screen Youtube
Koleżanka musiała podróżować dość daleko, aby wziąć udział w kursie. Przystanek autobusowy był tuż obok domu tej kobiety. To było bardzo wygodne.
Koleżanka przychodziła, witała się, szła do toalety i szybko wychodziła. Nic szczególnego. Sytuacja domowa.
Tylko kobieta na urlopie macierzyńskim za każdym razem myła toaletę. Dzieci były w domu. Ona zmieniała ręcznik.
I z jakiegoś powodu czuła się poirytowana i urażona. Ale co w tym złego? To naturalna ludzka potrzeba, trzeba to zrozumieć, wczuć się w sytuację!
A potem dzieci zaczęły chorować, mąż się załamał, ona była w złym nastroju… Koleżanka nie zrobiła żadnych „czarów”, po prostu wykorzystała dom kobiety jako toaletę.
Inną kobietę odwiedziła koleżanka, którą znała. Nie do toalety, ale w odwiedziny. Ale wszyscy „goście” mieli pewien schemat: koleżanka narzekała na swoje problemy.
Narzekała na męża, na teściową, na brata, na żonę brata, na choroby, na drobne obelgi, na długi… Narzekała wystarczająco, a potem mówiła, że poczuła się lepiej, kiedy się ze mną podzieliła i pożegnała.
No i wiesz, mój mąż też zaczął się załamywać, konflikty z teściową znienacka, zły nastrój, straty i długi — to wszystko się zaczęło. A szczęście, spokój i dobrobyt zniknęły.
To są podobne sytuacje. Ludzie przynoszą nam swoje problemy i skargi. To uspokaja duszę. Sprawia, że jest łatwiej. Ale zabiera wsparcie, miłe słowa, dobry nastrój, czas naszego życia… Przynosi, powiedzmy, odpady i karaluchy. I zabiera jedzenie, ciepłe ubrania, wartościowe rzeczy…
W końcu nasze życie i nasze domy będą pełne karaluchów i innych śmierdzących i brudnych rzeczy. I nie pozostaną żadne wartości. Ponieważ ta osoba nie przyniosła ani nie dała niczego dobrego. Przyniósł nam tylko swoje złe rzeczy, jak na wysypisko śmieci. I zostawił je tam.
Nie obchodzi go, z czego żyjemy, jak się czujemy, czy mamy chęć i czas, by zaakceptować to, co negatywne… Nie płaci za pracę — za co mam płacić?
Nie interesuje się naszymi sprawami, nie pomaga nam rozwiązywać problemów, nie leczy nas, nie daje nam nic dobrego… Tylko zło. I zabiera wszystkie dobre rzeczy.
A my pozostajemy wykorzystywani jak śmietnik. I nasze życie zamienia się w śmietnik, przepraszam. To oczywiście przenośnia. Ale tak się dzieje. To jedyny powód do kontaktu.
Kiedyś kobieta na urlopie macierzyńskim powiedziała koleżance, że sytuacja stała się nie do zniesienia. Że musi rozwiązać problem z toaletą. Może pójść do kawiarni. Albo znaleźć płatną — teraz są dostępne. Koleżanka była strasznie urażona i oskarżyła kobietę o okrucieństwo i egoizm.
Ale to niezadowolenie można przepracować. I można to wszystko z siebie zmyć. Po raz ostatni. I zadać sobie pytanie: jak znaleźliśmy się w tej sytuacji?
I dlaczego nie powiedzieliśmy tego, co powiedzieliśmy rok później po raz drugi lub trzeci? Skoro już tyle wycierpieliśmy i straciliśmy? Lepiej mówić uprzejmie, ale szybko. Zanim nasze życie zamieni się w nie wiadomo co…
Powrót „Rancza” po latach przerwy miał być przede wszystkim powodem do radości dla widzów, którzy…
Wanda Kwietniewska przez dekady była przede wszystkim kobietą sceny. Jej głos kojarzył się z polskim…
Joanna Racewicz przez lata przyzwyczaiła swoich odbiorców do tego, że o najważniejszych sprawach mówi ostrożnie.…
Andrzej Beya-Zaborski odszedł 11 sierpnia 2026 roku, mając 75 lat. Wiadomość o jego śmierci szybko…
Anna Dymna od ponad pięciu dekad jest obecna na scenie i ekranie, dlatego jej twarz…
Przez lata Elżbieta Romanowska była dla widzów przede wszystkim Jolą Pietrek — energiczną, charakterystyczną bohaterką…