Na parkiecie niełatwo ją zadowolić. Potrafi dostrzec najmniejszy błąd w kroku, bez wahania ocenić technikę i powiedzieć uczestnikowi „Tańca z gwiazdami” coś, czego ten nie chciałby usłyszeć.
Widzowie znają ją jako Czarną Mambę — jurorkę stanowczą, wymagającą i pewną swoich ocen. Jednak 1 listopada Iwona Pavlović pokazała zupełnie inną stronę.
Zamiast komentować występy gwiazd, opublikowała zdjęcie swojej zmarłej mamy, Zenobii Szymańskiej, i skierowała do niej kilka prostych, bardzo osobistych słów: „Rozświetlałaś każdy mój dzień… Tęsknię bardzo mamuś”.
Ten krótki wpis pojawił się w Dniu Wszystkich Świętych, pierwszym takim dniu po śmierci pani Zenobii. Mama jurorki zmarła 9 stycznia 2026 roku, mając 92 lata.
O jej odejściu poinformował starszy brat Iwony, Waldemar Szymański. Dla rodziny był to bolesny moment, a sama Pavlović początkowo nie była gotowa na publiczne wspominanie mamy.
Dzień po pogrzebie podziękowała jedynie wszystkim, którzy przyszli ją pożegnać. Napisała wtedy, że nie spodziewali się tak wielu osób. Dodała, że Zenobię kochali wszyscy, i nazwała ją piękną, dobrą kobietą.
Z czasem Iwona zaczęła opowiadać więcej o ich relacji. W rozmowie z „Super Expressem” przyznała, że nadal rozmawia z mamą, czuje jej obecność i zamierza symbolicznie zaprosić ją do wspólnego oglądania „Tańca z gwiazdami”.
Nie ukrywała, że nie jest to dla niej łatwe. W wywiadzie dla „Vivy!” mówiła również o ogromnym smutku, który wciąż w sobie nosi.
Ostatnie słowa mamy, jakie zapamiętała, brzmiały: „Iwonka, Iwonka”. To właśnie ten moment szczególnie mocno utkwił jej w pamięci.
Po śmierci Zenobii Pavlović znalazła także pozostawiony przez nią list. W środku znajdowało się zdanie: „Ja bardzo kocham tą rodzinę i wiem, że oni też mnie kochają”.
Dla Iwony był to ważny ślad po mamie, z którą łączyła ją wyjątkowo bliska więź. Zachowała też nagrania ich rozmów.
Jak opowiadała, mama nie tylko wspominała dawne historie, ale potrafiła śpiewać zabawne, czasem nieprzyzwoite piosenki z minionych lat.
Iwona wraca do tych nagrań, gdy za nią tęskni. Co ciekawe, nie zawsze kończy się to płaczem — czasem po prostu śmieje się, słysząc głos mamy i przypominając sobie jej charakter.
Ta relacja wiele mówi o rodzinie, w której dorastała. Iwona przyszła na świat w Olsztynie, a taniec pojawił się w jej życiu już w dzieciństwie.
Jako siedmiolatka zaczęła występować w dziecięcym zespole ludowym. Później trenowała w klubie „Miraż”, a z czasem zainteresowanie tańcem przerodziło się w poważną sportową drogę.
Nie była to jednak jedyna aktywność młodej Iwony. W rodzinnym mieście grała także w piłkę ręczną, pływała i chętnie spędzała czas nad olsztyńskimi jeziorami.
Jej rodzice mieli różne podejście do przyszłości córki. W rozmowie dla „Vivy!” Pavlović wspominała, że ojciec wspierał jej pomysły, natomiast mama była bardziej praktyczna.
Zenobia chciała, aby córka zdobyła wykształcenie i miała konkretny zawód. Sama nie mogła zrealizować wszystkich swoich edukacyjnych planów, między innymi z powodu wojennych doświadczeń, dlatego zależało jej, by Iwona ukończyła studia.
Przyszła jurorka zdobyła wykształcenie w zakresie bibliotekoznawstwa i informacji naukowej, ale taniec ostatecznie stał się jej zawodowym światem.
Ważną rolę w jej karierze odegrał Arkadiusz Pavlović, z którym stworzyła nie tylko parę taneczną, ale również małżeństwo. Wspólnie startowali w turniejach, zdobywali tytuły mistrzowskie i rozwijali swoje umiejętności.
