W szkole była godzina wychowawcza. Właściwie to była dobra kobieta. Uczyła dziewczynki gotować zupę, robić kanapki i szyć fartuszki.
Była dobrą nauczycielką. Ale potrafiła się obrazić. Nagle twarz Marii marszczyła się z urazy, do oczu napływały łzy i milkła. Przestała tłumaczyć i odpowiadać na pytania.
Patrzyła przez okno, ocierając łzy. A dziewczynki krzątały się wokół niej i musiały zgadywać, co takiego zrobiły, że obraziły nauczycielkę. A potem musiały błagać o wybaczenie.
Nauczycielka odpowiedziała, że nie jest szalona, aby złościć się o coś takiego. W rzeczywistości wcale się nie gniewała, ale poprosiła, by zostawiono ją w spokoju!
Wszyscy przedstawili swoją wersję i wyrazili skruchę, przeprosili. A potem Maria wyjaśniła, że herbata była nalewana do filiżanek.

A jej nie zaproponowano żadnej. Żadna z dziewcząt nie pomyślała, by powiedzieć: „Proszę, do stołu, Maria! Zjedz kanapkę i napij się herbaty!”.
A nauczycielka w końcu odwracała się do okna i pogrążała w lodowatej ciszy. Chociaż nigdy wcześniej nie musiałam zapraszać jej do stołu, po prostu piłyśmy razem herbatę. A teraz pojawiła się straszna niechęć.
Najpilniejsze dziewczyny zdołały wybłagać przebaczenie. Płakały i błagały o wybaczenie… Inne też przepraszały….
Ale cała ta historia powtarzała się na każdej lekcji. Niespodziewana obraza, cisza, łzy i domyślanie się przyczyny. A potem prośba o wybaczenie.
Dodam, że ta nauczycielka mieszkała tuż przy szkole. Pokłóciła się ze wszystkimi krewnymi, nie wyszła za mąż, była samotna i mieszkała w pokoju w szkole.
Z nikim się nie przyjaźniła. W młodości miała narzeczonego, ale nie dogadywali się. Ludzie, którzy nagle się obrażają i czekają, aż inni odgadną przyczynę obrazy, a następnie upokorzeni błagają o przebaczenie, często kończą samotnie.
Ta gra jest męcząca. I nigdy nie wiadomo, na co dana osoba obrazi się w następnej kolejności. I jakie wysiłki trzeba będzie podjąć, aby poczuła się lepiej i wybaczyła, kto wie co.
A nauczycielka była dobrą nauczycielką. Ale niezbyt szczęśliwą. I wszyscy z niecierpliwością czekali na koniec lekcji, zbyt trudno było się domyślić, przeprosić i po prostu zobaczyć ponurą twarz osoby, która była tak naładowana energią
Teraz czasy się zmieniły. I nikt nie będzie zgadywał powodu nagłej zmiany nastroju, prosząc o wybaczenie, czy odkrywając przyczyny. Lepiej mówić wprost. Albo jeszcze lepiej, jakoś poradzić sobie z nadmierną wrażliwością, by nie zostać samemu.