Przez ponad cztery dekady byli razem, choć ich życie rzadko wyglądało jak spokojna codzienność. Grażyna Torbicka miała swoje telewizyjne obowiązki, festiwale, rozmowy z gwiazdami i świat filmu.
Adam Torbicki przez lata pracował jako ceniony kardiolog, kierował zespołami, kliniką i angażował się w działalność naukową.
Ich kalendarze często były wypełnione po brzegi. Teraz nastąpiła zmiana, na którą czekali od dawna. Adam Torbicki przeszedł na emeryturę.
Grażyna potwierdziła tę wiadomość w najnowszej rozmowie i przyznała, że w domu zrobiło się dzięki temu spokojniej. Nie oznacza to jednak, że nagle oboje zwolnili tempo.
Sama dziennikarka żartuje, że choć przeszła na emeryturę, jej kalendarz nadal nie ma ani jednego wolnego dnia.
Torbiccy są małżeństwem od 1981 roku. Ich historia zaczęła się kilka lat wcześniej i, jak na późniejszą karierę Grażyny, w dość zwyczajnym miejscu — w gabinecie lekarskim.
Młoda Grażyna Loska chciała zrobić prawo jazdy. Potrzebowała badań i trafiła do ojca Adama, doktora Ryszarda Torbickiego. To właśnie on skierował ją do swojego syna, który był wówczas młodym lekarzem.
Początek ich znajomości nie przypominał więc romantycznej sceny z filmu. Była wizyta lekarska, badania i człowiek, który początkowo wcale nie zrobił na niej piorunującego wrażenia.
Adam wydał jej się zbyt młody i niedoświadczony. Szybko jednak okazało się, że pierwsze wrażenie nie miało większego znaczenia.
Poszli razem do kina na „Manhattan” Woody’ego Allena. Zaczęli się spotykać, a rok później byli już małżeństwem.
Grażyna miała wtedy zaledwie 22 lata.
Od początku ich związek był trochę nietypowy. Oboje mieli własne zainteresowania, własną pracę i własny rytm. Adam rozwijał karierę lekarską, a Grażyna coraz mocniej wchodziła w świat telewizji i filmu.
Nie stworzyli jednak domu, w którym jedno z nich musiało zrezygnować z własnych ambicji na rzecz drugiego.
Torbicka przez lata była jedną z najważniejszych twarzy polskiej telewizji. Prowadziła programy związane z kinem, przeprowadzała rozmowy z największymi nazwiskami światowego filmu i przez wiele lat była gospodynią Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Jej nazwisko stało się niemal synonimem telewizyjnej elegancji, ale za tym spokojnym wizerunkiem kryła się bardzo pracowita kariera.
Z czasem stworzyła również Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i Janowcu. Kino pozostało dla niej czymś więcej niż zawodem — stało się pasją, której poświęciła dużą część życia.
Adam z kolei budował swoją pozycję w medycynie. Przez lata jego praca oznaczała nie tylko leczenie pacjentów, lecz także odpowiedzialność za zespoły, kierowanie kliniką i działalność naukową. To właśnie jego zawodowe obowiązki często decydowały o tym, jak wyglądała ich codzienność.
Grażyna wspominała sytuacje, kiedy byli na przyjęciu, a telefon Adama nagle dzwonił. Lekarz musiał wychodzić i wracać do pracy. Nigdy jednak nie miała pretensji o to, że ratowanie zdrowia innych ludzi było dla niego tak ważne. Wiedziała, z kim się związała.
„Ja lubię dom i lubię atmosferę domową i lubię to, jak mam takie poczucie, że wszystko w koło domu jest dobrze, to ja wtedy rzeczywiście odpoczywam. Ja bardzo lubię gotować, lubię dbać o dom, lubię też sprzątać, robić porządki, co mi sprawia ogromną przyjemność” – zaskoczyła wyznaniem Grażyna.
Po latach okazało się, że właśnie takie wzajemne zrozumienie było jednym z fundamentów ich małżeństwa.
Nie oznacza to, że przez 45 lat było idealnie.
W najnowszej rozmowie Torbicka powiedziała o tym bez upiększeń. Ich życie miało różne momenty — czasem było cudownie, czasem zwyczajnie, a czasem konfliktowo.
Bywały zakręty i trudniejsze okresy. A jednak, jak sama przyznała, nawet wtedy wiedzieli, że po prostu dobrze jest im ze sobą.