Iwona trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Polski w dziesięciu tańcach, dwukrotnie triumfowała w tańcach latynoamerykańskich, a w standardowych wywalczyła tytuł wicemistrzyni kraju.
Była również finalistką mistrzostw świata. W latach 1987–1990 trenowała w Londynie, gdzie mogła doskonalić warsztat na międzynarodowym poziomie.
Zakończyła karierę turniejową w 1994 roku, ale nie oznaczało to rozstania z parkietem. Razem z Arkadiuszem rozwijała szkołę tańca w Olsztynie, kształcąc kolejne pokolenia tancerzy.
Z czasem została trenerką, sędzią międzynarodowym i cenioną specjalistką od tańca towarzyskiego. Wśród osób, które uczyły się pod jej okiem, znaleźli się między innymi Agustin Egurrola i Rafał Maserak.
Ogromną rozpoznawalność przyniósł jej jednak dopiero telewizyjny „Taniec z gwiazdami”. W jury zasiadła w 2005 roku i szybko stała się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci programu.
Jej bezkompromisowe oceny, mocny temperament i wyrazisty wizerunek sprawiły, że widzowie zaczęli nazywać ją Czarną Mambą. Ten przydomek przylgnął do niej na dobre.
Choć nie każdy uczestnik cieszył się z jej komentarzy, trudno było odmówić jej wiedzy i doświadczenia zdobywanego przez lata na parkietach.
Życie prywatne Iwony również nie zawsze układało się tak, jak mogłoby się wydawać z zewnątrz. Jej pierwsze małżeństwo z Arkadiuszem Pavloviciem zakończyło się rozwodem w 2008 roku, po 19 latach wspólnego życia.
W wywiadach tancerka przyznawała, że związek od pewnego czasu nie dawał im już tego, czego oboje potrzebowali. Nie chciała udawać, że wszystko jest dobrze, jeśli w domu coraz bardziej oddalali się od siebie.
Rok później, 25 września 2009 roku, poślubiła Wojciecha Oświęcimskiego. Ich relacja stała się dla niej nowym rozdziałem. Wojciech miał już trzech synów z poprzedniego związku, a Iwona zbudowała z nimi własną więź.
Sama nie ma biologicznych dzieci, ale wielokrotnie podkreślała, że rodzina nie musi opierać się wyłącznie na więzach krwi.
Jest blisko z synami męża i wnukami, o których mówi z czułością. W rozmowie z Plejadą w październiku 2026 roku określiła rodzinę jako fundament i korzeń, coś, co daje człowiekowi poczucie przynależności.
Właśnie po śmierci mamy temat rodziny i przemijania nabrał dla niej jeszcze bardziej osobistego znaczenia. W rozmowie dla „Vivy!” przyznała, że odejście Zenobii skłoniło ją do refleksji nad własnym życiem.
Powiedziała, że nie żałuje, iż nie została mamą, ale po stracie uświadomiła sobie, jak wygląda dalsza historia jej rodziny. Jednocześnie podkreślała, że ma bliskich ludzi, męża, jego synów i wnuki, z którymi tworzy własną rodzinę.
Na ekranie Iwona Pavlović nadal pozostaje wymagającą jurorką. Jej zawodowy rytm nie zniknął, a kolejne odcinki programu przynoszą następne występy i oceny.
Jednak prywatnie przeżywa czas, w którym wiele rzeczy wygląda inaczej niż jeszcze rok temu. Wspomnienia o mamie wracają w codziennych sytuacjach, a nagrania jej głosu i rodzinne fotografie stały się szczególnie cenne.
W Dniu Wszystkich Świętych nie potrzebowała długiego wpisu, by pokazać, jak bardzo brakuje jej Zenobii. Zdanie o tym, że mama rozświetlała każdy jej dzień, było krótkie, ale miało w sobie całą ich historię.
„Rozświetlałaś każdy mój dzień… Tęsknię bardzo mamuś” – napisała Pavlović.
Dla widzów Czarna Mamba to kobieta, która na parkiecie nie wybacza błędów. Dla swojej mamy Iwona zawsze pozostanie jednak córką, która tęskni za głosem, obecnością i zwyczajnymi rozmowami. Tego nie zastąpi ani sukces zawodowy, ani światła telewizyjnego studia.




