Obecnie mam 35 lat i większość swojego życia poświęciłam karierze. Dzięki temu krokowi udało mi się osiągnąć całkiem niezłe wyżyny.
Teraz mam własne mieszkanie, niedaleko centrum, ładny samochód i stanowisko w globalnej firmie.
Wszystko wydawało się być na swoim miejscu – żyj i pozwól żyć, jak to mówią, ale nie. Po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że chcę mężczyzny, z którym będę gotowa mieć dziecko.
Ale jak możesz sobie wyobrazić, ponieważ byłam tak zajęta i pasjonowała mnie moja kariera, nie pozwalałam nikomu zbliżyć się do mnie, więc wciąż byłam sama.
Być może dlatego tak szybko się zakochałam. Spotkaliśmy się z Łukaszem całkiem przypadkowo i jakoś wszystko wymknęło się spod kontroli. Teraz zdaję sobie sprawę, że nie było w nim nic nadzwyczajnego.
Pracował w fabryce, mieszkał w mieszkaniu z matką, lubił „relaksować się” w piątki i ogólnie rzecz biorąc, nie osiągnął niczego jako mężczyzna.
I to wszystko w wieku 37 lat. Oczywiście powinno to być dla mnie sygnałem ostrzegawczym, ale mój umysł był po prostu zaćmiony moimi uczuciami i uległam.
W rezultacie wszystko doszło do punktu, w którym mi się oświadczył i oczywiście byłam jeszcze bardziej przytłoczona szczęściem i powiedziałam „tak”.
Początkowo zdecydowaliśmy się przeprowadzić do domu mojej teściowej i zamieszkać z nią, ponieważ potrzebowała opieki.
Potem wynajęłam swoje mieszkanie, bo pieniędzy nigdy za wiele. Ponadto teściowa wymagała stałej opieki. Często nie mogła nawet samodzielnie chodzić, nie mówiąc już o wykonywaniu jakichkolwiek prac domowych.
Ponieważ większość czasu spędzałam w pracy, lwią część pomocy świadczyłam w formie finansowej. Kupowałam drogie lekarstwa, opłacałam dobrych lekarzy i inne wydatki, prawie wszystko spoczywało na mnie.
Ta terapia nie poszła na marne i z czasem moja teściowa miała się coraz lepiej. W pewnym momencie była w stanie znów prowadzić normalne życie i nieustannie dziękowała mi za tak ogromny wkład w jej powrót do zdrowia.
Wszystko wydawało się iść dobrze, ale zaczęłam zauważać silne zmiany ze strony mojego męża. Coraz częściej wracał do domu w „wesołym” nastroju, a jego stosunek do mnie pogarszał się z dnia na dzień.
Z powodu częstych nieobecności został zwolniony z pracy i zapowiedział, że teraz cały swój wolny czas poświęci opiece nad matką.
Z jednej strony takie pragnienie jest z pewnością godne pochwały, ale z drugiej strony stawałam się jedynym wsparciem dla całej rodziny, co bardzo mnie martwiło.
Brak pracy powodował, że mój mąż prawie zawsze był „wesoły”. Razem z teściową starałyśmy się przemówić mu do rozsądku, ale nic z tego nie wychodziło.
Pewnego dnia, kiedy mój mąż wyraźnie za dużo wypił, usłyszałam wiele z jego myśli, które wcześniej trzymał w głowie, skierowanych do mnie.
Postanowił zrzucić winę za swoje nieudane życie na mnie, oskarżając mnie o doprowadzenie go do takiego stanu, ponieważ byłam zazdrosna o jego matkę.
Twierdził, że udało mi się wyrwać kobietę dzięki moim pieniądzom, podczas gdy jego wysiłki pozostały niezauważone.
W końcu doszło do tego, że wskazał mi drzwi i w tym momencie zdałam sobie sprawę, że będzie to dla mnie najlepsze wyjście. Podczas gdy ja pakowałam swoje rzeczy, mój mąż siedział w kuchni i szukał ukojenia w szklance.
W tym momencie moja teściowa próbowała przemówić mu do rozsądku. „Dokąd ją wysyłasz? Z czego będziemy żyć? Jesteś bezrobotny, jeśli jeszcze nie zapomniałeś, a z takim zestawem problemów mało kto cię chce”.
Przez jakiś czas musiałam mieszkać w hotelu, bo moi współlokatorzy mieli jeszcze dwa tygodnie na zapłacenie.
Po jakimś czasie zadzwonił do mnie dzielnicowy. Powiedział mi, że mój były mąż już zaczyna się psuć i nawet podnosi rękę na moją chorą matkę, której choroba znów zaczyna się pogarszać.
Długo się nad tym zastanawiałam i postanowiłam zabrać byłą teściową do siebie. Nie wiem, z czego teraz żyje jej były mąż. Teraz mieszkam z teściową i opiekuję się nią.
Szczerze mówiąc, kiedy szukałam mężczyzny, który w końcu będzie miał dziecko, nie spodziewałam się takiego rezultatu. Czas mija, a ja jestem w zasadzie zupełnie sama i teraz nawet nie wiem, jak ruszyć dalej.