Wyszłam za mąż dość wcześnie, kiedy nie było sensu myśleć o własnym mieszkaniu. Mieszkaliśmy z mężem w domu jego matki przez 15 lat.
Mieliśmy dwóch pięknych synów. Chciałam dla nich lepszego życia, więc zdecydowałam, że kiedy dorosną, wyjadę do Włoch do pracy.
Wybór kraju nie zajął mi dużo czasu. W końcu mam ciotkę we Włoszech, która później załatwiła mi pracę.
Kiedy powiedziałam mężowi o moich planach, tylko pokręcił kciukiem na skroni. Sam nigdy by się na to nie zdecydował. Ale postanowiłam zaryzykować.
Oszczędzałam wszystkie zarobione pieniądze. Nieustannie oszczędzałam na wszystkim, myśląc o przyszłości. Wysyłałam do domu tylko małe paczki. Wiem, że nie było to łatwe dla mojej rodziny. Ale mój mąż też dobrze zarabiał.
Moi synowie dorastali i żenili się. A ja w końcu mogłam wydać swoje oszczędności na zakup mieszkania dla każdego z nich. Czułam, że przez te wszystkie lata pracowałam nie bez powodu. W tym czasie zmarła moja teściowa. A niedawno zmarł mój mąż.
Byłam bardzo rozgoryczona, ponieważ przez cały ten czas prawie się nie widywaliśmy.
Ale moi synowie mówią, że ostatnio często spotykał się z jakąś kobietą. Nie dziwię się Wiktorowi, tyle lat żył bez kobiety… Niech spoczywa w pokoju!
Wróciłam do domu i natychmiast sprzedałam mieszkanie, w którym mieszkałam przez tyle lat z mężem i teściową. Mam z nim złe wspomnienia.
W końcu strasznie nie lubiłam matki mojego męża. Była wymagającą kobietą, ciągle dawała niechciane rady i krytykowała mnie.
A ja od ślubu marzyłam o domu na wsi. I dopiero teraz, kiedy skończyłam 55 lat, w końcu się zdecydowałam! Z radością powiedziałam o tym moim synom.
Ale moje synowe nie były zadowolone z tej wiadomości. Zaczęły mieć do mnie pretensje, mówiąc, że nie potrzebuję całego wiejskiego domu.
A ja poczułam się urażona. Przez tyle lat harowałam jak wół i prawie wszystko szło na dom, w którym mieszkają. A teraz postanowiłam żyć dla siebie. I nie mogę nawet tego zrobić? To po prostu niesprawiedliwe.
Ogólnie rzecz biorąc, nie słuchałam ich. Wzięłam wszystkie pieniądze, jakie miałam i schowałam je w starym łóżku mojej mamy w wiosce.
Na razie tymczasowo z nią mieszkam. W tajemnicy powiedziałam o tym tylko mojemu młodszemu bratu.
Tak, żałuję, że mu nie powiedziałam! W zeszłym tygodniu postanowiłam zorganizować rodzinny wieczór. Zaprosiłam całą rodzinę do domu mojej matki w wiosce.
Moi synowie przyszli z żonami, a ja przygotowałam uroczystą kolację. Moja mama jest już stara, ale też pomagała w kuchni.
I wszystko było w porządku, gdyby nie jedna rzecz. Już szukam opcji na wiejski dom. Nie potrzebuję wiele, chcę tylko małą działkę.
Spotkałam się z pośrednikiem i zgodziłam się obejrzeć kilka opcji. Oczywiście za to też trzeba zapłacić. W dzisiejszych czasach darmowy ser jest tylko w pułapce na myszy.
Więc wczołgałam się pod łóżko, żeby zdobyć trochę pieniędzy. Widzę, że wszystko leży tam jakoś nie tak, jakby czegoś brakowało.
Zaczęłam liczyć i zdałem sobie sprawę, że kwota jest błędna. Tylko mój młodszy syn wiedział, że schowałam tam pieniądze. Nawet nie powiedziałam o tym mamie. Nie pamiętałaby o tym!
Teraz nie wiem, co robić. Czy mój syn powiedział swojej synowej, a ona postanowiła po cichu schować trochę pieniędzy dla siebie?
Nie mam pojęcia, jak teraz porozmawiać o tym z synem. Nie mieści mi się to w głowie! Jestem tak zdezorientowana, że mogłabym się rozpłakać. Co powinnam zrobić?
Mój 56-letni mąż zostawił mnie dla 30-letniej kochanki. Ale zabrał ze sobą wszystko, co mieli razem