Ryszard Rembiszewski przez niemal ćwierć wieku był dla milionów Polaków twarzą losowań Lotto.
Pojawiał się na ekranie spokojny, elegancki i zawsze doskonale przygotowany, a charakterystyczny sposób prowadzenia losowań sprawił, że z czasem przylgnęło do niego określenie „Pan Lotto”.
Mało kto mógł wtedy przypuszczać, że za telewizyjnym uśmiechem kryje się życie prywatne, w którym szczęście wcale nie przychodziło tak łatwo.
Rembiszewski ma dziś 76 lat i, jak sam pokazuje swoim życiem, nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić.
Przez wiele lat próbował ułożyć sobie życie uczuciowe, ale jego wcześniejsze związki nie przyniosły mu tego spokoju, którego szukał.
Z pierwszego małżeństwa ma dwoje dzieci. O tym okresie swojego życia mówi jednak bardzo oszczędnie.
Znacznie więcej emocji wiązało się z kolejnym związkiem, który również zakończył się boleśnie. Ukochana odeszła, a Rembiszewski został z problemami finansowymi i długami, które musiał sam uporządkować.
W pewnym momencie mógł więc uznać, że na miłość po prostu nie ma już miejsca. Los miał jednak wobec niego zupełnie inny plan. Przełom przyszedł wtedy, gdy w jego życiu pojawiła się Elżbieta Martinez.
Poznali się w okolicznościach, które dzisiaj brzmią niemal jak scena z filmu. Martinez przyleciała z Hiszpanii do Polski na jubileusz Stana Borysa.
Po koncercie odbyło się przyjęcie, a Rembiszewski zwrócił uwagę na pozostawione przez nią rzeczy. Zabrał jej szal i torebkę, chcąc zachować się jak dżentelmen. Niewinny gest okazał się początkiem relacji, która zmieniła jego życie.
Z czasem Elżbieta nie była już tylko jego partnerką. Zaczęła również zajmować się jego sprawami zawodowymi i towarzyszyła mu podczas wydarzeń publicznych.
Ich relacja rozwijała się, choć Rembiszewski długo nie myślał o kolejnym małżeństwie. Martinez miała jednak inne podejście.
Kiedy zauważyła, że media coraz częściej komentują ich znajomość, postawiła sprawę jasno: albo ślub, albo rozstanie.
Tym razem Rembiszewski nie uciekł przed decyzją. W maju 2019 roku para stanęła przed urzędnikiem w warszawskim Urzędzie Stanu Cywilnego.
Świadkami ceremonii byli Monika i Robert Janowscy. Pan młody miał wtedy 72 lata. Dla wielu osób był to dowód, że nawet po siedemdziesiątce można rozpocząć zupełnie nowy etap życia.
Po ślubie Rembiszewski przeniósł się wraz z żoną na Costa Blanca. Hiszpania stała się ich miejscem do życia, ale Polska nadal pozostała ważną częścią jego codzienności.
Nie zerwał kontaktu z krajem, ponieważ wciąż pracuje tutaj jako aktor i pojawia się na scenie Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie.
Jego życie zaczęło więc wyglądać inaczej niż dawniej: zamiast jednego miejsca ma dwa domy i regularnie podróżuje między Polską a Hiszpanią.
Choć większość widzów zapamiętała go przede wszystkim jako prowadzącego losowania Lotto, jego zawodowa droga zaczęła się znacznie wcześniej.
Kiedy w 1983 roku otrzymał propozycję prowadzenia losowań, miał to być jedynie krótki epizod. Nikt, łącznie z nim samym, nie zakładał, że potrwa prawie 25 lat.
Z czasem stał się jednym z najbardziej charakterystycznych prezenterów polskiej telewizji, a samo Lotto na trwałe zapisało się w jego biografii.
Pamięta szczególnie momenty związane z rozwojem systemu losowań i wprowadzaniem lottomatów. Wspominał również wyjątkowe losowanie w Gdańsku, które transmitowano na żywo na placu pełnym publiczności.
Dla Rembiszewskiego właśnie takie spotkania z widzami były jednym z najcenniejszych doświadczeń.
Popularność przyniosła mu także różne plotki. Przez lata pojawiały się żarty i teorie, że „Pan Lotto” zna wyniki przed losowaniem, a nawet ma wpływ na to, jakie liczby zostaną wylosowane.
Sam Rembiszewski nigdy nie traktował takich historii poważnie. Uważa, że w przypadku loterii nie istnieje żaden niezawodny system, a o wygranej decyduje przede wszystkim przypadek.
„To miał być tylko moment, a trwał prawie 25 lat. Najpiękniejszym momentem było wprowadzanie lottomatów i cała lottomatyzacja poszczególnych oddziałów. To były naprawdę wspaniałe chwile. Pamiętam, że w Gdańsku losowanie było transmitowane na żywo, na placu z publicznością. Ludzie widzieli, jak to wszystko wygląda. To było coś ciekawego i dawało bezpośredni kontakt z widzami. To są rzeczy, które się pamięta”.
Dziś jego życie wygląda zupełnie inaczej niż w czasach największej telewizyjnej popularności. Nie ma już potrzeby codziennie pojawiać się przed milionami widzów, ale nadal pracuje, podróżuje i korzysta z życia.
Najważniejsze jednak, że po wielu rozczarowaniach znalazł u swojego boku kobietę, z którą zdecydował się spędzić kolejne lata.
Historia Ryszarda Rembiszewskiego nie przypomina bajki, w której wszystko od początku układa się idealnie. Były dwa małżeństwa, rozczarowania, samotność i problemy, ale był też moment, w którym pojawiła się nowa szansa.
Dopiero po siedemdziesiątce zdecydował się ponownie powiedzieć „tak”. I właśnie dlatego jego historia jest znacznie ciekawsza niż sama legenda „Pana Lotto” – pokazuje człowieka, który po wielu zakrętach wciąż potrafił otworzyć drzwi do kolejnego rozdziału.




