Mój mąż nie pomaga mi w pracach domowych, nawet nie zmywa naczyń. A moja teściowa uważa, że nie powinien tego robić

Zdałam sobie sprawę, że mój mąż Aron był całkowicie bezradny w domu, zaraz po ślubie.

Przecież doskonale rozumiem, że mężczyźni nie uczą się w szkole ekonomii domowej i nie stoją w kuchni obok swoich matek z garnkami i patelniami w rękach.

Po prostu moja teściowa zawsze mówiła o swoim synu z taką dumą, jakby nie był człowiekiem, ale jakimś nadczłowiekiem.

„Mój Aron jest taki, mój Aron jest tamtaki.” Ma złote ręce i czystą głowę. I wtedy zobaczyłam, że złote ręce mojego drogiego męża są włożone w niewłaściwy sposób.

Nie tylko nie wiedział, jak gotować, ale po prostu nie wiedział, z której strony podejść do pieca, aby na przykład zrobić pierogi. Cóż, jestem cierpliwą osobą.

screen Youtube

Nauczyłam męża najprostszych potraw. Teraz może sam się wyżywić, gotując jajka lub makaron.

Ale to, czego nie mogę nauczyć mojego męża, to nie być świnią. Mój mąż ma zły nawyk, który bezpośrednio zagraża naszemu rodzinnemu szczęściu.

Faktem jest, że nienawidzi myć garnków, w których jedzenie skończyło się. Jeśli tak się stanie, Aron nakłada sobie tyle jedzenia, że na dnie garnka zostaje tylko jedna łyżka.

Zadowolony z siebie (w końcu jedzenie nadal jest w pojemniku!), mąż wsuwa naczynie z obiadem lub kolacją z powrotem do lodówki. Ja, która niczego nie podejrzewam, zaglądam do środka.

Moim celem jest sprawdzenie, co jeszcze mamy na kolację lub lunch. Jeśli nic nie ma, zaczynam gotować. I wyobraźcie sobie, że zaglądam do wnętrza lodówki.

Widzę garnek, w którym według moich obliczeń powinno być jeszcze jedzenie na kilka posiłków. Z braku czasu nie wyjmuję garnka i nie sprawdzam jego zawartości.

Wybiegam do pracy, wracam późnym wieczorem, zabieram się za jedzenie i okazuje się, że w ogromnym garnku została tylko jedna łyżka jedzenia, osierocona i rozmazana po ściankach. Mój mąż zdążył skończyć coś innego, więc nadal jestem głodna.

Kiedy sytuacja wydarzyła się po raz pierwszy, nie przeklinałam. Szczerze próbowałam porozmawiać z mężem. Może myślałam, że w ich rodzinie panują inne zasady.

Aron powiedział, że tak, rzeczywiście, jego matka była odpowiedzialna za utrzymanie wszystkich garnków. To znaczy, otwierała je i sprawdzała, czy coś jest w środku, czy też są całkowicie puste i tylko zajmują miejsce.

Powiedziałam mężowi, że to wszystko było bardzo fajne. Tylko jego matka była gospodynią domową i mogła sobie pozwolić na spędzanie czasu na oglądaniu doniczek.

Ja pracuję i czasami wracam do domu później niż on. I można sobie tylko wyobrazić, jak nieprzyjemne jest dla mnie znalezienie pustego garnka w lodówce zamiast w zlewie.

Mój mąż przytaknął. „Tak, mówią, to nieprzyjemne. Poprosiłam męża, aby zgodził się, że nie będzie już zostawiał pustych naczyń na półkach lodówki. Możesz je postawić gdziekolwiek, sama je umyję i odłożę.

Aron ponownie przytaknął. Tydzień później znów wróciłam późno z pracy i natknęłam się na pusty garnek, który poprzedniego ranka był wypełniony tłuczonymi ziemniakami i kotletami.

Kiedy zapytałam, dlaczego puste naczynia stoją na półce, a nie w zlewie, mój mąż wzruszył ramionami. Kto wie, zapytałam męża.
Kiedy sytuacja powtórzyła się po raz trzeci, warknęłam.

Nie, trzeba przyznać, że nawet zwierzę już by się zorientowało, że tak się nie robi. I tylko mój mąż nie przejmuje się moimi słowami. Tak to właśnie działa.

Krzyczałam tak głośno, że sąsiedzi pewnie mnie usłyszeli. Obiecałam, że zrzucę mężowi patelnię na głowę, jeśli jeszcze raz znajdę puste naczynia na półce lodówki.

Aron też zaczął się złościć. Pokłóciliśmy się i poszliśmy do swoich pokoi. Siedzimy osobno przez godzinę lub dwie.

Słyszę męża idącego korytarzem. Patrzę, a on pakuje swoje rzeczy do plecaka! Dokąd idziesz, pytam. Odpowiada: „Do mamy!”

Mówi, że tutaj go nie rozumieją i nie musi znosić chamstwa. Niech go mama nauczy odróżniać puste naczynia od wszystkich innych, skoro już w dzieciństwie dał się omamić jej słowom.

Moja teściowa zadzwoniła do mnie tego samego wieczoru i powiedziała, że kompletnie oszalałam z moimi zasadami. Powiedziała, że mężczyźni nie rozumieją takich rzeczy.

Zastanawiałam się, jak mój ojciec i brat nauczyli się zmywać naczynia i pomagać matce w innych obowiązkach. Czy mają inne mózgi? Nie, mój mąż jest po prostu infantylną osobą, która nie chce dorosnąć! W porządku, pomogę mu!

Moja przyjaciółka z dzieciństwa zaprosiła mnie na swój ślub, ale nie spodobało jej się to, co przyniosłam: „Mogłaś się przygotować albo w ogóle nie przychodzić”

Zaczęła bardziej o siebie dbać, a jej mężowi nie podobało się, że nawet inni to zauważyli

Moja mama bardzo chciała mieć domek letniskowy, a kiedy go dostała, poprosiła nas, abyśmy zabrali ją do domu. Mój mąż i siostra wiedzieli, że tak się stanie