Teresa Lipowska, znana aktorka serialu „M jak miłość”, w wieku 89 lat wydała oświadczenie. Plotki się potwierdziły

Teresa Lipowska skończyła 89 lat, a mimo to jej nazwisko wciąż pojawia się przy jednym z najdłużej emitowanych polskich seriali. Przez pewien czas wokół Barbary Mostowiak pojawiało się coraz więcej pytań.

Sama aktorka mówiła otwarcie, że jej serialowy wątek nie jest już tak rozbudowany jak dawniej, do tego dochodziły informacje o problemach z poruszaniem się i bólu kręgosłupa.

Nic dziwnego, że widzowie zaczęli zastanawiać się, czy nie nadchodzi moment pożegnania z „M jak miłość”. Teraz pojawił się komunikat, który rozwiał te wątpliwości. Teresa Lipowska nadal jest częścią historii Mostowiaków.

Stacja opublikowała nagranie z aktorką, w którym sama zwróciła się do widzów i zapowiedziała kolejne odcinki. To ważne, bo jeszcze niedawno jej przyszłość w serialu była przedmiotem wielu spekulacji.

Lipowska nie tylko nie ogłosiła odejścia, ale sama zachęciła fanów, by czekali na nowe historie w Grabinie. Po 26 latach od rozpoczęcia pracy na planie jej obecność nadal pozostaje czymś, do czego publiczność jest przyzwyczajona.

W tym wszystkim jest zresztą pewien paradoks. Teresa Lipowska nigdy nie ukrywała, że Barbara Mostowiak nie ma już takiego pola do działania jak na początku serialu.

W rozmowie z Plejadą mówiła, że po tylu latach trudno wymyślić dla tej postaci coś naprawdę nowego.

Dawniej Barbara miała wokół siebie dzieci, wnuki, rodzinne problemy, troski i sprawy, w których uczestniczyła niemal każdego dnia.

Z czasem jej historia stała się spokojniejsza. Aktorka potrafiła powiedzieć o tym bez ogródek, ale jednocześnie nie oznaczało to, że chce zniknąć z planu.

Wręcz przeciwnie. W lipcu 2026 roku, kiedy obchodziła 89. urodziny, spędzała ten dzień właśnie na planie „M jak miłość”.

Mówiła wtedy, że praca jest dla niej czymś, co utrzymuje ją w dobrej kondycji psychicznej i daje poczucie, że wciąż uczestniczy w życiu. Nie brzmi to jak deklaracja osoby przygotowującej się do zawodowego pożegnania.

Teresa Lipowska od dawna powtarza, że źle znosi bezczynność. Gdy przez kilka dni zostaje w domu bez żadnych obowiązków, zaczyna jej brakować ludzi, rozmów i ruchu.

Wcześniej opowiadała także o problemach z chodzeniem oraz bólach kręgosłupa i kolan. Nie przedstawiała jednak tego jako powodu do całkowitego wycofania się z życia zawodowego.

Wręcz przeciwnie — szukała sposobów, by nadal być aktywną. Korzystała między innymi z roweru stacjonarnego i specjalnego wózka, który pomagał jej podczas zakupów.

Jej stosunek do pracy właściwie nie zmienił się przez dziesięciolecia. Lipowska wspominała, że przez 67 lat kariery nie miała dłuższej przerwy zawodowej.

Nawet po narodzinach syna bardzo szybko wróciła do teatru. Scena była obecna w jej życiu, kiedy jeszcze nikt nie kojarzył jej z Barbarą Mostowiak, a później także wtedy, gdy właśnie ta jedna rola zaczęła przesłaniać ogromny dorobek, który powstał wcześniej.

Aktorka urodziła się 14 lipca 1937 roku w Warszawie. Na początku swojej drogi artystycznej nie była jeszcze „Babcią Basią”, którą później pokochały miliony widzów.

Kształciła się muzycznie, a następnie aktorsko. Przez kolejne lata pracowała w teatrze, pojawiała się w filmach i produkcjach telewizyjnych. Jej kariera rozwijała się długo przed erą seriali, które dzisiaj tak mocno kojarzą się z jej nazwiskiem.

Na ekranie można ją było zobaczyć między innymi w „Nocach i dniach”, „Rzeczpospolitej babskiej”, „Panu Anatolu szuka Sobie Żony” czy późniejszych produkcjach telewizyjnych. Była aktorką, która nie potrzebowała skandali ani obecności na pierwszych stronach gazet, żeby przez kolejne dekady utrzymywać się w zawodzie.

Dopiero „M jak miłość” sprawiło, że poznała ją publiczność kilku pokoleń jednocześnie. Pierwszy klaps na planie padł w sierpniu 2000 roku.

