił balansować pomiędzy aktorstwem, kabaretem, telewizją i muzyką.
Parodia nie była dla niego czymś zupełnie nowym. Już wcześniej pokazywał, że ma talent do naśladowania głosów i tworzenia muzycznych żartów. Tym razem jednak trafił na temat, który okazał się znacznie bardziej drażliwy.
Zenek Martyniuk przez lata budował swoją pozycję w zupełnie innym świecie muzyki. „Przez twe oczy zielone” stało się jednym z największych przebojów disco polo, a sam wokalista urósł do rangi symbolu tego gatunku.
Nic więc dziwnego, że żart dotyczący jego sposobu śpiewania czy rzekomego playbacku odebrał znacznie poważniej niż zwykłą imitację głosu.
Dzisiaj trudno już powiedzieć, gdzie kończy się satyra, a zaczyna osobista zniewaga. Jedno jest pewne — granica została przekroczona w momencie, gdy sceniczny żart wyszedł poza salę koncertową i zaczął wpływać na zawodowe relacje.
Jacek Kawalec nie wycofał się ze swojego poczucia humoru. Zenek Martyniuk nie zamierzał natomiast udawać, że nic się nie stało.
Po jednej stronie stanął aktor przekonujący, że komentował zjawisko, po drugiej — artysta, który uznał, że zakwestionowano jego uczciwość na scenie.
I właśnie dlatego ta historia tak długo nie daje o sobie zapomnieć. Nie chodzi już tylko o jedną piosenkę ani o parodię. Chodzi o dwie zupełnie różne wizje tego, czym jest żart na scenie i gdzie powinny znajdować się jego granice.
Czy Kawalec i Martyniuk jeszcze kiedyś staną razem przy jednym mikrofonie? Na razie nic tego nie przesądza.
Jedno pozostaje jednak pewne — kilka minut satyry wystarczyło, żeby spokojny muzyczny wieczór zamienił się w jedną z głośniejszych awantur polskiego show-biznesu tego lata.
Dlaczego Iza Kuna od 2 dekad żyje w „rzymskim małżeństwie». Co wiadomo o jej partnerze
Przez niemal pół wieku Jan Frycz pozostawał jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego kina i…
8 września Krzysztof Krawczyk skończyłby 80 lat. Choć od jego śmierci minęło już pięć lat,…
Iza Kuna od lat należy do tych aktorek, które nie potrzebują wielkich deklaracji, żeby zostać…
Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka od lat są jedną z tych par, o których media…
Jeszcze długo po pogrzebie Jana Frycza trudno było przejść nad tym dniem do porządku. 7…
Na pogrzebie Jana Frycza padło wiele ważnych słów. Mówili jego przyjaciele, aktorzy, ludzie, z którymi…