Przez lata trzymała się z dala od show-biznesu, choć nazwisko, które nosi, otwierałoby jej wiele drzwi.
Nadia Kurzelewska, córka Izabeli Kuny, już jako nastolatka pojawiała się na ekranie i próbowała swoich sił w aktorstwie.
Później wyjechała do Australii, zainteresowała się sztukami wizualnymi i przestała regularnie pojawiać się na branżowych wydarzeniach.
Widzowie, którzy pamiętają ją z „Barw szczęścia” czy filmu „Warsaw by Night”, przez długi czas mogli więc tylko zastanawiać się, co dzieje się z nią dzisiaj.
Odpowiedź przyniósł rodzinny odcinek „Tańca z gwiazdami”. Nadia pojawiła się u boku słynnej mamy na parkiecie, a ich wspólny występ szybko przyciągnął uwagę publiczności.
Nie chodziło jednak wyłącznie o wygląd trzydziestolatki czy podobieństwo do aktorki. Dla Izy Kuny był to bardzo osobisty moment, a dla widzów okazja, by zobaczyć kobietę, która od dawna nie zabiega o medialną popularność.
Nadia urodziła się w 1996 roku i jest córką Izabeli Kuny oraz aktora Dariusza Kurzelewskiego. Jej rodzice rozstali się, gdy była jeszcze dzieckiem.
Iza musiała więc łączyć wychowywanie córki z rozwijaniem własnej kariery, która z czasem zaczęła nabierać coraz większego tempa. Nie ukrywała później, że macierzyństwo w młodym wieku było dla niej wymagającym doświadczeniem.
Była ambitna, pracowała i próbowała znaleźć równowagę między obowiązkami zawodowymi a potrzebami dziecka. Z perspektywy lat przyznawała, że w jej podejściu do wychowania wiele się zmieniło.
Dziś rodzina pozostaje dla niej jedną z najważniejszych części życia, mimo że na co dzień nie pokazuje jej w mediach tak często, jak robi to wiele innych znanych osób.
Nadia od najmłodszych lat miała kontakt ze światem filmu. Widziałą, jak wygląda praca na planie, znała rytm zdjęć i wiedziała, że za kilkoma minutami na ekranie kryją się często długie godziny pracy.
Z czasem sama spróbowała aktorstwa. Pojawiła się w serialu „Barwy szczęścia”, gdzie wcielała się w Ksenię, a następnie wystąpiła w filmie „Warsaw by Night”.
W 2024 roku znalazła się również w obsadzie serialu „Gang Zielonej Rękawiczki”. Nie były to role, które uczyniły z niej gwiazdę pierwszego szeregu, ale wystarczyły, by zwrócić uwagę na jej ekranową obecność.
Przez pewien czas Nadia próbowała też swoich sił w modelingu. Mogło się wydawać, że naturalnym kolejnym krokiem będzie regularna kariera aktorska i pojawianie się na czerwonych dywanach obok mamy. Ona jednak wybrała inną drogę.
W 2017 roku wyjechała do Australii i rozpoczęła studia na kierunku sztuki wizualne w Sydney. To był ważny moment, bo zamiast korzystać z rozpoznawalności matki w Polsce, zdecydowała się rozwijać poza rodzimym środowiskiem medialnym.
Zainteresowały ją inne formy twórczości niż gra przed kamerą. Jej prace były prezentowane na lokalnych wystawach, a doświadczenia zdobyte podczas pobytu w Australii pozwoliły jej spojrzeć na sztukę z szerszej perspektywy.
W dostępnych publikacjach nie ma jednak szczegółowych informacji o jej obecnym stanowisku czy konkretnym miejscu pracy.
Wiadomo natomiast, że zainteresowania artystyczne nie ograniczały się u niej do aktorstwa i że nie zdecydowała się budować swojej rozpoznawalności wyłącznie na nazwisku Kuny.
Dlaczego więc Nadia zniknęła z przestrzeni publicznej? Nie ogłosiła żadnego dramatycznego rozstania z show-biznesem ani nie tłumaczyła szeroko, dlaczego przestała regularnie pojawiać się na wydarzeniach.
Najbardziej widoczne jest po prostu to, że nie uczyniła z medialnej obecności sposobu na życie. Jej mama od dawna chroni prywatność swoich dzieci, a sama Nadia nie udziela wielu wywiadów i nie opowiada publicznie o każdym kolejnym etapie swojej codzienności.
W czasach, gdy nawet osoby bez zawodowego związku z mediami starają się regularnie publikować zdjęcia i relacje, taki wybór może wydawać się nietypowy.
Nie ma jednak dowodów, by za jej nieobecnością kryła się jakaś tajemnicza historia. Możliwe, że po prostu bardziej odpowiada jej spokojniejszy tryb życia, w którym praca i zainteresowania nie muszą wiązać się z ciągłą uwagą mediów.
