screen Youtube
Mama i tata zawsze byli w pracy i po prostu nie mieli wystarczająco dużo czasu, by nas wychowywać. Najważniejsze było to, by nas nakarmić, ubrać i trzymać z dala od kłopotów.
Mój starszy o dwa lata brat i ja radziliśmy sobie z tym z różnym powodzeniem. Ale mieliśmy dużo niezależności.
Mój brat i ja sami chorowaliśmy, byliśmy sami w szpitalach, sami chodziliśmy do i ze szkoły, chodziliśmy z kluczem na szyi, a od szóstego roku życia mogliśmy się sami karmić, jeśli coś było w lodówce.
Zanim skończyłam dziesięć lat, sama gotowałam zupę, smażyłam ziemniaki, a nawet robiłam naleśniki.
Byliśmy przyzwyczajeni do radzenia sobie z własnymi sprawami i problemami. Moi rodzice mieli wtedy inne zmartwienia. Celem naszych rodziców było uchronienie nas przed śmiercią z głodu i zimna, i to im się udało.
A my staraliśmy się nie zawracać rodzicom głowy bzdurami. Jeśli mogliśmy sami rozwiązać problem, robiliśmy to, a do mamy i taty zwracaliśmy się tylko w skrajnych przypadkach, gdy bez ich interwencji nie dało się obejść.
To, że żyliśmy w takim reżimie, nie jest ani dobre, ani złe. Tak po prostu było – rodzice są zajęci ważnymi sprawami, a dzieci bardzo szybko uczą się samodzielności.
Na początku XXI wieku było już znacznie lepiej. Mój tata dostał dobrą pracę, mama poszła na urlop macierzyński i urodziła Natalią, moją młodszą siostrę.
Najwyraźniej moja mama postanowiła zainwestować w siostrę całą niewydaną troskę, uwagę i nudę, której nie miała czasu wyrzucić na mojego brata i mnie.
Czas był już spokojny, mój tata zapewniał rodzinie wszystko, czego potrzebowali, mój brat i ja byliśmy wystarczająco dorośli i samodzielni, więc moja matka rozpłynęła się w mojej siostrze.
Razem z bratem patrzyliśmy jak nasza siostra dorasta ze zdziwieniem, czasem z żalem, czasem z zazdrością. Ale bardziej współczuliśmy. Wydawało nam się, że kwiatek pod kapturem ma więcej swobody niż nasza siostra.
Mama nie pozwalała jej zbliżać się do zlewu, żeby nie stłukła talerza i nie skaleczyła się podczas zmywania, ani do kuchenki, bo dziecko mogłoby się poparzyć. Nawet siostra nie nalewała sobie herbaty, bo matka bała się, że ją upuści i się poparzy.
Mama wszędzie brała Natalię za rękę, nigdzie jej nie puszczała, ciągle wymagała, żebyśmy się nią opiekowali, pomagali jej i ją chronili, jakby jej siostra była kryształem i w każdej chwili mogła się roztrzaskać na okruchy.
Tata, który również nie dbał o swoją młodszą córkę, patrzył na sprawy bardziej obiektywnie i próbował przemówić mamie do rozsądku, ale nie udało mu się.
Mieli kilka poważnych kłótni, a potem ojciec po prostu się poddał i zdecydował, że jego zadaniem jest utrzymanie rodziny, a matka powinna zająć się dziećmi.
Moja matka nadal robiła to, co uważała za słuszne. Nic dziwnego, że moja siostra dorastała bezradna jak nowo narodzony kociak.
Zanim skończyła dwadzieścia lat, potrafiła co najwyżej nalać sobie herbaty i zrobić kanapkę, pod warunkiem, że chleb, ser i wędlina były już pokrojone.
Jedynymi urządzeniami, których umie używać, są czajnik i kuchenka mikrofalowa. Ani pralka, ani odkurzacz nie są poza jej kontrolą.
W wieku dwudziestu lat Natalia nie potrafi o siebie zadbać. Nie wie, jaki szampon jest dla niej odpowiedni, jaką ma grupę krwi ani co jadła w dzieciństwie. Wciąż chodzi do kliniki z matką, ponieważ są tam wściekłe ciotki, które mogą skrzywdzić dziewczynę.
Najwyraźniej moja siostra sama urodziła się z miękką naturą, a do tego dochodzi wychowanie jej matki, które zmieniło ją w pluszową zabawkę. Nie wyobrażam sobie, jak znajdzie pracę i jak będzie tam potem pracować. Nikt nie wpuści tam mojej mamy.
A sama mama pewnie już zrozumiała, że nie będzie żyła wiecznie i jej córka będzie musiała jakoś żyć dalej. Ale zamiast zacząć uczyć córkę samodzielności, nawet tak późno, postanowiła wyładować się na moim bracie i na mnie.
Mama mówiła, żebyśmy nie porzucali siostry. Będzie kompletnie zagubiona w życiu, nic nie wie. Ja i mój brat, choć mamy własne rodziny, oczywiście nie zostawimy Natalii.
Ale nikt nie będzie za nią biegał tak jak jej matka, to pewne. Próbowaliśmy już kilka razy wyciągnąć ją z jej skorupy, ale jej matka natychmiast tłumiła wszystkie nasze wysiłki w zarodku. Mówią, że nie ma sensu kpić z dziewczyny.
Nie rozumiem mojej matki. Widzi, co zrobiła, i zamiast to naprawić, nadal robi to samo. Komu ona robi lepiej swoim zachowaniem? Na pewno nie Natalię.
W tej historii wszystko wydaje się odwrócone od tego, do czego przywykliśmy, bo role, które…
W jego życiu uczucia zawsze zajmowały miejsce pierwszoplanowe, a Jacek Borkowski nigdy nie ukrywał, że…
Na początku nic nie zapowiadało, że stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny…
Nie zaczynał od wielkich studiów telewizyjnych ani od pozycji, która gwarantowała rozpoznawalność. Robert Mazurek budował…
Na scenie była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki lat 60. i 70., a…
Przez lata była jedną z twarzy, które widzowie kojarzyli natychmiast. Codzienna obecność na ekranie sprawiła,…