„Teraz jest fajnie, ale to nie jest tak, że jest cały cudownie i w ogóle są różne zakręty, są różne przepaści i tak dalej i tak dalej. No ale tak to jest w życiu, bo ten czas naszego bycia razem rzeczywiście jest bardzo długi. (…) Raz jest cudowniej, raz jest normalniej, raz jest konfliktowo, ale gdzieś tam wiemy, (…) że po prostu jest nam ze sobą dobrze, no nawet jak się nie lubimy” – przyznała Grażyna.
To jedno z bardziej szczerych wyznań Torbickiej na temat małżeństwa. Przez lata rzadko pozwalała mediom zaglądać za drzwi swojego domu. Tym razem opowiedziała także o zupełnie innej stronie siebie.
Poza telewizją nie jest bowiem kobietą, która potrzebuje ciągłego blasku fleszy. Lubi dom. Lubi gotować, sprzątać i robić porządki.
Przyjemność sprawia jej świadomość, że wokół niej wszystko jest na swoim miejscu. To dość odległy obraz od Grażyny Torbickiej znanej z czerwonych dywanów, eleganckich kreacji i rozmów z gwiazdami.
„Adam już też przeszedł na emeryturę, ale nie całkowicie, bo to tak jak ja też przeszłam na emeryturę i powiedziałam sobie, że będę naprawdę robić tylko to, co chcę robić i… nie mam jednego dnia wolnego w kalendarzu, ale teraz rzeczywiście jest też taki fajny okres, bo Adam przez to, że on jest lekarzem i właściwie zawsze był odpowiedzialny za albo zespół, albo był szefem kliniki, (…) albo prowadził bardzo intensywne prace naukowe, więc to wszystko powodowało [stresujące sytuacje – przyp. red.]” – wyznała Grażyna.
Para nigdy nie doczekała się dzieci. Ten temat przez lata był przedmiotem pytań i komentarzy, szczególnie dlatego, że w Polsce kobiety bez dzieci przez długi czas spotykały się z presją otoczenia.
Torbicka mówiła jednak jasno, że w ich przypadku życie po prostu ułożyło się w taki sposób. Nie był to wielki rodzinny plan ani decyzja podjęta przy stole. Po prostu tak potoczyła się ich wspólna historia.
Dzisiaj mają za sobą ponad cztery dekady małżeństwa. Nie noszą nawet obrączek. Adam zgubił swoją już w pierwszym roku po ślubie, podczas pobytu nad jeziorem Garda.
Grażyna później uznała, że skoro mąż jej nie ma, ona również nie musi jej nosić. Z czasem żartowała, że dzięki temu czują się bardziej jak kochankowie niż państwo młodzi z formalnego obrazka.
Ich relacja przetrwała jednak nie dzięki symbolom, ale codziennym wyborom.
Teraz przed nimi kolejny etap. Adam nie musi już żyć według telefonu, który może w każdej chwili przerwać rodzinny wieczór. Po latach odpowiedzialności za pacjentów, zespoły i klinikę może pozwolić sobie na więcej swobody.
Grażyna również mówi o emeryturze po swojemu. Chciała robić tylko to, na co naprawdę ma ochotę, ale szybko okazało się, że odpoczynek nie jest jej pisany. Nadal ma spotkania, wydarzenia i projekty. Po prostu coraz częściej może sama decydować, na co chce przeznaczyć swój czas.
I może właśnie dlatego najnowsze doniesienia dotyczące Torbickich nie są historią o kryzysie ani sensacji. To opowieść o małżeństwie, które po 45 latach weszło w kolejną fazę. Zmienili się oni, zmieniło się ich życie, zmieniły się zawodowe obowiązki.
Ale jedno pozostało takie samo. Grażyna i Adam nadal mają swoje osobne światy, własne zainteresowania i własne charaktery. A kiedy po tylu latach pytana jest o ich małżeństwo, nie mówi o bajce bez problemów.
Mówi o długiej wspólnej drodze, na której były dobre dni, gorsze dni, konflikty, zmęczenie i chwile bliskości.
I właśnie w tym chyba tkwi prawda o ich związku. Nie w tym, że zawsze było idealnie, lecz w tym, że po tylu latach wciąż wybierają wspólne życie.



