Wiktoria została przeniesiona na inny oddział szpitala. Na gorszy oddział. Delikatnie mówiąc, było tam nieprzyjemnie. Było tam wiele kobiet – warunki nie były zbyt dobre.
Nie nadawał się do remontu. Okna wiały, łóżko było stare i żelazne, materac cienki. I mało uwagi. W ogóle jej nie było. Niestety, to się zdarza.
Bogata kobieta, jeszcze nie stara, została umieszczona w dobrym miejscu, które zajmowała starsza pani, na podwójnym oddziale. Jej syn zajmował wysokie stanowisko.
I wykorzystał wszystkie swoje koneksje, aby matka poczuła się lepiej. To oczywiście godne pochwały i zrozumiałe. Ale życie jest okrutne. Czasami, aby ktoś poczuł się lepiej, komuś innemu musi się pogorszyć.
Drugi pacjent z tego podwójnego oddziału również został eksmitowany. Bogata kobieta chciała leżeć sama i jeść swoje pomarańcze i ananasy. I dobre lekarstwa.

I zażądała, żeby drugą pacjentkę przenieść gdzieś do zwykłych ludzi. Nie była aż tak chora. Ale jej rodzina naciskała na nią, by ją uśpiła.
A potem dzwonili do różnych ministerstw, aby zmusić lekarzy do leczenia tej kobiety najlepiej, jak potrafili. Dzwonili też do siebie, obiecując coś… Żądali i naciskali.
Starsza kobieta była trochę smutna, ale przeżyła swoje życie i wiedziała, że to się zdarza. Była przyzwyczajona do niesprawiedliwości i nawet nie uważała tego, co się stało, za niesprawiedliwość. Kim ona jest, by być niezadowoloną? To tylko biedna staruszka.
Co więcej, jej koledzy z oddziału poczęstowali ją posiłkiem – była samotna, jej syn zmarł dawno temu. I rozmawiali z nią. Od dawna nikt z nią nie rozmawiał.
Dali jej ciepły koc, poduszkę, winogrona i pyszny makaron instant. I sok, i jabłko, i czasopismo ze zdjęciami. I odsunęli trochę łóżko od zimnego okna.
Lekarze byli zakłopotani, a nawet zawstydzeni. Poświęcili starszej pani więcej uwagi. I starsza pani wyzdrowiała, chociaż nie było wielu szans.
Prawie żadnych. Ale wyzdrowiała! I druga kobieta również wyzdrowiała. Miała szczęście, że tak powiem. Wszystko jest najlepsze.
Bogata kobieta nie wyzdrowiała. Chociaż dostała wszystko, co najlepsze. Była pod dobrą opieką. Ale z jakiegoś nieznanego powodu jej stan się pogarszał.
Lekarze rozkładali ręce, ale nic nie mogli zrobić. Chociaż dawali jej najlepsze leki i ciągle przychodzili na oddział.
Potem jedna z pielęgniarek powiedziała, że często tak było na tym oddziale. To było złe miejsce. Chociaż jest to bardzo ładny oddział, został dobrze wyremontowany. Łóżka są nowe, a okna plastikowe.
Został odnowiony, aby przełamać klątwę, aby go unowocześnić. I umieścili beznadziejnych na tym oddziale / Z jednej strony, aby poczuli się lepiej.
Z drugiej strony, rozumiesz. Beznadziejnemu pacjentowi oddział nie zaszkodzi. Nie będzie gorzej. Chociaż jest ciemno. Pielęgniarka powiedziała to z szacunkiem.
A może bogaczka nie wierzyła w niebezpieczeństwo swojej sytuacji – gdy wszyscy wokół niej marudzili i biegali, podając jej tyle leków.
A może nie jest dobrze być samemu na oddziale. Nawet jeśli są tam pomarańcze i drogie witaminy.
Ale niebezpiecznie jest zajmować czyjeś miejsce. Wszystko ma jakiś sens i porządek, a sprawiedliwość to też porządek. I nie powinniśmy zaburzać tego porządku, żeby gmach naszego dobrobytu się nie zawalił.