„Zrobiłem swoją część: teraz twoja kolej”: mój mąż nie chce pomagać mi w pracach domowych, ponieważ uważa, że nie jest to konieczne

Mieszkamy razem od dwóch lat i im dłużej z nim żyję, tym bardziej czuję się spięta, ponieważ on nie wydaje się żyć w rodzinie, ale wykonuje swoje obowiązki.

A ponieważ jego obowiązki są nieprzyjemne, robi wszystko w bardzo ścisłych ramach.

Po ślubie podzieliliśmy się obowiązkami, bo kiedy przeprowadziłam się do mieszkania męża, wydłużyły się moje dojazdy do i z pracy.

Nie miałam fizycznie czasu na wykonywanie wszystkich obowiązków domowych, a mój mąż, który wrócił do domu godzinę wcześniej, nawet nie podrapał się po głowie, żeby pomóc. I to pomimo tego, że wychodził do pracy później niż ja.

Zdając sobie sprawę, że nie wytrzymam tak długo, usiadłam z mężem i porozmawialiśmy o obowiązkach domowych.

screen Youtube

To była długa i trudna rozmowa, ale udało mi się przekazać mu, że zarówno mąż, jak i żona powinni brać w niej udział.

Podzieliliśmy się tym, co on będzie robił, a co ja. Wyszło dobrze, ale o ile ja luźno interpretowałam warunki podziału obowiązków, o tyle mój mąż postawił sprawę jasno: ani w prawo, ani w lewo.

Na przykład, muszę wynosić śmieci po moim mężu. Ale jeśli np. gdzieś idę i jest mi to po drodze, to mogę chwycić śmieci i wyrzucić. Żadnych problemów i czuję się jak bohater.

Naczynia zmywam po wcześniejszym umówieniu się. Po obiedzie zmywam wszystko, ale jeśli mój mąż jadł lub pił herbatę, to nawet nie pomyśli o spłukaniu naczyń. To jego obowiązek.

Ja również gotuję w domu. Nawet jeśli mój mąż wróci z pracy przede mną, nie zrobi nic: będzie siedział i czekał, aż wrócę do domu i zacznę gotować. Przyniesie do domu zakupy, a potem usiądzie i będzie na mnie czekał.

Ten nawyk bardzo mnie złościł. Nie sądzę, żeby ludzie zachowywali się tak w rodzinie, bo to nie jest funkcja, tylko życie rodzinne. Tutaj trzeba nie żyć, ale mój mąż podkreśla, że umówiliśmy się: musimy się tego trzymać.

Ostatnio się rozchorowałam. Poszłam do pracy z poczuciem, że źle spałam. Myślałam, że przejdę się po biurze i wszystko będzie dobrze. Ale dostałam gorączki, bólu głowy i zostałam odesłana do domu.

Wróciłam do domu, wzięłam leki, napisałam mężowi, że jestem chora i poszłam spać, bo nie mogłam zrobić nic innego. Sen był ciężki, nie sprawił, że poczułam się lepiej. Było mi gorąco i zimno. Nie mogłam obniżyć temperatury, czułam się obrzydliwie.

Zadzwoniłam do męża i poprosiłam go, żeby kupił jakieś lekarstwo, które sprawi, że poczuję się lepiej, on krzyknął i rozłączył się. Nie słyszałam, jak mąż wszedł do domu, ale potem poczułam, że zbliża się wielkimi krokami.

Włączył górne światło w sypialni, położył lekarstwa na stoliku nocnym i ponownie zapytał mnie, jak się czuję. Usłyszał, że nie czuję się dobrze, milczał, a potem zapytał, kiedy będzie kolacja.

Nawet usiadłam w łóżku w szoku, zapominając o dreszczach i bólu głowy. Jaka kolacja? Ciężko mi się położyć, a mój mąż chce, żebym wstała i robiła jakieś skomplikowane manipulacje! Uważa, że zrobił swoje: teraz moja kolej.

Nie chciałam płakać, ale zrobiło mi się siebie żal. Nie tak wyobrażałam sobie życie rodzinne. Mój mąż nie jest zainteresowany moim zdrowiem, ale jest bardzo zainteresowany obiadem: kupił artykuły spożywcze.

Kiedy tak rozmyślałam, mój mąż wszedł do pokoju jeszcze dwa razy i potępił mnie. Za trzecim razem nie wytrzymałam i powiedziałam, że nie mam siły gotować: mam gorączkę.

Mężczyzna zacisnął usta, powiedział, że wszystko jest jasne i wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami.

Ugotował coś dla siebie i nawet na mnie nie spojrzał. Nie zaproponował mi jedzenia ani herbaty i poszedł spać do salonu. Albo bał się zarazić, albo wyraził swoje nastawienie.

Ta sytuacja bardzo mnie zabolała. Moim zdaniem mężczyzna zachował się obrzydliwie. Ale w moich oczach nie zrobił nic dziwnego.

Co takiego? Robił wszystko, co należało do jego obowiązków. Ale tak nie działa rodzina. Może wcale nie jesteśmy rodziną.

Pewnego dnia Michał przyszedł odwiedzić swojego syna, ponieważ nie mieszkał z jego matką, a chłopiec przyniósł mu jabłko i zabawki, a mężczyzna został na stałe

Moja matka pomagała wszystkim oprócz własnej rodziny, a teraz nie rozumie, dlaczego my nie pomagamy jej

Mój były mąż chciał, aby nasza córka pomagała jego nowej żonie przy dziecku, ale ja byłam temu przeciwna