Krzysztof Jackowski od lat przyciąga uwagę Polaków tym, czego nie da się sprawdzić w chwili, gdy o tym mówi.
Jego wizje dotyczą przyszłości, polityki, konfliktów i wydarzeń, które — według niego — dopiero mają nadejść.
Jedni traktują je z dystansem, inni regularnie wracają do jego nagrań, próbując sprawdzić, czy któreś z wcześniejszych przewidywań znalazło później odbicie w rzeczywistości.
Tym razem jasnowidz z Człuchowa znów zabrał głos. I już na początku swojej najnowszej wypowiedzi przyznał, że od kilku tygodni ma wyjątkowo złe przeczucia.
Jackowski nie mówił o jednym konkretnym wydarzeniu. Przedstawił raczej obraz świata, w którym kilka kryzysów może zacząć nakładać się na siebie. Według jego słów świat miałby znaleźć się bliżej poważnego konfliktu, niż mogłoby się wydawać.
„Czuję od dłuższego czasu, od dwóch, trzech tygodni, czuję, drodzy Państwo, że zbliża się to najgorsze” — powiedział podczas swojej transmisji.
To właśnie te słowa najmocniej wybrzmiały w jego najnowszej wizji. Jackowski mówił o możliwości pojawienia się kilku konfliktów jednocześnie.
Nie przewidywał jednej wojny w klasycznym znaczeniu, ale kilka ognisk zapalnych, które mogłyby rozlać się na różne części świata.
„Powstanie kilka wojen, cztery, pięć wojen, to nie będzie jedna wielka wojna” — stwierdził.
W jego opowieści pojawił się także temat gospodarki. Jasnowidz połączył możliwe konflikty z gwałtownymi zmianami ekonomicznymi, które
jego zdaniem mogą być odczuwalne jeszcze w 2026 roku.
Użył przy tym mocnego obrazu „rozbryzganej krwi”, który — jak zaznaczył — kojarzył mu się z nadchodzącymi wydarzeniami.
Jackowski mówił również o Unii Europejskiej. Według jego wizji w przyszłości kilka państw może zacząć rozważać opuszczenie wspólnoty, tłumacząc taką decyzję konfliktem interesów.
Czuję od dłuższego czasu, od dwóch, trzech tygodni, czuję, drodzy Państwo, że zbliża się to najgorsze, że świat zmierzy się niedługo z poważnymi zdarzeniami. Nie będziemy mogli wielu sytuacji zrozumieć. Czuję, że konflikt światowy jest blisko.
To jednak kolejny element jego przepowiedni, a nie informacja o realnie podjętych decyzjach państw członkowskich.
Powstanie kilka wojen, cztery, pięć wojen, to nie będzie jedna wielka wojna.
Najbardziej niepokojący fragment dotyczył jednak Stanów Zjednoczonych i Chin. Jackowski przewidywał możliwość poważnego starcia pomiędzy dwoma światowymi mocarstwami.
W jego wizji miało dojść do konfrontacji na wodzie, na oceanie. Jednocześnie sugerował, że wydarzenia te mogłyby mieć poważne konsekwencje dla całego świata.
Rozbryzgana krew mi się skojarzyła jako symbol. Potężne zmiany ekonomiczne w 2026 roku.
Nie mniej mocno zabrzmiały jego słowa dotyczące Donalda Trumpa. Jackowski zasugerował, że obecny prezydent Stanów Zjednoczonych może nie zakończyć swojej kadencji z powodów zdrowotnych lub biologicznych.
Takie twierdzenie pozostaje jednak wyłącznie elementem jego wizji i nie ma podstaw, by przedstawiać je jako zapowiedź rzeczywistego wydarzenia.
Unia Europejska, mam poczucie, że z Unii Europejskiej stanowczo będzie chciało wystąpić kilka państw pod hasłem jako konflikt interesów.
Wątek Polski pojawił się w kontekście wojny w Ukrainie i relacji Rosji z Zachodem. Jackowski mówił o możliwych rosyjskich uderzeniach w infrastrukturę, również poza Ukrainą.
