Nie byłam u teściowej od kilku lat, a ona nas nie odwiedza. A wszystko dlatego, że jestem przyzwyczajona do samodzielnego decydowania o swoim życiu

Od pierwszych dni zaczęliśmy z mężem żyć jako odrębna jednostka społeczna.

Miałam jednopokojowe mieszkanie po babci, które w przyszłości planowaliśmy zamienić na wspólne dwupokojowe lub nawet trzypokojowe.

Byłam więc sama sobie szefem w domu i nie zamierzałam słuchać nikogo, jak kierować swoim życiem.

Mówiąc ściślej, byłam gotowa wysłuchać dobrych rad, pożyczyć coś przydatnego, nie widziałam w tym nic złego, ale uczenie mnie, ile razy w tygodniu myć podłogę, w jakiej kolejności składać ręczniki i jak prasować pościel, było zbędne.

Nawet matki nie wpuszczałam do mieszkania z jej zasadami, a co dopiero teściową.

screen Youtube

Ale rad udzielała chętnie i szczodrze. Sama zawsze była na paradzie, z wyrazem szlachetnego majestatu na twarzy.

Moja teściowa zawsze starała się dyskretnie pokazać, że nie może się równać z moją matką i ze mną. My przyjechaliśmy ze wsi przedwczoraj, a oni są mieszkańcami miasta, inteligencją następnego pokolenia.

Na początku przyszła w odwiedziny nawet w kapciach. Mówiła, że to jakieś specjalne wsparcie dla jej stóp, ale było jasne, że to tylko wymówka i nic więcej.

Siadała na brzegu sofy, rozglądała się, a potem zaczynała mówić ze zmęczonym uśmiechem. Matka mojego męża powiedziała, że te zasłony w ogóle nie pasują do wnętrza, są w złym guście.

Teściowa uważa, że trudno mi zrozumieć takie rzeczy, więc powinnam posłuchać dobrej rady – wymienić zasłony.

Mama mojego męża zauważyła też, że w mojej kuchni wszystko jest zle poukładane! Tekstylia powinny leżeć na dole, razem z płatkami śniadaniowymi, a patelnie powinny być przechowywane osobno.

Przypomnę, że wszystkie te występy miały miejsce w moim mieszkaniu. Mogłam od razu wynieść matkę męża z domu za łokieć, ale byłam młoda i trzymałam się myśli, że muszę to znieść, że nic się nie da zrobić, że to moja teściowa.

Mój mąż powiedział mojej matce, że sami to załatwimy, ale to nie wyglądało przekonująco dla mojej teściowej.

Ja sama byłam w domu teściowej tylko raz i to w biegu. To znaczy nie piłam tam herbaty, nie przyglądałam się sytuacji. Matka mojego męża wolała przyjmować gości gdzieś neutralnie, w kawiarni lub restauracji.

Ale kiedy wybuchła pandemia, wszystko było zamknięte, a ona postanowiła świętować swoje urodziny w domu. Mój mąż i ja, kilku jej przyjaciół, kilku krewnych zostało zaproszonych i to wszystko.

Mój mąż i ja zostaliśmy poproszeni przez jej matkę o wcześniejsze przybycie, aby pomóc jej przygotować się do uroczystości.

Mój mąż był wtedy na wakacjach, a ja byłam już na urlopie macierzyńskim, więc zgodziliśmy się bez żadnych problemów.

Mój mąż był potrzebny do pomocy z siłą i bieganiem, a ja do pomocy w gotowaniu. Gdy zobaczyłam stan naczyń w domu teściowej, zrobiło mi się niedobrze.

Na talerzach i sztućcach była tłusta powłoka, niektóre kubki miały nieumyte brzegi od herbaty lub kawy. Naczynia były nie tylko nieprzyjemne do jedzenia, ale także do trzymania w rękach.

A wszystko to na tle idealnie czystego mieszkania. Byłoby to zrozumiałe, gdyby wszędzie był brud, śmieci i zaniedbanie, ale tak nie było.

Na początku myślałam, że po prostu trafiłam na jakieś kiepskie egzemplarze. Ale po spojrzeniu na naczynia w suszarce zdałam sobie sprawę, że wszystkie takie były.

Aby nakryć do stołu, moja teściowa wyjęła naczynia z kredensu i wszystko było w idealnym stanie, ale reszta pozostawiła mnie przerażoną i zdegustowaną.

Nie zaczęłam rozmowy i nie obnażyłam teściowej za jej zachowanie ani w żaden sposób się nie cieszyłam, przynajmniej nie na głos.

Po prostu poszłam do zlewu i zaczęłam metodycznie myć wszystkie naczynia, które miały być używane do gotowania.

Moja teściowa nie od razu to zauważyła, a kiedy w końcu zapytała mnie, co robię i otrzymała odpowiedź, zaczęła się oburzać, jakbym nazwał ją świnią.

Nie wdawałam się w dyskusję, po prostu pokazałam jej różnicę między talerzami, które już umyłam, a tymi, do których jeszcze nie dotarłam.

To samo zrobiłam ze sztućcami. Nawet nie miałam jej za złe, że w ten sposób uczyła mnie życia, ale sama założyłam chlew.
Chociaż bardzo chciałam.

Moja teściowa poczuła się urażona i weszła do pokoju, a ta scena sprawiła, że skręciło mi się w żołądku. Zrobiłam to, o co prosiła mnie matka męża i pojechałam taksówką do domu, żeby odpocząć.

Mój mąż próbował ze mną zerwać, ale odmówiłam. W końcu to były urodziny mojej matki. Obiecałam, że jeśli będzie gorzej, zadzwonię do niej.

Według mojego męża wieczór się udał, on i jego mama zdążyli wszystko przygotować. Dowiedział się o naszym nieporozumieniu, a ona była bardzo urażona. Pewnie oczekiwała, że ją przeproszę, ale ja nie chciałam. Uważałam, że nie ma za co przepraszać. Mój mąż nie nalegał.

Nawiasem mówiąc, w następnym roku podarowaliśmy teściowej zmywarkę. Od tamtej pory ani razu nie byłam u teściowej.

Dzięki Bogu, ona też jest z nami. Wysyłamy jej pozdrowienia przez mojego męża, wymieniamy się prezentami na święta na odległość i tyle. Jest mi z tym dobrze, ale nadal uważam tę historię za dziwną, szczerze mówiąc.

„Zrobiłem swoją część: teraz twoja kolej”: mój mąż nie chce pomagać mi w pracach domowych, ponieważ uważa, że nie jest to konieczne

Moja matka pomagała wszystkim oprócz własnej rodziny, a teraz nie rozumie, dlaczego my nie pomagamy jej

Moja matka pomagała wszystkim oprócz własnej rodziny, a teraz nie rozumie, dlaczego my nie pomagamy jej