Jolanta Kwaśniewska zdobyła opinię najbardziej eleganckiej pierwszej damy w Polsce, a wszędzie tam, gdzie się pojawiała, panowały spokój, dyplomacja i wyrafinowany styl.
Jolanta pokazała się jako osoba, która z łatwością znajdowała wspólny język z ludźmi na każdym poziomie i przede wszystkim pozostawała kobietą dbającą o rodzinę oraz domowe ciepło.
Choć dziś nie zajmuje już tej pozycji społecznej, którą miała w latach 1995–2005 jako pierwsza dama, jej rodzinne wartości pozostały niezmienne.
Jolanta Kwaśniewska nigdy nie ukrywała, że choć została szczęśliwą mamą, prawdopodobnie nigdy nie zostanie babcią.
Jej jedyna córka, Aleksandra Kwaśniewska, od wielu lat jest szczęśliwą żoną muzyka Kuby Badacha, jednak małżonkowie nie spieszą się z wejściem w rolę rodziców.
Oczywiście ten temat interesuje nie tylko społeczeństwo i fanów pary, ale także samą Jolantę, która prawdopodobnie nie zostanie babcią.
Była pierwsza dama i żona Aleksandra Kwaśniewskiego wydaje się już pogodziła z tym faktem i nie zamierza podważać wyboru córki, ponieważ szanuje jej zdanie i prawo do życia na własnych zasadach.
Ta powściągliwość w decydowaniu za innych ukształtowała się w niej jeszcze w czasach prezydentury męża.
Nigdy nie była bohaterką publicznych skandali — wręcz przeciwnie, przyjęła rolę dobrej i kochającej kobiety, stając się symbolem tych wartości na poziomie państwowym.
Kiedy jej mąż objął urząd prezydenta, to właśnie Jolanta bardzo szybko stała się prawdziwą gwiazdą Pałacu Prezydenckiego.
Stworzyła wizerunek pierwszej damy nowego pokolenia — eleganckiej, wykształconej i otwartej na ludzi.
Polki kopiowały jej fryzury, styl ubierania się i sposób bycia. Jednak za idealnym obrazem stała kobieta, która bardzo chroniła swoją rodzinę.
Szczególne miejsce w jej życiu zawsze zajmowała córka Ola. Kwaśniewska wielokrotnie mówiła, że macierzyństwo było jednym z najważniejszych doświadczeń w jej życiu. Jednocześnie nigdy nie próbowała kontrolować dorosłej córki ani mówić jej, jak ma żyć.
O tym, że rola babci może jej nie przypaść, spokojnie mówiła w programie TVP Info:
„Troszkę żałuję, tak. Chciałabym być babcią. Myślę, że to jest fajna funkcja, ja bym była taką babcią ‘po bandzie’”.
Jeśli chodzi o rzeczy, z których nie zamierza rezygnować, uważa je za absolutne minimum, na które nadal chce sobie pozwalać.
„Skończyłam 70 lat. No dobra, 70. i co? Ja żyję w takim galopie (…), ale w takim galopie to te cyferki gdzieś mi się troszkę pogubiły przez te wszystkie lata” — wyznała w rozmowie ze „Zwierciadłem”.
Nie bez powodu nazywano ją najbardziej stylową kobietą Pałacu Prezydenckiego. Była pierwsza dama nigdy o tym nie zapomniała i do dziś dba o swój wygląd.
Na jej liście zawsze znajduje się miejsce na dobrą fryzurę, elegancki strój i czas dla samej siebie. Bo właśnie od tego zaczyna się miłość — do innych ludzi, ale przede wszystkim do samej siebie.
„Trzeba w zgodzie żyć z tym, co się dzieje wokół nas, ale mieć wpływ na wszystko, czego chcemy doświadczać. Bo nie chciałabym zrezygnować z modnego, fajnego ubierania, czy dobierania fajnych oprawek, czy czegokolwiek, na co bym miała ochotę. Bo dlaczego nie?” — podsumowała.
Czy podoba wam się jej podejście? Czy jest wam bliskie? I czy potrafilibyście zaakceptować taki wybór własnego dziecka, nawet jeśli oznaczałby rezygnację z czegoś, co dla wielu ludzi wydaje się naturalnym etapem życia?




