screen Youtube
W domu babci Maria jest osobą pobłażliwą. Anna, teściowa, ma słabość do wnuczki i pozwala jej na prawie wszystko: kupuje drogie zabawki i słodycze, a oni zapominają o drzemkach. W domu staram się ustanowić ścisły reżim.
Ale w ostatni weekend postanowiliśmy z mężem zostawić naszą córkę z teściową i trochę odpocząć. Żyć dla siebie, że tak powiem.
W niedzielę wieczorem kobieta przyprowadziła dziewczynkę do domu. Anna przywitała ją i powiedziała, że Maria jest dziś taka zmęczona, cały dzień spędziły w wesołym miasteczku, a ona jadła watę cukrową i popcorn. W sumie mieli wspaniały weekend.
Zapytałam ją surowo, czy to nie za dużo jak na jeden dzień. Zapytałam też, czy moja córka jadła coś niezwykłego.
Teściowa powiedziała, że rano zjadła owsiankę i wypiła herbatę z bułeczkami. Nie byłam zadowolona, że dziecko ograniczyło się do jednego śniadania.
Chciałabym zauważyć, że za każdym razem, gdy Maria odwiedza babcię, wraca zupełnie innym dzieckiem. Staje się kapryśna, uparta i żąda wszystkiego na raz.
Powiedziałam córce, żeby umyła ręce przed jedzeniem, a Maria schowała się pod stołem i zrobiła niezadowoloną minę.
Moja teściowa natychmiast stanęła w obronie wnuczki, mówiąc, że od tygodnia czekała, aż ją do nich puścimy. Kiedyś odwiedzała ich w dni powszednie, ale teraz zadowalają się tylko weekendami.
Próbowałam wyjaśnić teściowej moje stanowisko, mówiąc, że moja córka ma codzienną rutynę, której nie należy zakłócać.
Po takim wspólnym weekendzie chodzi późno spać, a rano jest kapryśna i w ogóle się nie słucha.
Teściowa powiedziała mi, że nie ma w tym nic złego, jest dzieckiem i potrzebuje tylko zabawy i radości, bo dzieciństwo tak szybko się kończy. I powiedziała to tak, jakbym próbowała pozbawić dziecko najbardziej podstawowych potrzeb.
Zaczęłam się irytować, bo byłam zmęczona ciągłymi kłótniami i tym, że moje starania o wychowanie córki według określonych zasad były niweczone po każdym weekendzie u babci.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby Maria spędzała z nimi czas, ale proszę, żeby szanowali moje zasady wychowania i przestrzegali reżimu, który sumiennie wpajam mojej córce.
Wspaniale jest cieszyć się życiem! Ale do tego trzeba znać zasady, rozumieć, co jest dobre, a co złe.
Kłótnia trwała jeszcze przez jakiś czas. Rozmawialiśmy o granicach, dyscyplinie i o tym, co to znaczy być dobrą matką. W końcu Anna wstała i powiedziała, że wychodzi i żebym uważała z dyscypliną, bo Maria wyrośnie na straszną nudziarę.
Nie odprowadziłam jej do drzwi, bo pogrążyłam się w myślach. Nasza rozmowa niczego nie rozwiązała. Najprawdopodobniej nie będę już zabierał Marii na weekendy do teściowej, bo przywrócenie reżimu trzyletniemu dziecku po dwóch pełnych dniach permisywizmu u babci wymaga ode mnie trochę wysiłku.
Zaczynam się też czuć jak zła matka, jakbym trzymała córkę na uwięzi i karmiła ją tylko chlebem i wodą. Ale tak nie jest! W życiu Marii są słodycze, gry i różne zabawki. Ale wszystko to ma swoje granice i uważam, że moja teściowa również powinna to zrozumieć.
Na początku nic nie zapowiadało, że stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny…
Nie zaczynał od wielkich studiów telewizyjnych ani od pozycji, która gwarantowała rozpoznawalność. Robert Mazurek budował…
Na scenie była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki lat 60. i 70., a…
Przez lata była jedną z twarzy, które widzowie kojarzyli natychmiast. Codzienna obecność na ekranie sprawiła,…
Na scenie była pewna siebie, błyskotliwa i natychmiast rozpoznawalna. Jej głos i sposób mówienia sprawiały,…
Ich miłość nie była historią gwałtowną ani spektakularną od pierwszego spojrzenia. Raczej powolnym zbliżeniem dwóch…