Lipowska wspominała po latach, że nikt wtedy nie przypuszczał, że serial będzie trwał ćwierć wieku. Barbara i Lucjan
Mostowiakowie mieli być jedną z rodzinnych par serialu, a nie bohaterami opowieści, która przetrwa kolejne zmiany pokoleniowe.

Witold Pyrkosz, który wcielał się w Lucjana, był dla Lipowskiej nie tylko ekranowym mężem. Przez 17 lat wspólnej pracy stworzyli duet, który dla widzów stał się niemal symbolem małżeńskiej bliskości.

Po jego śmierci w 2017 roku aktorka otwarcie mówiła o pustce na planie. Zniknął człowiek, z którym przez lata dzieliła sceny, rozmowy i zwyczajną codzienność pracy. Śmierć Pyrkosza oznaczała również koniec serialowego małżeństwa Mostowiaków, ale Barbara pozostała w „M jak miłość”.

I choć widzowie często utożsamiają ją z tą postacią, prywatne życie Lipowskiej miało zupełnie inną historię. Aktorka była dwukrotnie zamężna. Jej drugim mężem został aktor Tomasz Zaliwski. Pobrali się w 1963 roku i byli razem aż do jego śmierci w 2006 roku.

Doczekali się syna Marcina. To właśnie rodzina przez wiele lat była dla niej czymś, co trzymało ją blisko normalnego życia, z dala od wielkiego świata show-biznesu.

Lipowska nie budowała swojego wizerunku na opowiadaniu o prywatności. Znacznie częściej mówiła o zwyczajnych rzeczach: rodzinie, pracy, spotkaniach z ludźmi, teatrze czy swoich wnukach.

W jednym z wywiadów wspominała, że wnuki traktują ją przede wszystkim jak babcię, a nie jak znaną aktorkę. To właśnie w takich szczegółach najlepiej widać różnicę między Teresą Lipowską znaną z telewizji a kobietą, która po prostu wracała do domu po pracy.

Zresztą sama nigdy nie uważała się za wielką gwiazdę pierwszych stron magazynów. W rozmowie z dziennikarzami podkreślała, że jej kariera przebiegała inaczej.

„Jak już ze trzy dni siedzę w domu, to już mnie nosi” – wyznała.

Nie była aktorką, której życie prywatne przez lata śledziły tabloidy. Zamiast tego konsekwentnie pracowała i stopniowo budowała pozycję, która okazała się trwalsza niż niejeden medialny rozgłos.

Dzisiaj trudno mówić o „M jak miłość” bez Barbary Mostowiak, choć sam serial przez lata zmienił się nie do poznania.

„Ja bardzo lubię pracować, całe życie lubiłam. I w dalszym ciągu, jak jestem w pracy, to staram się zapominać o tym, ile mam lat, jak się czuję. Staram się wykonywać wszystko, jak to się mówi, na 200%, póki będę mogła. I to mnie trzyma przy życiu i to jest moja reguła na życie” – powiedziała.

Odeszli niektórzy bohaterowie, pojawili się nowi, rodzina Mostowiaków przeszła przez kolejne tragedie, śluby, rozstania i powroty. Teresa Lipowska pozostała jednym z niewielu ogniw łączących współczesną wersję historii z jej początkiem.

Dlatego najnowszy komunikat ma znaczenie nie tylko dla widzów, którzy przyzwyczaili się do widoku Barbary w Grabinie.

Jest również kolejnym rozdziałem historii aktorki, która mimo 89 lat nadal przychodzi na plan, pamięta swoje pierwsze sceny z Witoldem Pyrkoszem i wciąż chce pracować.

Teresa Lipowska nie dostała od życia jednej roli. Zanim została Barbarą Mostowiak, była aktorką teatru, filmu i telewizji, żoną, matką i babcią, kobietą, która przez dziesięciolecia przechodziła przez kolejne etapy zawodowego i prywatnego życia.

Dziś Barbara jest już niemal częścią polskiej telewizyjnej codzienności. A sama Lipowska, mimo metryki i pojawiających się ograniczeń, nadal pozostaje po drugiej stronie kamery. I na razie nic nie wskazuje na to, żeby chciała powiedzieć widzom „do widzenia”.

Monika Richardson przetrwała w mediach największe burze. Czym dziś zajmuje się Monika Richardson

Elżbieta Dmoch stała się prawdziwą ikoną PRL-u. Dlaczego była wokalistka zespołu zniknęła ze sceny po stracie męża

Cezary Żak, gwiazda serialu „Ranczo”, obchodzi dziś 65. urodziny. Czy aktor zamierza przejść na emeryturę i jakie ma plany