Nie widzieliśmy się już od kilku tygodni, a każdy jego telefon to dla mnie małe święto.
— Cześć, mamo — usłyszałam znajomy głos, nieco podekscytowany. — Mam wiadomość… Żenię się.
Uśmiechnęłam się, choć w jego głosie wyczuwałam pewne napięcie.
— Gratuluję, synu! To wspaniale! Kiedy ślub?
Zawahał się.
— Mamo… Jest jedno „ale”. Narzeczona… uważa, że lepiej, żebyś nie przychodziła.
Usiadłam prosto na krześle, trzymając filiżankę, żeby nie upadła.
— Co to znaczy „nie przychodzić”? — wyszeptałam ledwo słyszalnie. — To przecież twoje wesele… mojego syna!
— Ona mówi, że… jesteśmy bardzo różni. I że będzie napięta atmosfera. Mamo, nie chcę kłótni…
Przed oczami pojawiły się wspomnienia: jak trzymałam go po raz pierwszy w ramionach, jak odprowadzałam do szkoły, jak siedziałam przy nim w nocy, gdy miał gorączkę, jak mówił: „Mamo, jesteś najlepsza”.
A teraz mówią mi, że moje miejsce jest poza najważniejszym dniem w jego życiu.
— A ty? — w końcu znalazłam w sobie siłę, by zapytać. — Też tak uważasz?
Westchnął.
— Po prostu… chcę, żeby była szczęśliwa.
Jeszcze przez kilka minut rozmawialiśmy o niczym. Potem się pożegnał, a ja zostałam w kuchni, słuchając ciszy. W głowie krążyły mi słowa: „niepożądany gość”.
Próbowałam znaleźć wyjaśnienie. Może kiedyś powiedziałam coś nie tak? Może denerwuje ją to, że nie pochodzę z bogatej rodziny? Ale czy to ważniejsze od miłości matki?
Tej nocy długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym, jak zmieniło się życie. Wcześniej dzieci miały wszystko — sens, troskę i radość. A teraz są dorosłe i nie jesteś już dla nich najważniejsza.
Mimo to postanowiłam, że nie pójdę na ślub, nawet jeśli on nagle zmieni zdanie. Nie chcę być osobą, którą „tolerują”. Niech budują swoje szczęście, a ja zachowam godność.
Ale w głębi duszy, choć staram się być silna, nadal boli. Bo najgorsze w tej historii jest nie brak zaproszenia, ale poczucie, że między nami wyrosła ściana, której wcześniej nie było.
Kiedy dowiedziałem się, że moja żona ma romans ze swoim szefem, początkowo nie uwierzyłem. Wydawało…
Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, liczyliśmy grosze na opłaty za media, razem zbieraliśmy pieniądze na zakupy,…
Ojciec opuścił rodzinę, kiedy byłem jeszcze bardzo mały. Teraz, kiedy jest stary, chce, żeby zaopiekował…
Długo odkładaliśmy pieniądze, odmawialiśmy sobie wypoczynku, pracowaliśmy na dwa etaty, ale nie przestawaliśmy marzyć o…
Kiedy wraz z mężem kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie na kredyt, mam wrażenie, że to najszczęśliwszy moment…
Wszystko, co mamy, to nasz przytulny kącik, gdzie każda rzecz jest na swoim miejscu, a…