W pewnym momencie wymienił nawet Polskę, twierdząc, że może znaleźć się ona w znacznie trudniejszym położeniu.
To właśnie tutaj jego wizja robi się szczególnie poważna. Polska od ponad czterech lat żyje w cieniu wojny za wschodnią granicą.
Każda wypowiedź dotycząca możliwego rozszerzenia konfliktu automatycznie wzbudza więc większe emocje niż podobne przewidywania sprzed lat.
Jackowski sugerował również, że szczególnie niepokojąca może być jesień. W niektórych przekazach związanych z jego najnowszą wizją pojawia się nawet druga połowa września jako okres, który ma przynieść przełomowe wydarzenia.
Nie oznacza to jednak, że takie wydarzenia rzeczywiście nastąpią. To jedynie termin wskazany przez jasnowidza w ramach jego własnej interpretacji.
W 2026 dojdzie do potężnego zagrożenia i możliwości bitwy dwóch największych mocarstw, Chin i Ameryki. Do tej bitwy dojdzie na oceanie, na pewno na wodzie.
Kim właściwie jest człowiek, którego słów słuchają setki tysięcy osób? Krzysztof Jackowski pochodzi z Człuchowa i od wielu lat funkcjonuje w polskiej przestrzeni publicznej jako jasnowidz. Największą rozpoznawalność zdobył dzięki sprawom osób zaginionych.
Przez lata opowiadał o swoich wizjach dotyczących miejsc, w których mogły znajdować się osoby poszukiwane.
Na swojej oficjalnej stronie deklaruje współpracę z policją i podaje liczbę ponad 700 odnalezionych osób.
Jego działalność od dawna budzi jednak kontrowersje. Nie istnieją naukowe podstawy pozwalające potwierdzić zdolność jasnowidzenia, a skuteczność takich praktyk była przedmiotem sporów.
Sama policja wielokrotnie podkreślała, że informacje pochodzące od jasnowidzów nie mogą zastępować profesjonalnych działań śledczych.
Właśnie dlatego jego wizje należy traktować jako deklaracje ich autora, a nie jako źródło wiedzy o tym, co wydarzy się w przyszłości.
Z czasem Jackowski przeniósł znaczną część swojej działalności do internetu. Regularnie prowadzi transmisje, podczas których odpowiada na pytania widzów i przedstawia kolejne wizje.
Jego kanał na YouTube ma setki tysięcy obserwujących, a materiały zgromadziły setki milionów wyświetleń.
Jego popularność nie słabnie, ponieważ porusza tematy, które dotyczą niemal każdego — bezpieczeństwa, pieniędzy, wojny, polityki i przyszłości.
Tym razem jednak atmosfera jego wypowiedzi była wyjątkowo ciężka. Jackowski nie opowiadał o odległej przyszłości.
Mówił o najbliższych miesiącach, o jesieni 2026 roku i o wydarzeniach, które — według jego własnych odczuć — mogą zmienić sytuację na świecie. Wspomniał o kilku konfliktach, napięciach między mocarstwami, możliwych problemach gospodarczych i sytuacji Polski.
Czy którakolwiek z tych rzeczy rzeczywiście się wydarzy? Tego dziś nie da się wiedzieć. I właśnie ta granica między przepowiednią a rzeczywistością jest w przypadku Jackowskiego najważniejsza.
Jego słowa mogą wywoływać emocje, mogą skłaniać do dyskusji, ale nie są wiadomością o przyszłości.
Jedno jest pewne — jego najnowsza wizja już wywołała zainteresowanie. A ponieważ Jackowski od lat pozostaje jedną z najbardziej
rozpoznawalnych postaci polskiego świata jasnowidzenia, można spodziewać się, że jego kolejne transmisje będą uważnie śledzone.
Zwłaszcza że tym razem sam jasnowidz przyznał, że od dawna nie miał tak złego przeczucia.




