Ponad dwadzieścia lat temu byli jedną z tych par, o których mówiła cała Polska. Ona — młoda aktorka, która właśnie zdobywała popularność i coraz śmielej zaznaczała swoją obecność w show-biznesie.
On — dziennikarz, prowokator i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy telewizji.
Anna Mucha i Kuba Wojewódzki przez kilka lat tworzyli związek, który elektryzował media, a ich wspólne zdjęcia regularnie trafiały na okładki kolorowych magazynów.
Choć od rozstania minęły już niemal dwie dekady, temat ich relacji wciąż wraca, a sama aktorka postanowiła po latach opowiedzieć o niej z perspektywy czasu.
Kiedy się poznali, Anna Mucha miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Kuba Wojewódzki był już uznaną postacią medialną, starszą od niej o siedemnaście lat.
Dla wielu obserwatorów ta różnica wieku była głównym tematem rozmów. Media zastanawiały się, czy taki związek ma szansę przetrwać, a każde ich wspólne wyjście wywoływało kolejne komentarze.
Oni jednak zdawali się tym nie przejmować. Przez kilka lat byli nierozłączni. Razem pojawiali się na branżowych wydarzeniach, razem budowali swoją codzienność i przez długi czas uchodzili za jedną z najbardziej charakterystycznych par polskiego show-biznesu.
Dziś Anna Mucha mówi o tamtym okresie znacznie spokojniej niż kiedyś. W najnowszych wypowiedziach przyznała, że wiele osób błędnie zakładało, iż to Wojewódzki zdobywał młodą aktorkę.
Według niej było dokładnie odwrotnie. Z uśmiechem wspomina, że to ona zrobiła pierwszy krok i to ona była stroną bardziej zdecydowaną.
Po latach nie próbuje już budować sensacyjnych historii wokół dawnego związku. Zamiast tego opowiada o nim jak o ważnym rozdziale swojego życia, który miał ogromny wpływ na jej dojrzewanie.
Jednocześnie nie ukrywa, że czas zmienia ludzi. W jednym z wywiadów przyznała, że obraz Kuby Wojewódzkiego, który nosi w pamięci, nie do końca pokrywa się z tym, jak postrzega go dziś.
„My naprawdę nie mamy ze sobą żadnej relacji, żadnego kontaktu. Kiedyś wymienialiśmy życzenia, teraz nawet tego nie robimy. Moje wspomnienie Kuby nie klei się z tym, co widzę teraz. Chciałabym zachować swoje wspomnienia w szkatułce i nie chcę, żeby Kuba, który dzisiaj jest taki, jaki jest, zepsuł mi tamtego Kubę. Tamten Kuba jest zaj….y, a ten Kuba jest innym człowiekiem” – powiedziała Mucha.
To zdanie odbiło się szerokim echem w mediach, bo pokazało, że nawet po wielu latach wciąż wraca myślami do człowieka, który przez długi czas był jedną z najważniejszych osób w jej życiu.
Nie oznacza to jednak tęsknoty za dawnym związkiem. Bardziej refleksję nad tym, jak bardzo ludzie potrafią się zmieniać wraz z upływem czasu.
„Życzę mu jak najlepiej, chciałabym, żeby był mistrzem świata w swojej dziedzinie, ale myślę, że stać go na więcej po prostu” – dodała.
Sama Anna Mucha od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek w Polsce. Widzowie pamiętają ją jeszcze jako małą dziewczynkę z filmu „Lista Schindlera”, później jako studentkę prawa Magdę Marszałek z serialu „M jak miłość”, a także uczestniczkę programów rozrywkowych, w których zawsze wyróżniała się temperamentem i ciętym językiem.
Nigdy nie próbowała być idealna. Zamiast budować wizerunek niedostępnej gwiazdy, pokazywała siebie taką, jaka jest — spontaniczną, bezpośrednią i często przewrotną.
W życiu prywatnym po rozstaniu z Wojewódzkim również wiele się wydarzyło. Związała się z Marcelem Sorą, z którym doczekała się dwójki dzieci.
„(…) To jest męczące. To jest zderzenie się z człowiekiem, który ma swoją tezę i musi ją wykrzyczeć. A to jest hiperinteligentny, bardzo mądry, oczytany, elokwentny i błyskotliwy mężczyzna. Bardzo dobrze wychowany i z olbrzymim poczuciem humoru. Szkoda, że pokazuje to tak rzadko. Wolę pielęgnować te dobre wspomnienia” – mówiła.
Choć ich drogi ostatecznie się rozeszły, aktorka wielokrotnie podkreślała, że rodzina pozostaje dla niej najważniejsza. Dziś znacznie rzadziej mówi publicznie o swoich uczuciach niż kiedyś, starając się chronić prywatność najbliższych.
Historia Anny Muchy i Kuby Wojewódzkiego jest jednym z tych rozdziałów polskiego show-biznesu, które mimo upływu lat nie odchodzą w zapomnienie. Być może dlatego, że nie była to relacja stworzona na potrzeby mediów.
Byli młodzi, zakochani, ambitni i żyli w świecie, który nieustannie patrzył im na ręce. Dziś każde z nich poszło własną drogą, ale wspomnienie tamtych lat nadal budzi emocje.
A słowa Anny Muchy pokazują, że nawet po dwóch dekadach niektóre historie nie tracą znaczenia — zmienia się jedynie sposób, w jaki się o nich opowiada.
Beata Tyszkiewicz podzieliła się smutną wiadomością z domu. Potwierdziło się najgorsze