W jej historii ważne miejsce zajmuje także młodszy brat, Stanisław, którego Iza Kuna ma z wieloletnim partnerem Markiem Modzelewskim.
Jest on lekarzem radiologiem i scenarzystą, współpracował między innymi przy projektach związanych z aktorstwem Kuny.
Choć Iza i Marek od lat tworzą rodzinę, nie zawarli formalnego małżeństwa. Aktorka nie ukrywa, że dom i dzieci są dla niej równie ważne jak praca.
Kiedy Stanisław był mały, ograniczała część zawodowych zobowiązań, by spędzać z nim więcej czasu. Wychowywanie dwójki dzieci na różnych etapach życia wymagało od niej innego podejścia niż wtedy, gdy Nadia była jedynaczką.
Dziś córka i syn rzadko pokazują się publicznie, a rodzinne fotografie w mediach są raczej wyjątkiem niż regułą.
Iza Kuna nie należy zresztą do gwiazd, które chcą prezentować w mediach obraz idealnej rodziny.
W rozmowach potrafi mówić o trudniejszych stronach macierzyństwa, o własnych błędach i o tym, że relacja rodzica z dzieckiem nie zawsze wygląda tak, jak wyobrażamy ją sobie z zewnątrz.
W przypadku Nadii ta szczerość ma szczególne znaczenie. Córka aktorki dorastała w okresie, kiedy jej mama budowała coraz mocniejszą pozycję zawodową, a jednocześnie musiała nauczyć się funkcjonować w rodzinie, która przeszła przez rozstanie rodziców.
Dziś obie są dorosłymi kobietami, mają własne doświadczenia i nie muszą udowadniać, że ich relacja jest pozbawiona różnic czy nieporozumień.
Dlatego ich wspólny występ w „Tańcu z gwiazdami” miał tak wyjątkowy charakter. W rodzinnym odcinku programu Nadia dołączyła do Izy i jej tanecznego partnera Michała Bartkiewicza.
Wystąpiły razem w energicznej choreografii, a po tańcu obie nie ukrywały emocji. Kuna mówiła, że możliwość zatańczenia z własnym dzieckiem była dla niej niezwykle wzruszająca.
Nadia również dobrze wspominała wspólny występ, choć nie próbowała przedstawiać go jako perfekcyjnego widowiska. Z dystansem przyznała, że były drobne potknięcia, ale całość sprawiła im dużo radości.
Właśnie ta naturalność sprawiła, że moment zapadł w pamięć. Nie była to kolejna zaplanowana prezentacja rodziny znanej aktorki, lecz krótka chwila, w której matka i córka mogły zrobić coś razem przed publicznością.
Po programie zainteresowanie Nadią ponownie wzrosło. Internauci zaczęli szukać informacji o jej życiu, dawnych rolach i pobycie w Australii.
Pojawiły się komentarze o podobieństwie do Izy Kuny, ale również pytania, czy córka aktorki wróci jeszcze do pracy przed kamerą.
Na razie nie ma informacji, by planowała regularny powrót do aktorstwa. Sam udział w tanecznym programie nie oznacza przecież, że zamierza zmienić dotychczasowe podejście do prywatności.
Być może był to po prostu wyjątkowy gest wobec mamy, której udział w show stał się ważną częścią jej zawodowego roku.
Nadia Kurzelewska jest więc przykładem osoby, która miała kontakt z aktorstwem i światem mody, ale nie podporządkowała całego życia medialnej rozpoznawalności.
Zamiast rozwijać karierę pod nieustanną obserwacją polskich portali, wyjechała na studia, zainteresowała się sztukami wizualnymi i zachowała dużą niezależność od popularności swojej matki.
Nie wiadomo, jak będzie wyglądać jej zawodowa przyszłość, bo sama nie opowiada o niej szeroko. Nie ma też powodu, by uznawać jej dyskretną obecność za porażkę czy rezygnację z ambicji.
Kiedy pojawiła się na parkiecie obok Izy Kuny, na chwilę wróciła do świata, z którym zetknęła się już jako nastolatka. Tym razem nie jako młoda aktorka próbująca swoich sił przed kamerą, ale jako dorosła córka, która zdecydowała się towarzyszyć mamie w wyjątkowym momencie.
I być może właśnie to najlepiej pokazuje, kim jest dziś Nadia: nie tylko córką znanej aktorki, nie tylko dawną twarzą „Barw szczęścia”, lecz przede wszystkim osobą, która próbuje samodzielnie wybrać dla siebie miejsce.
Bez konieczności codziennego tłumaczenia się z własnych decyzji i bez przekonania, że życie musi toczyć się na oczach wszystkich.
Michał Szpak nie potrafił ukryć swojej radości. Wszyscy jego fani z niecierpliwością czekali na to




