Gabriela Kownacka należała do tych aktorek, których nie dało się pomylić z nikim innym.
Miała charakterystyczny głos, ogromny wdzięk i naturalność, dzięki której widzowie czuli, jakby znali ją od lat.
Największą popularność przyniosła jej rola Anki Kwiatkowskiej w serialu „Rodzina zastępcza”, który przez długi czas był jednym z najchętniej oglądanych seriali familijnych w Polsce.
Na ekranie tworzyła obraz ciepłej, cierpliwej i pełnej humoru kobiety. Prywatnie również była bardzo lubiana przez ludzi z branży.
Koledzy z planu wspominali ją jako osobę inteligentną, dowcipną i niezwykle profesjonalną.
Dlatego początkowo niewielu rozumiało, dlaczego zaczęła coraz częściej znikać z planu zdjęciowego.
W pewnym momencie jej nieobecności stały się coraz bardziej zauważalne. Aktorka unikała jednak rozmów o swoim stanie zdrowia i długo nie chciała, by wokół jej choroby robiło się medialne zamieszanie.
Nawet kiedy sytuacja była już poważna, próbowała pracować tak długo, jak tylko miała siłę.
Dopiero z czasem osoby z jej otoczenia zaczęły rozumieć, z czym naprawdę się mierzy.
Kownacka walczyła z chorobą nowotworową. Mimo ogromnego zmęczenia i leczenia nadal pojawiała się na planie, bo praca była dla niej ważna niemal do samego końca.
Wiele osób wspominało później, że imponowała im swoją siłą i spokojem. Nie narzekała, nie robiła wokół siebie dramatycznej atmosfery.
Była aktorką starej szkoły — taką, która uważała, że widz nie powinien oglądać prywatnego cierpienia artysty.
Zanim jednak stała się gwiazdą „Rodziny zastępczej”, miała już za sobą ogromny dorobek filmowy i teatralny. Występowała w filmach, serialach i na deskach teatrów od młodości.
Publiczność pamięta ją także z produkcji takich jak „Matki, żony i kochanki” czy „Halo Szpicbródka”. Reżyserzy cenili ją za autentyczność i niezwykłą lekkość grania.
Jej życie prywatne nie zawsze było łatwe. Była związana z aktorem Waldemarem Michorowskim, z którym doczekała się syna Franciszka. Z czasem jednak ich drogi się rozeszły.
Po rozstaniu aktorka bardzo chroniła swoją prywatność i rzadko mówiła publicznie o relacjach czy problemach osobistych.
Najważniejszy pozostawał dla niej syn i praca. Na planie „Rodziny zastępczej” przez lata stworzyła prawdziwą więź z resztą obsady.
Serialowa rodzina stała się w pewnym sensie również rodziną poza kamerami. Tym bardziej bolesne było obserwowanie, jak z każdym miesiącem aktorka ma coraz mniej sił.
Kiedy odchodziła, dla wielu widzów był to koniec pewnej epoki telewizji. Gabriela Kownacka reprezentowała pokolenie aktorek, które nie potrzebowały skandali ani medialnego hałasu, żeby zostać zapamiętane.
Wystarczał talent, charyzma i prawda, którą wnosiła do każdej roli.
Do dziś wielu ludzi wraca do „Rodziny zastępczej” właśnie dla niej. Bo za serialową Anką kryła się kobieta dużo silniejsza, niż widzowie mogli wtedy przypuszczać.





